Stefan W. odsiadywał wyrok więzienia za cztery napady na banki. Jeszcze przed wyjściem na wolność, policjanci podejrzewali, że mężczyzna może planować kolejny atak. W związku z tym policjanci z Gdańska rozesłali do komisariatów w całej Polsce notatkę, by w przypadku zaistnienia tego typu przestępstwa od razu typować Stefana W. jako sprawcę.
W notatce jest informacja, że mężczyzna może dokonać napadu na bank lub podobnego przestępstwa, tym razem z użyciem maczety lub innego niebezpiecznego narzędzia - informuje Onet.pl.
Czytaj także:
Stefan W. groził, że zrobi prawdziwy napad?
Stefan W. usłyszał zarzut zabójstwa. Nie przyznaje się
Zbigniew Ziobro: Dożywocie, jeśli Stefan W. był poczytalny
W dokumencie nie ma informacji na temat planowanej przez policji kontroli mężczyzny po wyjściu z więzienia. Zamieszczono natomiast szczegółowe informacje dotyczące tożsamości mężczyzny.
Zdaniem byłego wiceministra spraw wewnętrznych sprawa ta jest skomplikowana, ponieważ mogła mieć problem z podjęciem działań.
- Nie jest to taka prosta sprawa, bo człowieka nie można izolować i zamykać, bo ktoś podejrzewa, że ma on złe zamiary. Natomiast, jeżeli jest jakaś wiarygodna informacja, że może dokonać poważnego przestępstwa, to można podjąć pewne czynności operacyjne związane z monitorowaniem tego człowieka - uważa generał Adam Rapacki.
- Policjanci nie mają czapek niewidek i żeby monitorować takiego człowieka przez kilka godzin, to trzeba zaangażować do tego kilkanaście osób i kilka samochodów. Potem pojawia się pytanie, jak długo to robić? Tydzień? Dwa? Trzy? Miesiąc? Nie da się za kimś jeździć non stop, jeśli nie ma się do tego realnych podstaw – dodał.
Więcej: Onet.pl