fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Przestępcza działalność, fikcyjne umowy i CBA w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie

Fotorzepa/ Dominik Pisarek
Przestępcza działalność w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie mogła kosztować Skarb Państwa 10 mln zł.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w środę wysokich urzędników Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Chodzi o dyrektora, główną księgową oraz dyrektora Centrum Zakupów dla Sądownictwa w Krakowie.

Wszyscy są podejrzani o działanie na szkodę sądu , który mógł stracić ok. 10 mln zł. Zarzuty dotyczą korupcji, przywłaszczenia mienia, niegospodarności na wielką skalę.

– Chodzi o fikcyjne analizy i opracowania zewnętrznych firm – tłumaczy prokurator Arkadiusz Jaraszek z PK. I dodaje, że brakuje dowodów, że one w ogóle powstały.

„Rzeczpospolita" ustaliła, że na liście fikcyjnych umów znalazły się m.in. opracowanie analizy procedowania w związku ze zmianą operatora pocztowego (21,5 tys. zł); opracowanie zmian w organizacji sądów (21,5 tys. zł); organizacja przygotowania merytorycznego do oceny pracy dyrektorów (22 tys. zł) czy klasyfikacja wydatków w układzie zadaniowym (21,5 tys. zł).

Zawiniła dwuwładza

Co o zatrzymaniach w Krakowie mówią sędziowie? Oficjalnie niewiele.

– Sprawę bezwzględnie trzeba wyjaśnić, a winnych ukarać – mówi „Rz" sędzia Waldemar Żurek, rzecznik SO w Krakowie i Krajowej Rady Sądownictwa. Twierdzi jednak, że można się było tego spodziewać.

– Do tego właśnie prowadzi dwuwładza w sądzie: dyrektor odpowiada za finanse, a prezes za orzecznictwo. Przy czym ten drugi nie ma żadnych możliwości kontroli dyrektora. Zobaczymy, czy to właśnie zawiodło w Krakowie – tłumaczy. Przypomina też, że KRS skarżyła dwuwładzę w sądach do TK. Bezskutecznie.

W środę wieczorem na polecenie prokuratury w Rzeszowie śledczy przeszukiwali też gabinet i dom prezesa sądu SA.

– Poważne wątpliwości budzą umowy o dzieło, które zawierał on z podmiotami mającymi świadczyć fikcyjne usługi dla sądu – czytamy w komunikacie PK.

Centralne zakupy

Drugim powodem możliwych nadużyć mogą być wszelkie zakupy: od papieru i tonerów do sprzętu informatycznego i usług. Realizowano je w ramach centralnych zakupów dla sądownictwa. Sędziowie od dawna są z nich niezadowoleni. Centrum Zakupów ruszyło w 2012 r. Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie już dwa lata temu poskarżył się nawet na centralne zakupy Krajowej Radzie Sądownictwa. Pisał o kłopotach z przetargami w niejednym sądzie rejonowym, które przysparzają problemów z komputerami, tonerami czy materiałami biurowymi. W sumie do Rady skierowano ponad 100 stron uwag. Większość się powtarzała. Po kolejnym piśmie KRS wystąpiła do ministra, by ten się przyjrzał sprawie. Na niewiele to jednak się zdało.

Sędziowie chcą powrotu do składania zamówień sprzed 2012 r. Wówczas to zakupy w sądownictwie realizowane były zwykle osobno przez każdy z 367 sądów. Centralnie zamawiano i kupowano tylko wartościowe rzeczy: sprzęt, oprogramowanie itd.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA