fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Drożej za leki po transplantacjach

123RF
Pacjenci po przeszczepach boją się, że nie będzie ich stać na leki, które muszą przyjmować, by nie doszło do odrzucenia organu.

Nawet o 1000 zł zdrożały refundowane leki dla pacjentów po transplantacjach, w tym zawiesiny dla dzieci. Majowa lista refundacyjna zmieniła dotychczas obowiązujące odpłatności za środki immunosupresyjne, czyli zapobiegające odrzuceniu przeszczepu, przeciwgrzybicze i antywirusowe, które podrożały nawet kilkaset procent.

Za valcyte zamiast 3,20 zł trzeba teraz zapłacić 1327,15 zł, a ceglar z 3,20 zł zdrożał do 1057,82 zł. Najmniejsza podwyżka wynosi kilkadziesiąt złotych – z 20 do 60 zł, które stanowią 200 proc. poprzedniej ceny.

Z podwyżek tłumaczył się wczoraj na zwołanym w tej sprawie posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia wiceszef resortu Zbigniew Król. – Nowe leki, które weszły do refundacji jako pierwsze odpowiedniki, są tak samo skuteczne i bezpieczne jak leki oryginalne – uspokajał.

Na pytanie pacjentów, czy państwo zagwarantuje im, że zamienniki leków nie spowodują odrzucenia organu, odpowiedział, że są to leki z rejestracją Europejskiej Agencji Leków (EMA). – Nie mamy podstaw, by podejrzewać, że są nieskuteczne – mówił.

Tymczasem prof. Tomasz Grodzki, torakochirurg i transplantolog, autor pierwszego w Polsce udanego przeszczepu płatu płuca od żywego dawcy, senator PO, ma na ten temat inne zdanie: – Owszem, leki generyczne zawierają te same substancje, jednak jej nośnik jest inny. Ludzie po przeszczepach mają zmniejszoną odporność i jeśli po latach przyjmowania leku oryginalnego nagle przestawia się na generyczny, mogą u nich wystąpić groźne objawy uboczne, łącznie z odrzuceniem przeszczepu – tłumaczy prof. Grodzki.

Jego zdaniem w przypadku niektórych organów, takich jak wątroba czy serce, oznacza to śmierć pacjenta.

Przewodniczący Komisji Zdrowia Bartosz Arłukowicz pytał z kolei o przeciwwirusową zawiesinę valgancycloviru dla dzieci. Przekonywał, że tani lek generyczny w tabletkach nie jest dobrym zamiennikiem, bo nie da się go odpowiednio dawkować, co w przypadku dzieci możliwe jest tylko pod postacią zawiesiny.

Arłukowicz twierdzi, że nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla podwyższania cen leków dla ludzi po przeszczepach, zwłaszcza że ich liczba jest zamknięta – 15 tysięcy osób.

Współpraca: Łukasz Lubański

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA