Ścieżki kariery

Dziekan Wydziału Zarządzania UW Alojzy Z. Nowak: Brakuje nam elitarnych uczelni

Rzeczpospolita, Robert Gardziński
Zawsze będzie miejsce dla takiego modelu kształcenia, który zagwarantuje wysoką jakość kadr zarządzających – uważa dziekan Wydziału Zarządzania UW Alojzy Z. Nowak.

Rz Jeszcze dwa lata temu absolwenci szkół wyższych narzekali, że uczelnie nie uczą ich tego, czego potrzeba w pracy zawodowej. Czy obecna silna poprawa na rynku pracy zmienia te oceny?

Alojzy Z. Nowak: Poruszyła pani dosyć złożoną kwestię. Z jednej strony młodzież i pracodawcy oczekują, że absolwenci będą doskonale przygotowani do bieżących potrzeb rynku pracy. To naturalne podejście i wiele uczelni, w tym Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, tak czyni.

Z drugiej jednak strony na Uniwersytecie mamy takie poczucie, że młodzież kształcona na uczelniach wyższych powinna mieć jednak nieco szerszą perspektywę, czyli coś więcej niż tylko praktyczne umiejętności, a program nauczania powinien wyprzedzać obecne trendy na rynku pracy.

Obecnie popyt na pracowników jest bardzo silny, ale głównie dotyczy osób o różnych kwalifikacjach technicznych. Jak tu się odnajdują absolwenci wydziału zarządzania?

Jeśli chodzi o naszych absolwentów, to znakomicie. Ponad 90 proc. znajduje pracę w ciągu trzech miesięcy od zakończeniu studiów, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Ale rzeczywiście, obserwujemy w zakresie potrzeb gospodarki głębokie zmiany. W cenie zaczyna być ponownie system kształcenia oparty na filozofii technicznej. Jest to szczególnie zauważalne po doświadczeniach ostatniego światowego kryzysu finansowego, który pokazał, że gospodarki oparte na produkcji, inżynierii i innowacjach łatwiej dopasowują się do zmieniającego się świata i łagodzą turbulencje społeczno-ekonomiczne.

Ale to nie znaczy, że kształcenie oparte także na filozofii finansowej stało się zupełnie niepotrzebne. Proszę zwrócić uwagę, że ostatnie Nagrody Nobla z ekonomii nie są związane z twardymi modelami ilościowymi, ale właśnie z teoriami miękkimi – psychologią społeczną, cechami ludzkimi wpływającymi na indywidualne i zbiorowe decyzje, bo okazuje się, że w gruncie rzeczy to człowiek jest najważniejszy w całym procesie obrotu gospodarczego i on wpływa w dużej mierze na wyniki rynkowe. Nie neguję oczywiście konieczności posiadania technicznych umiejętności z zakresu biologii, fizyki, matematyki, informatyki itp. Takich umiejętności będziemy potrzebowali coraz więcej. Ale jednocześnie niezbędna jest ta część „miękka" wiedzy, konieczna do sprawnego zarządzania procesami czy projektami, celem usprawnienia działalności danej organizacji. Więc dla mojego wydziału jest i zawsze będzie miejsce do takiego modelu kształcenia, który zagwarantuje wysoką jakość kadr zarządzających.

Pojawiają się też opinie, że mamy już w Polsce za duży odsetek osób z wykształceniem wyższym. Zgodzi się pan z tym?

Absolutnie nie. Przede wszystkim nie znam takiego przypadku, by dobre wykształcenie komuś przeszkadzało. Oczywiście, nie każdy po studiach musi być od razu dyrektorem czy menedżerem, każdy może wykonywać pracę, nawet fizyczną, zgodnie ze swoją wolą i umiejętnościami. Chciałbym być dobrze zrozumiany, nie jestem przeciwnikiem żadnego szkolnictwa, zawodowego, technicznego czy ogólnokształcącego. Ograniczenie takiego szkolnictwa uważam za błąd. Jednocześnie nie widzę żadnego problemu w tym, że poziom scholaryzacji tak bardzo w Polsce wzrósł. To raczej powód do dumy. Natomiast to, czego nam na pewno brakuje, to elitarne uczelnie.

To znaczy jakie?

To znaczy uczelnie z najwyższej półki, na których próg przyjęcia studentów byłby bardzo wysoki i wynosił np. co najmniej 95 proc. w wynikach maturalnych. Kadra nauczycielska składałaby się z międzynarodowego zespołu wybitnych naukowców i dydaktyków, a językiem wykładowym byłby np. angielski. Wyobrażam sobie, że moglibyśmy stworzyć pięć–siedem takich uczelni, choć nie jest to zadanie na pięć czy nawet dziesięć najbliższych lat.

Po co nam takie szkoły?

Byśmy mogli kształcić elity, które ze względu na wiedzę, autorytet naukowy i moralny mają do odegrania szczególną rolę w społeczeństwie. Będą kształtować naukę, ale też współtworzyć nową jakość życia, nierzadko na światowym poziomie. Tak, byśmy mieli większy wpływ na to, co się dzieje wokół nas, a nie byli tylko odbiorcą dokonań innych państw.

Istotą elitarnej szkoły jest to, by powszechnie kojarzono, że jej absolwent czy projekt na niej realizowany jest z definicji dobry i daje gwarancje wysokiego poziomu. Tak jest w przypadku renomowanych uczelni amerykańskich, angielskich czy japońskich. Marzyłbym więc, żeby i w Polsce pojawiło się kilka elitarnych uczelni, kształcących 50–70 tys. najbardziej utalentowanych osób na najwyższym, uznanym, czyli światowym, poziomie. Abyśmy mogli w końcu konkurować z choćby czterdziestoma najlepszymi uczelniami na świecie.

CV

Alojzy Z. Nowak – profesor nauk ekonomicznych, specjalizuje się m.in. w zakresie międzynarodowych stosunków gospodarczych, bankowości i zarządzaniu ryzykiem. Wieloletni dziekan Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i prorektor UW.

Opinia

prof. Krzysztof Jajuga, prezes CFA Society Poland

Szkolnictwo wyższe w ciągu dwóch ostatnich dekad zmieniło się diametralnie, a wraz z tymi zmianami ewoluował profil studenta i absolwenta. Obecnie świat akademicki coraz lepiej komunikuje się z biznesem, a osoby kształcące się na uczelniach coraz większą uwagę zwracają na wybór zawodu. Z jednej strony mamy dobrą koniunkturę, która przekłada się na większą podaż miejsc pracy absolwentów (a często już studentów), z drugiej – młode osoby nauczyły się, że umiejętności, które ceni obecny rynek pracy, można zdobywać również poza murami uczelni. Ten trend można zaobserwować przede wszystkim w branży finansowej, która oczekuje od swoich pracowników szerokiego wachlarza kompetencji. Coraz ciekawsze programy stażowe, duża konkurencja pomiędzy pracodawcami, dostęp do programów kształcenia w ramach krajowych i międzynarodowych kwalifikacji zawodowych (w finansach jest to przede wszystkim kwalifikacja CFA) to ogromne ułatwienie dla osób wchodzących na rynek pracy. Wystarczy dobra motywacja, pomysł na siebie i ciekawość świata, aby móc wybrać miejsce pracy, które spełni nasze oczekiwania.

Warto podkreślić jeszcze jeden aspekt tej zmiany, którego – mam taką nadzieję – są świadome władze uczelni wyższych. Rośnie nam pokolenie młodych Polaków, dla których globalizacja oznacza większą mobilność, dlatego poszukują oni takich programów studiów, które wyposażą ich w umiejętności cenione nie tylko na szczeblu lokalnym. Stąd rosnąca popularność konkursów dla studentów, trwających zazwyczaj kilka miesięcy, które są efektem współpracy akademików, międzynarodowych organizacji edukacyjnych oraz globalnych pracodawców.

Trzeba też pamiętać, że w niedalekiej przyszłości (kilka lat) większą rolę będą odgrywać te programy studiów, które nie uczą na „tu i teraz", lecz pod kątem przyszłego rynku, na którym znikną niektóre zawody. Wygrają zawody wymagające kreatywności, umiejętności analitycznych, a także charakteryzujące się interdyscyplinarnością.

prof. Marcin Dyl, prezes Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami

Nasza Izba daje wsparcie studentom zwłaszcza w przygotowywaniu się do prac dyplomowych. Czerpią od nas dane na temat rynku funduszy w Polsce i w Europie. Z perspektywy czasu obserwuję jednak, że powstaje mniej prac magisterskich i doktorskich poświęconych rynkowi asset management. Jednocześnie zdolni absolwenci dobrych uczelni z kierunków ekonomicznych nie mają problemów ze znalezieniem zatrudnienia. Często są werbowani przez pracodawców już na studiach. Warto jednak podkreślić, że generalnie poziom kształcenia w Polsce się obniża, co zapewne jest skutkiem m.in. słabszych kryteriów rekrutacyjnych stosowanych przez uczelnie. W efekcie rośnie liczba osób z dyplomami magistra, które prezentują znacznie niższą jakość wiedzy i poziom umiejętności, niż było to w czasach, gdy zaczynałem karierę akademicką. Niż demograficzny spowodował, że uczelnie, zabiegając o odpowiednią liczbę studentów niezbędną do uzyskania dotacji, zaczęły stosować inne zasady selekcji. Nasze sito edukacyjne jest więc zbyt słabe, dlatego problem z wykształceniem elit będzie narastał. Najlepsze osoby już dziś wybierają studia zagraniczne, gdzie kształcenie dużo kosztuje. Jednak bardzo zdolni studenci z Polski mogą tam studiować praktycznie bezpłatnie. Uczelnie takie tak Yale oferują programy na bardzo korzystnych warunkach wybitnym absolwentom z Europy Wschodniej. W Ameryce ukończenie dobrego uniwersytetu niemal gwarantuje dobrą pracę i zapewnia przez to dostatnie życie. W Polsce coraz częściej występują problemy z wykwalifikowaną kadrą, co naturalnie przekłada się na jakość nauczania. Chciałbym, by polski student, wstępując na uczelnię, miał szansę uczestniczyć w procesach, które zmuszą go do efektywnego pokonywania kolejnych stopni naukowego wtajemniczenia, by rozwijał się w otoczeniu wybitnych fachowców i ambitnych ludzi, którzy otworzą przed nim nowe horyzonty. Jest to ogromne wyzwanie dla planujących reformę systemu edukacji w Polsce.

Michał Stępniewski, członek zarządu KDPW i KDPW_CCP

Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, realizując swoją misję w zakresie wspierania edukacji, aktywnie włącza się w życie polskich uczelni ekonomicznych, angażując się zwłaszcza w inicjatywy oddolne, czyli realizowane przez studentów.

Ale nie tylko. Od kilku lat staramy się także, aby również kadra naukowa miała dostęp do najbardziej aktualnej wiedzy o procesach zachodzących na rynkach finansowych. Wspólnie z KDPW_CCP oraz Wydziałem Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego organizujemy Kongres Rynku Kapitałowego, którego główną ideą jest upowszechnianie wiedzy o rynku kapitałowym i perspektywach jego rozwoju w środowisku naukowym, a także umocnienie relacji pomiędzy praktykami rynku kapitałowego a środowiskiem akademickim.

Teoria nie może być oderwana od praktyki – i odwrotnie. Musimy uczyć się od siebie nawzajem. Kongres Rynku Kapitałowego jest niepowtarzalną okazją do dzielenia się wiedzą, do bezpośredniej komunikacji środowiska giełdowego i akademickiego, do omówienia zagadnień związanych z aktualną problematyką i sytuacją rynkową, ale także realizowanych projektów i inicjatyw środowiska finansowego, planowanych zmian legislacyjnych, opinii i stanowisk kluczowych instytucji rynkowych. To okazja do wymiany wiedzy, informacji, którymi polscy uczeni i akademicy mogą się dzielić ze studentami – przyszłymi świadomymi uczestnikami rynku finansowego. Wierzymy, że w wyniku kooperacji biznesu i nauki tworzymy wartość dodaną z punktu widzenia rozwoju sektora finansowego i całej gospodarki. Kolejna edycja kongresu już 6 grudnia.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL