fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Jak sądy sprzyjały biznesom szefa Amber Gold Marcina Plichty

Sędziów, którzy rejestrowali kolejne spółki Plichty, nie interesowało, że ma zakaz kierowania firmami

Choć prawo nie zostawia wątpliwości, że osoby skazane za przestępstwa przeciwko mieniu nie mogą zasiadać w kierownictwie spółek, skazany kilkakrotnie prawomocnymi wyrokami Marcin Plichta bez kłopotu rejestrował swoje firmy.

Nie pytali, nie mówił

Jak to możliwe? Prezes Amber Gold, zakładając swe rozliczne spółki, nie przedstawiał sądowi rejestrowemu zaświadczenia o swojej niekaralności.

A sąd w Gdańsku nie sprawdzał, czy Plichta (skazany wcześniej pod nazwiskiem Stefański) ma czystą kartę.

Nie żądał też oświadczenia o karalności. Mimo że miał taką możliwość, nie sprawdzał tych informacji w Krajowym Rejestrze Karnym. Nie weryfikował też, czy osoba o tym nazwisku nie jest objęta zakazem prowadzenia spółek.

Prezes Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ w Gdańsku Jolanta Piątek przyznaje w odpowiedzi dla „Rz", że sąd rejestrowy nie dysponował informacją o prawomocnym skazaniu Plichty. Sędzia broni się, że ustawa nie wymaga zbierania oświadczeń lub zaświadczeń o niekaralności członków organów spółki i jej likwidatorów, więc tutejszy sąd ich nie żąda. – Aczkolwiek niejednokrotnie wnioskodawcy z własnej inicjatywy składają oświadczenia członków organów spółek o spełnieniu wymogów określonych w art. 18 kodeksu spółek handlowych – przyznaje sędzia Piątek.

– W śląskich sądach rejestrowych jest dobra praktyka składania oświadczeń, a nawet zaświadczeń o niekaralności – dziwi się mec. Sławomir Kania, katowicki adwokat. – Jak ktoś poda nieprawdę, odpowiada dodatkowo za poświadczenie nieprawdy.

Karol Tatara, radca prawny, przyznaje, że mógł zawieść system. – Niektóre sądy rejestrowe praktykują uzyskiwanie oświadczeń od osób, których dotyczy wpis w tym zakresie, ale gorzej z ich weryfikacją. Referendarze mają dostęp do danych osób fizycznych, które np. zostały pozbawione przez sąd upadłościowy prawa właśnie do m.in. pełnienia funkcji w zarządzie spółki handlowej – wyjaśnia Tatara. Rejestr ten nie obejmuje jednak osób skazanych przez sąd karny – te dane trafiają do innego rejestru, czyli Krajowego Rejestru Karnego. – Wygląda na to, że po prostu nie ma synchronizacji między tymi dwoma bazami danych, co wydaje się sytuacją łatwą do naprawienia, wystarczą odpowiednie kroki prawne, skoro możliwości techniczne nie są obecnie problemem – podkreśla Tatara.

Kasa z Multikasy

Jak sprawdziła „Rz", w ciągu pięciu lat – od 2005 do 2010 r. – wobec 28-letniego dziś Marcina Plichty zapadło aż pięć wyroków skazujących w sądach okręgu gdańskiego, m.in. w Malborku, Kwidzynie, Tczewie – wszystkie za przestępstwa finansowe. Za każdym razem w zawieszeniu.

Wysokość ani forma wyroku nie ma jednak znaczenia dla brzmienia art. 18 kodeksu spółek handlowych. Mówi on, że osoba skazana za przestępstwa takie jak kradzież, oszustwo, przywłaszczenia, wyłudzenia przez pięć lat od uprawomocnienia się orzeczenia sądu nie powinna zarządzać jakąkolwiek spółką. Jednak mimo pięciu wyroków, które zapadły przeciwko niemu w ciągu ostatnich siedmiu lat, Plichta od 2009 r. był prezesem pięciu swoich spółek, w tym m. in. Amber Gold i OLT Express (z KRS wynika, że w Amber Gold SA Plichta stanowi jednoosobowy zarząd, a w Amber Gold sp. z o.o. jest drugim członkiem zarządu, ale może działać jednoosobowo).

Ostatnie wyroki, do których dotarła „Rz", uprawomocniły się w 2009 r. i 2010 r. A właśnie wtedy Plichta zaczął budować parabanki i linie lotnicze.

Pierwszy wyrok dotyczy Grupy Finansowo-Handlowej Nova z Gdańska – spółki, która w 2003 i 2004 r. otworzyła m.in. na terenie Olsztyna, Malborka, Tczewa, Stargardu Gdańskiego i Ostródy sieć punktów pod nazwą Multikasa, za pośrednictwem których można było uiszczać opłaty za prąd, telefon. Tyle tylko że od stycznia 2004 r. pieniądze wpłacane przez klientów nie trafiały na konta wierzycieli. Marcin Stefański był w niej wspólnikiem (oraz dyrektorem finansowym).

Prokuratura oskarżyła Stefańskiego o przywłaszczenie ponad 170 tys. zł. Prawomocnie został za to skazany na rok i dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata przez sąd w Malborku. Wyrok zapadł 3 października 2008 r., uprawomocnił się 9 stycznia 2009 r. Stefański nie składał apelacji (wyrok z Malborka Stefański/Plichta ma już zatarty, ale zakaz prowadzenia spółek handlowych nadal go obowiązuje z mocy prawa aż do stycznia 2014 r.).

Martwe dusze i kredyty

Najświeższy wyrok skazujący Plichtę zapadł prawomocnie 24 lipca 2010 r. Był już wtedy prezesem Amber Gold. Sąd w Kwidzynie skazał go na dwa lata w zawieszeniu na pięć. Plichta dobrowolnie poddał się karze. – Przestępstwa, za które został skazany Marcin Plichta, dotyczyły, między innymi, zawierania fikcyjnych umów kredytowych – mówi „Rz" sędzia Wojciech Zelmański, prezes sądu w Kwidzynie. Z blisko 60 zarzutów łatwo wyliczyć, że chodzi o ok. pół miliona złotych. Plichta w latach 2005–2006 podrabiał wnioski o kredyty w różnych bankach, m.in. swoich rodziców oraz na tzw. martwe dusze.

Adwokatem Plichty w tej sprawie był adwokat Łukasz Daszuta z Gdańska, prawnik obsługujący dziś Amber Gold. Trudno dziś ustalić, dlaczego sąd nie nałożył na Plichtę (obecnie milionera) obowiązku naprawienia szkody, czyli oddania pieniędzy.

Plichta z wyrokiem i zakazem prowadzenia spółek odrodził się natychmiast. W styczniu 2009 r. wraz z żoną Katarzyną założył Grupę Inwestycyjną Ex, która pół roku później zmieniła nazwę na Amber Gold. Jej kapitał zakładowy wynosi 50 mln zł.

Jak podały w środę „Fakty" TVN, Plichta w 2009 został jeszcze dwukrotnie skazany: na półtora roku więzienia za oszustwa finansowe i na dwa lata za oszustwa bankowe. Miał fałszować i wyłudzić kredyty bankowe na łączną kwotę 113,5 tys. zł. Według stacji, choć zaczął zarabiać na Amber Gold, to klientów Multikasy dalej nie spłacał, bo – jak tłumaczył – nie znał ich adresów. Gdy sąd zaczął naciskać na wypłatę pieniędzy poszkodowanym, Plichta spłacił pięciu klientów. Kurator wystawił mu dobrą opinię, karę uznano za odbytą, a wyrok ws. Multikasy zatarto.

Kodeks spółek handlowych umożliwia skazanemu staranie się o zwolnienie go z zakazu pełnienia funkcji w spółce handlowej lub o skrócenie czasu jego obowiązywania. Sprawdziliśmy, Plichta nie starał się o taką możliwość w dwóch ostatnich wyrokach.

– Oskarżony nie występował z wnioskiem o skrócenie zakazu, o którym mowa w art. 18 par. 2 kodeksu spółek handlowych – przyznaje sędzia Wojciech Morozowski, prezes Sądu Rejonowego w Malborku, który skazywał Plichtę. Możliwość nie dotyczy bowiem przestępstw popełnionych umyślnie.     —bork

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA