fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Adwokat Krzysztof Kuczyński: Używam ostrej amunicji

Krzysztof Kuczyński
materiały prasowe
Rozmowa | Krzysztof Kuczyński, adwokat, partner w Kancelarii Prawnej Domański i Wspólnicy, instruktor i sędzia strzelectwa sportowego

Rz: Słyszałam, że lubi pan sobie postrzelać.

Krzysztof Kuczyński: Tak. Jestem instruktorem strzelectwa. Zajmuję się też strzelectwem dynamicznym, nazwijmy je taktycznym czy bojowym.

Brzmi groźnie.

Tak, ale to z zagrożeniem nie ma nic wspólnego. Strzelamy wyłącznie na strzelnicy, do tarcz, tyle że staramy się ten trening nieco urozmaicić. Rozstawiamy na przykład tor przeszkód i staramy się go jak najszybciej pokonać, strzelając do celów. Czasem cele są ruchome, czasem pośród celów umieszczamy dodatkowo „zakładników", których nie można trafić itp. Aktywnie włączyłem się też w treningi z profesjonalistami – żołnierzami. Strzelamy w parach, często w nocy. To nadaje tym ćwiczeniom inny wymiar. Ludzie w nocy zazwyczaj czują się niepewnie, a tu trzeba przemóc naturalny strach przed ciemnością. Odpowiednia praca z bronią i latarką pozwala się w tej nocy ukryć. Ciemność staje się więc sprzymierzeńcem.

Z czego pan strzela?

Wiem, że to może brzmieć strasznie, ale używam amunicji ostrej i mam kałasznikowa.

Jak pan dostał pozwolenie na taką broń?

Mój karabin nie strzela ogniem ciągłym. Jest samopowtarzalny, tzn. po strzale sam się przeładowuje i trzeba ponownie nacisnąć spust. Sprawnemu strzelcowi zajmuje to ok. 0,2 sekundy. Pozwolenie na taką broń uzyskać można np. do celów sportowych, szkoleniowych czy łowieckich.

Czy trzyma go pan w domu?

Tak, w szafie pancernej. To nic nadzwyczajnego. W naszym kraju jest około pół miliona sztuk broni, a i tak jesteśmy najbardziej rozbrojonym krajem Europy. Statystyki są nieubłagane: w Polsce nie więcej niż jeden obywatel na stu posiada broń, podczas gdy we Włoszech jest ich 11, w Czechach – 16, natomiast w Niemczech, Austrii, Norwegii, Szwecji i we Francji – ponad 30. Rekordzistami są Finlandia i Szwajcaria, tam liczba ta przekracza 45.

Polacy czują jednak jakiś irracjonalny strach przed bronią. Stygmatyzuje się jej posiadaczy. A przecież broń jest zła tylko w rękach złych ludzi. A źli ludzie mają broń nielegalną.

Skąd pana zdaniem bierze się więc niechęć do broni?

Po drugiej wojnie światowej Polacy dysponowali niezliczoną ilością broni, co stanowiło poważny problem dla nowej władzy. Uzbrojony obywatel mógł stawić realny opór aparatowi ucisku. Propaganda wszelkimi środkami przekonywała więc, iż Polak posiadający broń to zagrożenie, a wszelką pomoc i ochronę w walce z przestępczością zapewni państwo. Tak wmówiono nam, że Polacy nie nadają się do broni, bo od razu pozabijają siebie albo innych. To oczywisty absurd. Czym niby różnimy się od znacznie bardziej uzbrojonych Czechów czy Serbów?

A czy trzymanie broni w domu nie jest groźne?

Broń musi być stale zamknięta w szafie pancernej, zamykanej na zamek patentowy, przytwierdzonej na stałe do ściany. Broń jest więc niedostępna dla dzieci ani innych domowników.

Czy zamknięta w szafie broń daje poczucie bezpieczeństwa?

To pytanie, gdzie ma się klucz od szafy i samą szafę. Moja stoi na przykład w sypialni, dostęp mam relatywnie łatwy. Aczkolwiek włamywacze i tak zazwyczaj nie włamują się, jeśli właściciel jest w domu. Szybszy dostęp jest do broni krótkiej, gdyż pistolety nosi się w kaburze przy ciele.

Czy pan chodzi z kaburą?

Nie czuję się zagrożony i nie czuję teraz potrzeby noszenia broni na co dzień. Miałbym też zapewne duży problem, by wejść z nią do sądu.

Co daje panu strzelanie?

Pierwszy kontakt z bronią to rzeczywiście duże emocje i euforia. To szybko przechodzi. Później im mniej emocji, tym lepiej. W strzelectwie chodzi wszak o celność, a ta wymaga skupienia, wyrównania oddechu, samokontroli i wyrobienia pamięci ruchowej. Wyniki osiąga się po żmudnym, wieloletnim treningu. W efekcie strzelanie może niektórym wydać się monotonne czy nawet nudne. Mnie jednak pozwala się wyciszyć, wyłączyć od świata zewnętrznego.

Czy nabywaniu umiejętności strzeleckich przyświeca jakiś wyższy cel?

Nie wiem czy cel. Raczej cień obawy. Jeszcze rok temu wszyscy spekulowaliśmy, czy konflikt na Ukrainie nie dotknie również naszego kraju. Trudno przejść nad tym, ot tak, do porządku. Obecnie wydajemy miliardy na dozbrojenie armii, a temat obrony terytorialnej traktowany jest wciąż po macoszemu. A przecież nikt nie opanuje skutecznie kraju, w którym każdy mężczyzna ma w domu broń. Taką filozofię z powodzeniem prezentuje np. Finlandia czy Szwajcaria. Z uwagi na nasze dość wredne położenie geograficzne uważam, że każdy mężczyzna powinien co najmniej wiedzieć, jak używać i rozłożyć kałasznikowa, a najlepiej mieć go w domu. Nawet gdyby do końca życia nie miał okazji go użyć. Czego i sobie – mimo posiadania – z całego serca życzę.

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA