fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Czas kończyć jałową wojnę - Marek Domagalski o polityce PiS w sądownictwie

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Wszystko wskazuje, że PiS zyskał przewagę w wojnie z sądami, i ma cztery lata spokojnego rządzenia. Czas więc najwyższy, by zszedł z drogi konfrontacji, choćby go prowokowano, i nie podsycał gasnącego sędziowskiego rokoszu.

Po czterech latach walki na szczytach Temidy i o zarządzanie sądami powszechnymi i trzech kolejnych zwycięskich wyborach PiS ma dwie nowe izby w Sądzie Najwyższym, większość w Trybunale Konstytucyjnym i KRS, wielu nowych sędziów i prezesów w sądach powszechnych.

Starzy sędziowie powoli odchodzą na emeryturę, a fala protestów najwyraźniej opada. Jeszcze Andrzej Rzepliński, prezes TK, mógł na odchodne pochwalić się, że przez rok blokował pisowskie zapędy, ale inni krytycy poczynań obecnej władzy: działacze sędziowscy, część prawniczej profesury – już nie. Nawet kolejne uwagi Brukseli i orzeczenia Luksemburga, choć zmusiły rząd do wycofania się z wielu najbardziej radykalnych posunięć, pisowskich zmian w wymiarze sprawiedliwości nie powstrzymały.

Czytaj też:

Kontestacja „opornych", zwłaszcza z powodu radykalizmu, nie ma wpływu na poczynania Ministerstwa Sprawiedliwości. Sami nie mają raczej szans na awanse, i nie decydują już o awansie innych, jak to było za poprzedniego sytemu wyłaniania kandydatów do awansu przez środowisko sędziowskie. Prawdopodobnie właśnie to było przyczyną zamknięcia się tej profesji i bulwersujących przypadków naruszenia obowiązujących standardów. Ta swego rodzaju arystokracja po prostu się skończyła.

Nawet gdyby PiS przegrał wybory prezydenckie, to mając przewagę w parlamencie, będzie mógł kontynuować politykę wymiany i dyscyplinowania kadr sędziowskich, tym bardziej że nastąpi też ich naturalna wymiana. PiS nie powinien jednak marnować tej przewagi, lecz prowadzić uczciwą politykę kadrową, promować prawników kompetentnych i bez skazy. Tym bardziej że np. wchodzi w życie wielka nowela sądów cywilnych i gospodarczych, a są obawy, czy usprawni sądy, gdyż wiele zależy od zaangażowania się większości z 10 tys. sędziów. To wymaga zapewnienia im elementarnego komfortu i swego rodzaju pokoju. Jest to zadanie dla ministra sprawiedliwości.

Pytanie, czy pójdzie tą spokojniejszą drogą. Droga ofensywna okazała się zbyt trudna. Łagodna wprawdzie nie mobilizuje tak elektoratu, ale do wyborów jeszcze cztery lata. Nie można ich marnować na jałową wojnę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA