Sądy i prokuratura

Rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski o kondycji sędziów

Fotorzepa, Danuta Matloch
Może ten kryzys będzie miał dobre strony, ale bilans na 2017 r. budzi troskę.

Od kilku miesięcy obowiązują przepisy znowelizowanej ustawy o ustroju sądów powszechnych, a jesteśmy zapewne w przededniu podpisania przez prezydenta nowych ustaw o SN i Krajowej Radzie Sądownictwa. O cechach tych aktów prawnych i sposobie ich uchwalenia powiedziano już chyba wszystko. Na stronie internetowej SN są opinie o ustawach i zgłoszonych poprawkach, a istotę rzeczy wyraziła prezes SN w przemówieniu wygłoszonym w Sejmie (dostępnym także na stronie SN).

Jako przyczynę zmian wskazuje się złe funkcjonowanie sądownictwa, które ma wynikać w dużej mierze ze słabej kondycji sędziów. Nie mam na myśli kondycji psychofizycznej, choć i ten wątek pojawił się ostatnio w mediach. Myślę raczej o poziomie profesjonalizmu sędziów, ich sprawności organizacyjnej, a może przede wszystkim o kondycji etycznej, co razem stanowi o autorytecie sądownictwa i zaufaniu do niego. Wobec przeważnie skrajnie krytycznych opinii warto się zastanowić, czy i jak obiektywnie określić stan kondycji polskich sędziów, czy można go zmierzyć, ocenić w jakiejś skali.

Pierwszym nasuwającym się narzędziem są badania opinii publicznej. W nich poziom zaufania do sędziów wyraźnie spada. Pamiętać przy tym trzeba, że większość społeczeństwa nie ma osobistego kontaktu z sądami albo ma kontakt sporadyczny. Osoby te budują opinie na relacjach, zwłaszcza doniesieniach medialnych. W tych zawsze dominowały informacje negatywne, stereotypy i uogólnienia. Wyraźnie widoczna jest, zwłaszcza w mediach publicznych, kampania udowadniania „ogromnej patologii w sądach". Badania opinii publicznej nie są w tej sytuacji narzędziem doskonałym, choć nie należy ignorować ich wyników.

Źródłem wiedzy o owej kondycji mogą być statystyki, zarówno te prowadzone przez MS, jak i międzynarodowe. Kolejną perspektywą jest orzecznictwo sądów odwoławczych i SN. O kondycji sędziów świadczą też orzeczenia sądów dyscyplinarnych. Zastanawiając się nad bulwersującymi, pamiętać trzeba, że w Polsce jest ok. 10 tys. sędziów, a służba ta wiąże się ze znacznym obciążeniem psychicznym, które ma czasem różnorodne skutki.

Znaczącą wiedzę o stanie sądownictwa mają adwokaci, radcowie prawni i prokuratorzy. Wartościowe są też obserwacje organizacji pozarządowych (np. Court Watch). Z wiedzy tej jednak rzadko się korzysta, zaś dominującym ostatnio źródłem informacji o sądach i sędziach zdają się skargi kierowane do prezydenta, posłów, ministra sprawiedliwości itd. Wiadomo, że społeczeństwo chce sędziów nieskazitelnych, mądrych, doświadczonych, sprawiedliwych i sprawnych. Wiadomo też, że sędziowie nie są ze spiżu, że mają jak wszyscy wady, są często przepracowani. Nie jesteśmy doskonali i wiele można i należy poprawić. Niewątpliwe są niedostatki w komunikowaniu się z uczestnikami postępowań i społeczeństwem, a obserwatorowi trudno zrozumieć, dlaczego część postępowań toczy się przewlekle. W niektórych sądach brakuje autorytetów, które wyznaczają standardy postępowania. Zdarzają się też haniebne zachowania sędziów.

Ostatnie zabiegi legislacyjne i akcje medialne osłabiły kondycję sądownictwa. Skutki społeczne będą zapewne odczuwalne przez lata. Wielu sędziów skorzysta z możliwości odejścia w stan spoczynku. To ewidentna strata dla państwa. Odejdą ci najbardziej doświadczeni, którzy nie walczą już o kolejne awanse, są autorytetami, dysponują ogromną wiedzą.

U tych, którzy pozostaną, obawiać się można orzekania bezpiecznego, poszukiwania rozwiązań niekontrowersyjnych, częstszego unikania trudnych decyzji. To działanie tzw. efektu mrożącego. Łatwo będzie wytłumaczyć sobie takie postawy potrzebą przetrwania, utrzymania rodziny, spłaty kredytu itp.

Może obecny kryzys kondycji stanu sędziowskiego przyniesie także efekty pozytywne, może zmienimy nasze nastawienie do stron, będziemy bardziej komunikatywni, więcej czasu poświęcimy edukowaniu społeczeństwa i nauczymy się kontaktów z mediami. Bilans na koniec 2017 r. budzi jednak troskę. ?

Autor jest sedzią i rzecznikiem Sądu Najwyższego

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL