fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Skutki wprowadzenia skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego

Fotolia.com
Prezydent chce za sprawą nowej, nadzwyczajnej instytucji przywrócić wiarę obywateli w sprawiedliwość. Wielu prawników mocno ją jednak krytykuje.

W Sejmie jest już projekt noweli ustawy o Sądzie Najwyższym. Oprócz zmian kadrowych prezydent proponuje wprowadzenie skargi nadzwyczajnej do SN. Da szansę na naprawienie ludzkich krzywd – twierdzi.

Wyjątkowy środek

Prezydent proponuje, by skargę wnosić w ciągu pięciu lat od uprawomocnienia orzeczenia. Dla spraw starych (które uprawomocniły się przed laty, ale nie wcześniej niż po 17 października 1997 r.) ma obowiązywać trzyletni termin na złożenie skargi. Co ważne, od tego samego orzeczenia w interesie tej samej strony skarga nadzwyczajna mogłaby być wniesiona tylko raz – przesądzili autorzy projektu.

Skarga możliwa byłaby we wszystkich sprawach, w których zapadło prawomocne orzeczenie kończące postępowanie. Powodów do jej wniesienia ma być kilka. Po pierwsze, orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka oraz obywatela określone w konstytucji. Po drugie, rażąco narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie. I po trzecie, zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Warunek jest jeden: orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Prezydent przewidział też specjalną procedurę. Obywatel nie będzie mógł wysłać skargi od razu do SN. Konieczne będzie skorzystanie z pośrednictwa m.in. prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich, grupy co najmniej 30 posłów lub 20 senatorów (przy udziale marszałków Sejmu lub Senatu). Pośrednikiem może też być np. prezes Prokuratorii Generalnej, rzecznik praw dziecka czy praw pacjenta.

SN będzie mógł skargę uwzględnić lub ją oddalić. W pierwszej sytuacji będzie mógł uwzględnić skargę i uchylić orzeczenie, a potem orzec co do istoty sprawy albo przekazać sprawę do ponownego rozpoznania właściwemu sądowi. Jeśli zajdzie potrzeba, SN będzie mógł też uchylić orzeczenie sądu I instancji albo umorzyć postępowanie.

Oceniają z emocjami

Część prawników uważa, że nowa skarga sparaliżuje SN i zachwieje zasadą pewności prawa. Inni, że stosowana rozsądnie może usunąć błędy wymiaru sprawiedliwości.

Gorącym zwolennikiem nowej skargi jest europoseł Janusz Wojciechowski, który już w kampanii wyborczej przekonywał, że taka instytucja jest potrzebna. – W prawie brakuje mechanizmów naprawiania sędziowskich błędów. Trzeba stworzyć możliwość przywracania sprawiedliwości i naprawiania krzywd – przekonywał.

Umiarkowanym zwolennikiem jest adwokat Mariusz Paplaczyk. – Nie mam nic przeciwko takiej skardze, pod warunkiem że będzie stosowana marginalnie i precyzyjnie opisana – mówi.

Podobnie uważa sędzia Bartłomiej Przymusiński. – Sama instytucja wymaga zastanowienia się – przyznaje. Widzi jednak poważne konsekwencje. – Tak szerokie zakreślenie czasowe oznacza, że SN będzie potrzebował 200, a może i 300 dodatkowych etatów, by się zająć skargami – uważa sędzia. I zwraca uwagę, że dla wielu osób rozpatrzenie skargi przez SN może się okazać niemożliwe. W sprawach cywilnych np. większość akt jest niszczona po 10 latach.

Dużo bardziej krytyczny jest adwokat Jacek Dubois. – To zbudowanie czwartej instancji, co w efekcie zakorkuje Sąd Najwyższy. – Wyobraźmy sobie, że władza, która mianuje sędziów, jest niezadowolona z wyroku, który zapadł pięć lat temu. Wyrok jest prawomocny. Ktoś wygrał sprawę np. o pieniądze, zainwestował je i nagle przychodzi 20 posłów, którzy są np. sąsiadami przeciwnika sprzed lat i składają skargę. A ta okazuje się skuteczna. Bijemy w ten sposób w pewność obrotu gospodarczego – uważa adwokat.

5 lat będzie na złożenie skargi nadzwyczajnej od czasu uprawomocnienia się wyroku

3 lata na złożenie skargi będzie dla spraw, w których wyroki zapadły po 19 października 1997 r.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA