fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Śmierć Dawida Kosteckiego. Wersja Giertycha pełna luk

W sprawie śmierci Dawida Kosteckiego może się okazać, że nigdy nie poznamy prawdy
M.Lasyk/REPORTER
Wątpliwe, by przez jedno dotknięcie paralizatora Dawid Kostecki stracił przytomność - uważa biegły w sprawie śmierci.

Rażenie paralizatorem powoduje silny ból, a zaatakowana nim osoba próbuje się bronić i krzyczy. Wątpliwe, by została bezczynna, jak i to, by jedno przyłożenie urządzenia, skutecznie obezwładniło boksera – wynika z opinii biegłego, który wypowiadał się w sprawie zgonu Dawida Kosteckiego. „Rzeczpospolita” dotarła do nieznanych dotąd informacji.

Sensacyjną hipotezę mówiącą, że bokser został obezwładniony paralizatorem domowej produkcji i upozorowano jego samobójstwo przedstawili w czwartek prawnicy rodziny Kosteckiego. Z uzasadnienia wniosku mec. Romana Giertycha o zbadanie sprawy pod kątem zabójstwa (fragment przytoczyła „GW”) wynika, że biegły dr Wojciech Sadowski miał zeznać, iż „ślady na ciele zmarłego, które opisał w protokole zewnętrznych oględzin zwłok, są zbieżne z końcówkami paralizatora domowej produkcji i że istnieje prawdopodobieństwo, iż Kostecki został powieszony po jego sparaliżowaniu”.

Komentarz Wojciecha Tumidalskiego: Niepotrzebna tajność w sprawie boksera

Jednak ta wersja w obliczu wiedzy przekazanej śledczym przez dr. Sadowskiego wydaje się mało realna – biegły z rezerwą wypowiada się o takim scenariuszu.

Ślady na karku

Chodzi o ślady na karku boksera przypominające dwa wkłucia igły lub użycie paralizatora. Prokuratura twierdzi, że to „zadawnione strupy”. Czy mogło je zostawić takie urządzenie?

Dr Sadowski wątpi, by człowiek rażony kontaktowym paralizatorem pozostawał bez ruchu i nie próbował się bronić. Taki paralizator wywołuje bardzo silny ból, więc zwykle osoba rażona prądem „głośno krzyczy” i broni się. Z kolei gdyby bokser spał, to ból po użyciu urządzenia, by go obudził. Tymczasem współwięźniowie twierdzą, że nie słyszeli podejrzanych odgłosów.

Kolejna kwestia: czy silny i wysportowany bokser po jednym dotknięciu paralizatorem mógł zostać bezwładny na tyle długo, żeby ktoś mógł go powiesić?

Biegły „nie widział i nie słyszał”, by po jednym użyciu paralizatora ktoś stracił przytomność. Choć, przyznaje, że paralizator kontaktowy powoduje silny ból, więc może oszołomić, ograniczać lub nawet wykluczać możliwość np. obrony przez kilkanaście sekund. Na dłużej obezwładnia tzw. taser, ale ten działa na innej zasadzie (wyrzuca elektrody) – śladów jego użycia u boksera nie było.

Z kolei mec. Roman Giertych mówi nam: – Użycie paralizatora dłużej niż pięć sekund powoduje obezwładnienie osoby na około pięć minut – zaznacza.

Czy ślad na szyi Kosteckiego mogło zostawić domowej roboty urządzenie, jakiego zdjęcie pokazał mediom mec. Giertych? Według biegłego to trzeba byłoby zbadać, mając taki paralizator – tyle że w celi go nie znaleziono. Choć prawnicy rodziny pięściarza zauważają, że był czas, aby go ukryć, kiedy po samobójstwie, współwięźniów przeniesiono do innej celi.

Zrezygnowano z badania

Szansą na ustalenie pochodzenia śladu było badanie histopatologiczne, jednak z niego zrezygnowano. Może więc się okazać, że nigdy nie poznamy prawdy. Zwłaszcza że – jak przyznaje biegły – wykrycie śladów po paralizatorze jest bardzo trudne, bo często wyglądają jak zwykłe otarcia naskórka.

Więzienny monitoring wskazał, że feralnej nocy do celi Kosteckiego nikt nie wchodził. Mec. Giertych uważa, że zlecenie mógł dać ktoś z subkultury więziennej, przeciwko komu bokser zeznawał.

Druga biegła (od sekcji zwłok) oceniła, że jest „brak śladów charakterystycznych dla użycia paralizatora”, bo te „wyglądają inaczej, mają inny rozstaw i zwykle dają zaczerwienienie i bardzo minimalny ubytek” – podała niedawno prokuratura.

– Kostecki to bokser, miał twardy charakter, stąd wątpliwości, czy popełnił samobójstwo. Powiesił się na łóżku, pod kocem, w celi było dwóch współwięźniów i nikt się nie zorientował. A przy samobójstwie jednak wykonuje się wiele ruchów – komentuje prof. Brunon Hołyst, kryminolog. – Gdybyśmy podchodzili naukowo i wszechstronnie do wyjaśniania zagadek kryminalistycznych, to mniej byłoby wątpliwości. Chociaż znane są w historii kryminalistyki tzw. przypadki graniczne, że czasem trudno odróżnić, czy jest to samobójstwo, czy zabójstwo – zaznacza prof. Hołyst.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA