fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Dariusz Mazur: należy robić swoje i zachować niezależność

Fotolia.com
Nasz zawód uczy odporności – mówi Dariusz Mazur, odwołany z funkcji koordynatora ds. współpracy międzynarodowej i praw człowieka w sprawach karnych

Prezes SO w Krakowie odwołała właśnie pana z funkcji koordynatora ds. współpracy międzynarodowej. Jaki powód podała?

Żaden. Pani prezes miała się wyrazić, że „nie jest w stanie ze mną współpracować". To dla mnie zaskakująca wypowiedź, bo w ramach sprawowania tej funkcji nie miałem styczności z panią prezes, nigdy też nie wysuwała wobec mnie merytorycznych zarzutów.

Ile lat pełnił pan tę funkcję?

1 lutego 2005 r. zostałem wyznaczony przez prezesa SO w Krakowie do pełnienia funkcji punktu kontaktowego Europejskiej Sieci Sądowniczej do Spraw Karnych. Od tego czasu nieprzerwanie zajmowałem się współpracą międzynarodową, w 2007 r. awansowałem do wydziału karnego SO, gdzie rozpoznawane są najpoważniejsze sprawy współpracy międzynarodowej, w tym dotyczące europejskiego nakazu aresztowania i ekstradycji. Od 2010 r. jestem przewodniczącym tego wydziału. W 2018 r. w ustawie o ustroju sądów powszechnych wprowadzono funkcję koordynatorów do spraw współpracy międzynarodowej i praw człowieka, którą powierzyła mi obecna prezes.

Jakie kompetencje są potrzebne, by się na niej sprawdzić?

Na to stanowisko powołuje się osobę „wyróżniającą się wiedzą z zakresu współpracy międzynarodowej, prawa europejskiego i praw człowieka oraz wykazującą odpowiednią znajomość języków obcych". Ja w 2002 r. uzyskałem Certificate Advanced English, w latach 2005–2010 uczestniczyłem w trzech intensywnych kursach języka prawniczego angielskiego organizowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, a w 2012 r. ukończyłem studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim z prawa UE. Nie umiem podać ilości specjalistycznych szkoleń ze współpracy międzynarodowej w sprawach karnych, ale samych szkoleń zagranicznych w języku angielskim „zaliczyłem" ponad 50. Od 2012 r. wykładam w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury i uzyskuję wysokie oceny jako wykładowca. W ramach szkolenia ustawicznego dla sędziów i prokuratorów prowadziłem cykl wykładów z międzynarodowej przestępczości narkotykowej, a także handlu ludźmi. W tej ostatniej dziedzinie zdobyłem doświadczenie, prowadząc sprawę tzw. obozów pracy we Włoszech, największą pojedynczą sprawę w Europie dotyczącą handlu ludźmi. Od 2012 r. współpracuję też z Europejską Siecią Szkolenia Kadr Wymiaru Sprawiedliwości, prowadząc zajęcia w języku angielskim dla sędziów i prokuratorów z niemal wszystkich państw Europy. Nie jestem w stanie zliczyć wydanych i wykonanych przeze mnie podczas 12 lat pracy w SO ENA, natomiast samych spraw o ekstradycję do USA rozpoznałem cztery, w tym sprawę Romana Polańskiego. Za jej pisemne uzasadnienie dostałem tytuł Sędziego Europejskiego 2015 roku od sekcji polskiej Międzynarodowej Komisji Prawników. Zagadnienia współpracy międzynarodowej w sprawach karnych od lat są moją pasją.

Prezes powołała już następcę na ten urząd? To godny następca?

Nie znam sędziego Wypycha, więc nie potrafię ocenić jego kompetencji językowych. Jeżeli chodzi o znajomość tematyki współpracy międzynarodowej, to mam pewne wątpliwości, czy uczestnictwo w kilku spotkaniach z sędziami zagranicznymi (tak wskazała wiceprezes SO w Krakowie w informacji udzielonej Onetowi) wystarczy do pełnienia tej funkcji, zwłaszcza że ani orzekanie w sądzie rejonowym, ani delegacja w wydziale odwoławczym SO nie pozwalają nabyć potrzebnego doświadczenia. Natomiast samo podjęcie się tej funkcji świadczy o otwartym umyśle pana sędziego i gotowości podejmowania wyzwań.

Czym się pan naraził prezes SO?

To trudne pytanie, bo nie znam powodu odwołania. Mogę tylko spekulować, że chodzi o moją działalność jako rzecznika prasowego Stowarzyszenia Sędziów Themis i konflikt organów samorządu sędziowskiego w Krakowie z prezes Pawełczyk-Woicką.

Odwołanie z funkcji to niejedyne konsekwencje za niepokorność. Grozi też panu postępowanie dyscyplinarne. Za co?

Jak wynika z wezwania zastępcy rzecznika Michała Lasoty, bada on, czy nie dopuściłem się „przewinienia dyscyplinarnego polegającego na nierzetelnych wypowiedziach dla telewizji TVN 24, a dotyczących sędziego Jerzego Daniluka wyemitowanych 3 września 2018 r. i 15 lutego 2019 r.". W TVN 24 powiedziałem tylko, że sędzia Daniluk, orzekając w Lublinie i pełniąc funkcję wiceprezesa tamtejszego SA, został oddelegowany do SO w Siedlcach, w którym przez pół roku pojawił się tylko raz (na zgromadzeniu sędziów). Przez wiele miesięcy dostawał dodatek mieszkaniowy w kwocie 2200 zł miesięcznie, choć nie wynajmował w tym mieście mieszkania. W programie wyraziłem pogląd, że jeżeli ustalenia reporterów TVN były zgodne z prawdą, to pan sędzia pobierał nienależny dodatek mieszkaniowy, a może nawet takie zachowanie należy rozpatrywać w kategoriach wyłudzenia. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że pan sędzia wystąpił o dodatek mieszkaniowy zaraz po nominacji na stanowisko wiceprezesa, a kiedy sąd w Lublinie odmówił, bo sędzia Daniluk pracował zbyt blisko miejsca zamieszkania, to po interwencji wiceministra Piebiaka został oddelegowany „na papierze" do sądu w Siedlcach, co umożliwiło przyznanie dodatku. Po tym programie wypowiadało się MS, ale moim zdaniem niczego nie wyjaśniło. Dla mnie pobieranie dodatku, który nie jest wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem, to zachowanie niegodne sędziego, a ujawnienie tej patologii jest moim obowiązkiem jako rzecznika stowarzyszenia sędziów. Dziwi mnie, że rzecznik dyscyplinarny, zamiast najpierw wyjaśnić zachowanie sędziego Daniluka, po dziewięciu miesiącach od emisji programu podejmuje działania wyjaśniające wobec osób, które się w nim wypowiadały. To spowoduje, że afery nominatów MS będą zamiatane pod dywan, a osoby je ujawniające represjonowane. To budzi złe skojarzenia.

Jak się dziś orzeka w krakowskim sądzie? Czuć atmosferę napięcia? Konfliktu?

Jeżeli dodać, że na początku tego roku próbowano zlikwidować wydział, którym kieruję, a od dwóch lat – mimo wysokiej oceny mojej pracy jako wykładowcy – niemal nie powierza mi się zajęć w KSSiP (zamiast ok. pięciu bloków szkoleń rocznie prowadzę tylko jeden), nietrudno o wniosek, że wyrażanie krytycznych poglądów na temat tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości nie popłaca.

Czy to się odbija na orzekaniu?

Na szczęście zawód sędziego daje odporność psychiczną i konsekwencję. Należy robić swoje i zachować niezależność nawet w niesprzyjających okolicznościach. Tego będę się trzymał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA