fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ograniczenia w zakupie ziemi przez cudzoziemców

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Ostatnio stałem się przypadkowym uczestnikiem redakcyjnej dyskusji o ograniczeniach w zakupie ziemi przez cudzoziemców. W poprzedniej kadencji została przyjęta dość restrykcyjna ustawa o ustroju rolnym, która ma zabezpieczyć Polskę przed masowym wykupem gruntów przez obywateli z innych państw członkowskich UE, a teraz PiS chce ją jeszcze zaostrzyć.

Wywołało to oburzenie niektórych redakcyjnych kolegów. A dlaczego w ogóle zakazywać, przecież jesteśmy członkami Unii Europejskiej, przecież jeżeli powyrastają zagraniczne farmy, skorzystają też Polacy, powstaną miejsca pracy. Na Mazurach już teraz cudzoziemcy kupują opuszczone siedliska, czyniąc z nich wakacyjne rancza, a poza tym polska wieś się wyludnia, po co być jak pies ogrodnika – padał grad argumentów. Słowem, co za różnica, skoro wszyscy jesteśmy obywatelami UE i żyjemy we wspólnym europejskim domu?

Moi zdaniem spora, bo obok integracji i wspólnego domu jest jeszcze coś takiego jak interes narodowy i dobro własnych obywateli w pierwszej kolejności. Mówi o tym zresztą nasza konstytucja. Wiem, że te „slogany" w ostatnich czasach są mało trendy i rodem z ciemnogrodu.

Postaram się wyjaśnić, że tak nie jest. Od lat obserwuję wieś na Podkarpaciu, która, podobnie jak Lubelszczyzna, ma swoją specyfikę. Wieś jest mocno rozdrobniona, w odróżnie...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA