fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Ważą się losy immunitetu sędziego SN Włodzimierza Wróbla, posiedzenie odroczone bez terminu

Profesor Adam Strzembosz podczas manifestacji poparcia sędziego Włodzimierza Wróbla przed Sądem Najwyższym w Warszawie
PAP/Wojciech Olkuśnik
Izba Dyscyplinarna SN odroczyła bezterminowo posiedzenie w sprawie wniosku Prokuratury Krajowej o wydanie uchwały zezwalającej na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego SN Włodzimierza Wróbla. Przed Sądem Najwyższym demonstrowali członkowie Komitetu Obrony Sprawiedliwości, m.in. były I Prezes SN prof. Adam Strzembosz.

PK zarzuca prof. Wróblowi, że jako sędzia Izby Karnej SN "doprowadził do bezprawnego pobytu osoby w zakładzie karnym", gdyż nie wystawił w odpowiednim czasie nakazu zwolnienia z aresztu. Jak wynika z wokandy opublikowanej na stronach SN, sprawę (sygn. akt I DI 19/21) rozpatruje trzyosobowy skład sędziowski ID SN: Adam Tomczyński (przewodniczący), Jarosław Duś, Adam Roch.

Onet cytuje byłego I Prezesa SN prof. Adama Strzembosza, który brał udział w demonstracji przed gmachem SN na placu Krasińskich.

- Grupa osób, która siebie nazywa Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego rozpoznaje sprawę wybitnego, prawdziwego sędziego, która to sprawa dotyczy czynu, którego nie było - ocenił prawnik.

- Sędzia Wróbel nie miał żadnego obowiązku sprawdzenia, czy określona osoba przebywa w zakładzie karnym czy nie, był tylko sprawozdawcą. Wszelkie czynności administracyjne zwykle należą - jeżeli by taki obowiązek był - do przewodniczącego składu. Wybrano zatem kogoś, kto się wyróżnia poziomem orzecznictwa, autorytetem i kompetencjami - mówił.

- To zwykła, dość niska i mało skuteczna zemsta, na człowieku, którego nie można było w inny sposób dotknąć ze względu na jego nieskalaną postawę życiową i wysoki poziom orzecznictwa. Wstyd i tyle - powiedział prof. Strzembosz.

Prokuratura Krajowa zarzuca prof. Wróblowi, że jako sędzia Izby Karnej SN "doprowadził do bezprawnego pobytu osoby w zakładzie karnym". Chodzi o sprawę o sygn. III KK 399/18, w której Sąd Najwyższy rozpoznawał kasację obrońcy skazanego P. F. Sprawa przydzielona została do referatu SSN Włodzimierza Wróbla. 16 października 2019 r. Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów (składowi przewodniczył SSN Andrzej Stępka, SSN Włodzimierz Wróbel był sprawozdawcą) wydał wyrok, którym uchylono zaskarżony kasacją wyrok wobec mężczyzny skazanego na 2 lata pozbawienia wolności za „spowodowanie wypadku w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym". Sprawę przekazano Sądowi Okręgowemu w Z. do ponownego rozpoznania.

Zdaniem Prokuratury Krajowej sędziowie „wbrew obowiązkowi nie sprawdzili, czy kara jest już wykonywana. Kroki takie podjęto dopiero po telefonie funkcjonariusza Służby Więziennej z zakładu karnego, w którym skazany był osadzony. Wskutek zaniechań sędziów mężczyzna spędził bezprawnie ponad miesiąc w zakładzie karnym". SN: winnych już ukarano

17 marca na stronie SN ukazało się oświadczenie Sądu Najwyższego w tej sprawie. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w porozumieniu z Prezesem kierującym Izbą Karną stwierdził:

"Na rozprawie w Sądzie Najwyższym nie stawili się, prawidłowo zawiadomieni, skazany i jego obrońca. Z karty informacyjnej akt sprawy wynikało, że skazany nie jest pozbawiony wolności. 18 listopada 2019 r. do Sądu Najwyższego zadzwoniła funkcjonariuszka służby więziennej, informując, że skazany przebywa w Zakładzie Karnym w Z. W tym samym dniu zastępca Kierownika Sekretariatu Wydziału przygotował, przedstawił do podpisu Przewodniczącemu Wydziału i wysłał nakaz zwolnienia skazanego. Ponowne postępowanie w sprawie oskarżonego P. F. zakończyło się prawomocnym skazaniem na karę pozbawienia wolności, na poczet której zaliczono między innymi okres pobytu w zakładzie karnym pomiędzy 16 października 2019 r. a 18 listopada 2019 r.

Wieloletnia praktyka w Izbie Karnej w podobnych sprawach była następująca. Orzekający skład był informowany o tym, czy skazany w danej sprawie jest pozbawiony wolności. Stosowna adnotacja widniała w karcie informacyjnej akt. Po wydaniu orzeczenia o wstrzymaniu wykonania kary lub uchyleniu wyroku pracownik sekretariatu sprawdzał, czy skazany jest pozbawiony wolności. Sprawdzenia takiego dokonywano za pośrednictwem systemu informatycznego NOE-sad od drugiej połowy 2016 r. Było i jest (bowiem po ujawnieniu powyższych dwóch sytuacji, praktyka nie zmieniła się) to zadanie pracownika sekretariatu, który w przypadku uzyskania informacji o pozbawieniu wolności, informował Kierownika Sekretariatu Wydziału (lub jego zastępcę), który następnie przygotowywał nakaz zwolnienia i przedstawiał do podpisu. Nakaz podpisywał sędzia, najczęściej Przewodniczący Wydziału. Sędziowie orzekający w podobnych sprawach nie wydawali i nie wydają odrębnych zarządzeń, nie sprawdzają także osobiście wykonania zapadłych decyzji procesowych."

SN poinformował, że po ujawnieniu nieprawidłowości w sprawie III KK 399/18 ówczesne kierownictwo Sądu Najwyższego przeprowadziło postępowania dyscyplinarne przeciwko Kierownikowi Sekretariatu Wydziału III i pracownikowi pełniącemu funkcję zastępcy kierownika oraz będącemu protokolantem w obu sprawach. Oboje ukarani zostali karami nagany. Kara wymierzona ówczesnej kierowniczce w wyniku złożonego sprzeciwu uchylona została przez obecną Pierwszą Prezes SN z powodu niedopełnienia warunków formalnych w procedurze dyscyplinarnej. Wtedy również nastąpiło odwołanie ze stanowiska Kierownika Sekretariatu na mocy porozumienia stron. 

Mimo tych wyjaśnień wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu Wróblowi nie został wycofany.

Jeśli Izba Dyscyplinarna go uwzględni, to prokuratura zamierza postawić sędziemu zarzuty „nieumyślnego niedopełnienia obowiązku rozstrzygania spraw zgodnie z obowiązującymi przepisami". Prokuratura powołuje się na artykuł 189 kodeksu karnego. Paragraf 1 tego przepisu mówi, że „kto pozbawia człowieka wolności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5", a paragraf 2, że „jeżeli pozbawienie wolności trwało dłużej niż 7 dni, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10".

Dodajmy, że sędzia Włodzimierz Wróbel był sędzią sprawozdawcą uchwały połączonych Izb SN z  23 stycznia 2020 r., która stwierdzała, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem.

Przypomnijmy, że 65 sędziów Sądu Najwyższego, w tym prezesi kierujący trzema izbami oraz była Pierwsza Prezes Małgorzata Gersdorf, wydali oświadczenie w związku z kierowaniem przez prokuraturę wniosków o uchylenie immunitetu sędziom SN (oprócz sędziego Wróbla, podobne wnioski PK dotyczą sędziów Andrzeja Stępki i Marka Pietruszyńskiego). 

Zdaniem sygnatariuszy "kierowanie wniosków o uchylenie immunitetu stanowi przykład instrumentalnego wykorzystywania prawa do zdyskredytowania w opinii publicznej sędziów krytycznie nastawionych do zmian w systemie wymiaru sprawiedliwości". Sędziowie SN sprzeciwiają się też, aby oceny zasadności wniosków PK dokonywała Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, organ, którego jak piszą "niezależność i bezstronność zostały skutecznie podważone w orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA