fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Afera w resorcie sprawiedliwości: "Kasta" nęka I prezes SN

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Sędzia Konrad Wytrykowski, obecnie członek Izby Dyscyplinarnej SN, miał być autorem pomysłu wysyłania I prezes SN prof. Małgorzacie Gersdorf pocztówek, na których miało znajdować się jedno słowo: "Wyp...j". Pomysł ten miał przedstawić na zamkniętej grupie "Kasta" na komunikatorze WhatsApp - czytamy w Onecie. Sędzia Wytrykowski pytany o całą sprawę kategorycznie temu zaprzecza.

Jak pisze Onet członkami grupy "Kasta" na WhatsApp mieli być m.in. były już wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak i jego współpracownik w resorcie, sędzia Jakub Iwaniec. Po publikacjach Onetu, które ujawniły, że zachęcali oni internautkę Emilię do działań, których celem było oczernianie sędziów krytycznych wobec reform sądownictwa wprowadzanych przez obecny rząd, Piebiak podał się do dymisji, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w trybie natychmiastowym skrócił delegację sędziego Iwańca do resortu.

W grupie "Kasta" mieli być także - jak wynika z informacji Onetu - Tomasz Szmydt z biura prawnego Krajowej Rady Sądownictwa, członkowie KRS Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz oraz Konrad Wytrykowski. – Nigdy nie było takiej sytuacji, to są wyssane z palca bzdury! - tak ten ostatni komentuje zarzuty, jakoby miał być autorem pomysłu akcji wymierzonej w I prezes Sądu Najwyższego.

Wytrykowski od września 2018 roku jest sędzią nowo powołanej po reformach wymiaru sprawiedliwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Onet przypomina, że 20 lipca 2018 roku opisał akcję wysyłania do I prezes Sądu Najwyższego listów od sędziów i prawników z całej Polski z wyrazami wsparcia, w związku z próbami skrócenia jej kadencji przez nowelizację ustawy o SN, która nakazywała sędziom po ukończeniu 65. roku życia przechodzenie na emeryturę.

Na grupie "Kasta" do tekstu miał się odnieść właśnie sędzia Wytrykowski, który napisał: "Proponuję akcję wysyłania pocztówek z hasłem Wprdalaj" (pisownia oryg.). Jeden z komentarzy do tej propozycji pochodził od użytkownika "MS II" (miał to być Łukasz Piebiak), który napisał: "wczoraj wykonaliśmy kolejny krok we właściwym kierunku ale jeszcze długa droga przed nami. Robimy swoje".

Pomysł przedstawiony na grupie "Kasta" miała podchwycić Emilia. 28 lipca 2018 r. na swoim koncie na Twitterze napisała: "Uwaga!!!! Robimy akcję listów i kartek z 'przesłaniem' do sędzi Gersdorf. Przekażmy wyrazy poparcia dla reformy sądownictwa a nie dla kasty Pani byłej Prezes". We wpisie podała też adres Sądu Najwyższego. Emilia zapewniła, że sama już taką kartkę prezes Gersdorf wysłała. "Napisz list z poparciem dla sędzi Gersdorf. Już piszę pocztówkę: Kochana Pani Prezes: WYP***DALAJ!!! (pisownia oryg.)" - pisała Emilia.

- Pocztówek czy listów obraźliwych dla I Prezes z hasłami po prostu obrzydliwymi była i wciąż jest cała masa. A jeśli pomysłodawcą choćby części tego rodzaju listów był sędzia i obecny członek Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, to jest to po prostu dla niego dyskwalifikujące - mówi w rozmowie z Onetem rzecznik SN Michał Laskowski.

Sama prezes SN pytana o to, czy otrzymała pocztówki z obraźliwym hasłem, odpowiada, że "ma takich pocztówek około trzech". – Najpewniej było ich więcej, jednak kierownictwo sekretariatu nawet mi ich nie przekazywało, bo po co? – dodaje. – Człowiek, który takie rzeczy organizuje, na pewno nie powinien być sędzią. Zresztą, takich rzeczy nikt nie powinien organizować – czy to sędzia, czy nauczyciel, czy sprzątaczka. Bo to jest po prostu nękanie po to, by drugiego człowieka poniżyć – dodaje.

Onet zapytał o sprawę również sędziego Wytrykowskiego. Ten zaprzeczył oskarżeniom, jakoby miał być inicjatorem akcji wysyłania I prezes SN pocztówek z obraźliwą treścią. Zapewnił też, że nie był w grupie "Kasta". - A czy ktoś się pode mnie podszył? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. WhatsApp funkcjonuje jednak tak, że różne osoby innych do różnych grup zapraszają. Mam wiele grup znajomych, z których korzystam, ale nazwa "Kasta" nic mi nie mówi – zapewnia.

Dodaje, że Emilię znał pośrednio, przez jej ówczesnego męża, Tomasza. – Gdy byłem prezesem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, często bywałem w Ministerstwie Sprawiedliwości, a pan sędzia Tomasz tam wtedy pracował, był do resortu delegowany – podkreśla.

Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - poinformował w poniedziałek Onet.pl.

Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.

- To jest absolutnie zatrważające, że został zbudowany system w państwie, w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zmierza do tego, żeby niszczyć konkretnych ludzi, którzy chcą walczyć o praworządność i sprawiedliwość - mówił o całej sprawie prof. Markiewicz.

Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.

"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.

Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.

- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.

W poniedziałek Mateusz Morawiecki poinformował, że poprosił ministra Zbigniewa Ziobro o wyjaśnienia w tej sprawie. Dodał, że decyzję podejmie po otrzymaniu tych informacji.

Do sprawy odniosła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania te nie mieszczą się w jakikolwiek sposób w standardach państwa demokratycznego, swoim charakterem przypominając raczej kampanię oszczerstw prowadzoną przez aparat państwa przed 1989 r." - czytamy w stanowisku HFPC.

Politycy opozycji, w związku z publikacją Onetu, domagają się dymisji wiceministra Piebiaka i ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry.

Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.

Kilkanaście godzin po publikacji artykułu w Onecie wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji zapowiadając jednocześnie złożenie pozwu przeciw Onetowi.

Według kolejnych materiałów opublikowanych przez Onet to zaufany człowiek Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec z Ministerstwa Sprawiedliwości, dostarczał hejterce wrażliwych danych dotyczących sędziów i wspólnie z Emilią opracował akcję mającą na celu skompromitowanie sędziego Markiewicza.

Po opublikowaniu materiałów dotyczących Iwańca jego delegacja do Ministerstwa Sprawiedliwości została skrócona w trybie natychmiastowym. Poinformował o tym rzecznik rządu Piotr Müller w programie #RZECZoPOLITYCE.

Źródło: onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA