fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Wypadek premier: Kontrowersje wokół ekspertki

Do dziś nie wiadomo z jaką prędkością jechała rządowa limuzyna
EAST NEWS, Łukasz Kalinowski
Świadków oceniała psycholog, której mąż startował z Beatą Szydło z tej samej listy PiS do Sejmu.

Po roku śledztwa Prokuratura Okręgowa w Krakowie zamyka sprawę wypadku premier Beaty Szydło z 2017 r. w Oświęcimiu. Choć dotąd nie ogłosiła, czy podtrzyma zarzuty wobec kierowcy seicento Sebastiana K. – wszystko wskazuje na to, że zostanie on oskarżony o spowodowanie wypadku.

Kluczowi świadkowie

Biegłym nie udało się ustalić, czy samochody kolumny rządowej miały włączone sygnały dźwiękowe i były pojazdami uprzywilejowanymi – a to kluczowe dla ustalenia, kto jest winny kraksy. Wartość dowodowa ma się oprzeć więc głównie na zeznaniach świadków – a te się wykluczają.

Wszyscy funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zgodnie stwierdzili, że mieli włączone sygnały świetlne i dźwiękowe. Zaprzeczają temu m.in. świadkowie, który feralnego dnia, 10 lutego 2017 r., zakończyli mityng w pobliskim klubie AA.

Jeden ze świadków zdarzenia, Marek, stał na chodniku, kilka metrów od drzewa, w które uderzyło rządowe audi. Zapewnia, że sygnałów dźwiękowych nie było. Był przesłuchiwany w prokuraturze w obecności psychologa i w poradni w Krakowie. Pewni, że rządowe auta jechały „bez dźwięku", są też inni uczestnicy mityngu AA i pracownica pobliskiej stacji paliw.

O badaniu wiarygodności cywilnych świadków, którzy nie słyszeli sygnałów kolumny, donosił ostatnio TVN 24 w programie „Czarno na białym" (dziennikarz tej stacji odnalazł świadków z AA). Śledczych interesowało nie tylko to, co widzieli i słyszeli, ale też ich przeszłość i relacje rodzinne. Niektórych poddano testom na spostrzegawczość i inteligencję – to sytuacja wyjątkowa. Świadków rekrutujących się z uczestników terapii przeciwalkoholowej przesłuchano w warunkach art. 192 § 2 kodeksu postępowania karnego, „kiedy istnieje uzasadniona wątpliwość co do ich stanu psychicznego, zdolności postrzegania oraz odtwarzania spostrzeżeń świadka". Tu pojawiają się kontrowersje.

Dwie biegłe

Jak ustaliła „Rzeczpospolita", większość świadków cywilnych przesłuchała Elżbieta Wrońska, doświadczona psycholog kliniczna z listy biegłych Sądu Okręgowego w Krakowie. Kolejnych czterech – już inna ekspertka.

Jak ustaliliśmy (prokuratura odmówiła nam podania nazwisk), drugą psycholog była Joanna Łuczyńska-Nieśpielak z Oświęcimia, prowadząca pracownię badań (figuruje w ewidencji psychologów transportu marszałka woj. małopolskiego). Ta psycholog nie jest biegłą sądową z listy sądu.

Wątpliwości budzi to, że Łuczyńska-Nieśpielak jest żoną Jeremiego Nieśpielaka, przedsiębiorcy, który w 2011 r. startował do Sejmu z oświęcimskiej listy PiS, okręgu nr 12 – tego samego, z którego startowała Beata Szydło (późniejsza premier) i Krzysztof Szczerski (prezydencki minister). Nieśpielak do Sejmu się nie dostał (zdobył ponad 2,6 tys. głosów, Szydło – 43,6 tys.).

Niewątpliwie Jeremi Nieśpielak zna Beatę Szydło, która wtedy była szefową zarządu PiS w zachodniej Małopolsce i decydowała o kandydatach partii w wyborach.

Dlaczego Elżbieta Wrońska, która uczestniczyła w większości przesłuchań świadków i sporządziła ich pozytywne opinie psychologiczne, została zmieniona na inną psycholog?

„Konieczność zmiany psychologa, pierwotnie powołanego do uczestnictwa w powyżej wskazanych czynnościach procesowych, wynikała z faktu, że z uwagi na obowiązki zawodowe nie mógł on uczestniczyć w kolejnych przesłuchaniach świadków" – twierdzi Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Kto i dlaczego wytypował akurat Łuczyńską-Nieśpielak, mając do wyboru ok. 30 psychologów z listy biegłych? Tego prokuratura nie umie nam wyjaśnić. Prok. Hnatko: „inni biegli nie mogli w tym dniu uczestniczyć w powyżej wymienionej czynności".

Dlaczego wybór drugiej biegłej jest tak ważny? Bo – według wiedzy „Rzeczpospolitej" – opinie Wrońskiej potwierdzały pełną zdolność świadków do postrzegania zdarzeń. Za to Łuczyńskiej-Nieśpielak zawierały stwierdzenia mogące budzić zastrzeżenia do umiejętności postrzegania zdarzeń. A więc wiarygodności świadków.

Czy wartość świadków powinna badać psycholog, której obiektywizm można podważyć? Zapytana o to Joanna Łuczyńska-Nieśpielak nie chciała „występować w artykule".

– Taka osoba absolutnie nie powinna być biegłą w tej sprawie, ponieważ nie powinno być jakichkolwiek podejrzeń o przychylność, zależność, brak bezstronności – uważa prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. Jak mówi, można zaangażować biegłą spoza listy, ale osobę „całkowicie bezstronną".

Obrona to wytknie

Podobne kontrowersje wywołała obecność tuż po wypadku Marii Zębali – wiceszefowej Prokuratury Okręgowej w Krakowie, i biegłego, który był jej mężem (pisały o tym media). Jakub Zębala to ekspert od badania wypadków drogowych z Instytutu Ekspertyz Sądowych – tego, w którym powstała opinia dotycząca rekonstrukcji wypadku. Zębala sczytał dane z rejestratorów.

Do dziś nie wiemy, z jaką prędkością jechała kolumna rządowa i czy miała włączone „dźwięki", bo – jak pisaliśmy – w kraju nie ma ekspertów mogących je odczytać. Miał to zrobić specjalista z Niemiec.

Obrońca Sebastiana K. uznał, że nie będzie składał uwag do opinii biegłych, którzy zrekonstruowali wypadek, choć ma wiele wątpliwości. – Przedstawię je na sali sądowej – mówi mec. Władysław Pociej. – Nie wiem, czy prokuratura miała wiedzę, czyją żoną jest biegła, ale fakt, że jest żoną osoby związanej z PiS, jest podstawą do podważenia jej wiarygodności – uważa prof. Zbigniew Ćwiąkalski. ©?

W poprzedniej wersji tytułu pojawiła się sugestia, że biegła była znajomą pani premier Beaty Szydło. Pani premier tej informacji stanowczo zaprzeczyła.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA