fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

"Król dopalaczy" chciał kupić niepoczytalność

Fotorzepa, Piotr Nowak
„Król dopalaczy" chciał dostać się do szpitala i uzyskać opinię biegłych psychiatrów, by się wykpić od odpowiedzialności karnej. Plan nie wypalił, za to Jan S. dostał nowy zarzut – ustaliła „Rzeczpospolita".

29-letni Jan S. wpadł w pierwszych dniach stycznia – usłyszał zarzuty kierowania gangiem i podżegania do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz śledczych, którzy go rozpracowywali. Jak się okazuje, już dwa dni po zatrzymaniu S. próbował w nietypowy sposób zapewnić sobie bezkarność – usiłował przekupić psycholog – ustaliła „Rzeczpospolita".

Do incydentu doszło 5 stycznia w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka, gdzie po zatrzymaniu trafił „król dopalaczy". Tam S. złożył „propozycję korupcyjną psychologowi więziennemu, aby został skierowany na konsultację psychiatryczną, a następnie umieszczony w zakładzie psychiatrycznym" – potwierdza nam Prokuratura Krajowa.

– Propozycja korupcyjna dotyczyła również poświadczenia nieprawdy co do stanu zdrowia Jana S. i w konsekwencji uznania go za niepoczytalnego – zaznacza prok. Karol Borchólski z biura prasowego Prokuratury Krajowej.

Plan nie wypalił. Więzienna psycholog zgłosiła zdarzenie. – Prokurator przedstawił Janowi S. kolejny, czternasty już zarzut. Dotyczy on próby przekupstwa psychologa oraz nakłonienia go do przekroczenia uprawnień i utrudnienia postępowania karnego – mówi prok. Borchólski, dodając, że za ten czyn grozi do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Co w zamian za przychylne decyzje miał oferować S.? Z zarzutu wynika, że chodziło o korzyść majątkową w „nieustalonej kwocie".

Ta próba ucieczki Jana S. od odpowiedzialności nie była jedyną – kilka dni później, 9 stycznia, S. przetransportowany do Zakładu Karnego w Wołowie (woj. dolnośląskie), typu zamkniętego, próbował przekupić strażnika więziennego. Wówczas (co ujawniła „Rzeczpospolita"), siedząc w jednoosobowej monitorowanej celi, Jan S. miał zaproponować funkcjonariuszowi Służby Więziennej 20 tys. zł za dostarczenie mu telefonu komórkowego. Za to prokurator przedstawił S. trzynasty zarzut dotyczący próby przekupstwa strażnika.

„Niekonwencjonalne" próby Jana S. obliczone na poprawę sytuacji procesowej tylko ją pogorszyły. Do i tak już poważnych zarzutów dotyczących kierowania grupą przestępczą handlującą na wielką skalę dopalaczami, prania pieniędzy i podżegania do zabójstw doszły kolejne. Gang S. od 2015 r. sprzedawał dopalacze poprzez sklepy internetowe. Tylko jeden jego sklep w 14 miesięcy działalności wygenerował ok. 17 mln zł przychodu. Dopalacze ze sklepu S. zabiły pięć osób.

W maju 2019 r. „Rzeczpospolita" ujawniła, że S., zwany „królem dopalaczy", według ustaleń Dolnośląskiego Wydziału Prokuratury Krajowej zlecił zabójstwo ministra Ziobry za to, że ten popsuł mu interesy. Za zabicie go oferował 100 tys. zł „chemikowi" ze swojego gangu. Przez szyfrowany komunikator podsuwał pomysły – m.in. podłożenie bomby pod samochód, podanie trucizny. Wkrótce wyszło też, że S. miał zlecić zabójstwo prokuratora z Warszawy i trojga stołecznych policjantów, którzy rozbili jego gang. Niedoszły killer wpadł, więc zlecenia nie wykonał.

Co ciekawe, jest prawdopodobne, że śledczy zlecą opinię dotyczącą tego, czy Jan S. w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny. – Praktyka jest taka, że przy zarzucie zabójstwa czy podżegania do tej zbrodni takie opinie są normą – mówi nam jeden ze śledczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA