fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Nowelizacja procedury cywilnej: czy spory o większe kwoty są ważniejsze

Fotolia
Resort sprawiedliwości, autor projektu noweli k.p.c., opiera się na założeniu, że spory o większe kwoty są ważniejsze. To pogląd błędny i społecznie szkodliwy.

21 sierpnia 2019 r. weszła w życie część wielkiej reformy procesu cywilnego, której celem tradycyjnie jest przyspieszenie rozpatrywania spraw. Metody realizacji tego planu są jednak kontrowersyjne.

Pierwszym krokiem na drodze do przyspieszenia procesów ma być... demotywowanie obywateli do poszukiwania ochrony swoich praw w sądzie. Zniechęcaniu nas do wniesienia pozwu służyć ma przede wszystkim znaczne podwyższenie opłat sądowych.

20 tys. zł? Bagatela!

Aby pozbyć się z sądów możliwie jak największej liczby spraw, ustawodawca zdecydował, że największe podwyżki będą dotyczyły spraw o najmniejszej wartości przedmiotu sporu.

Zaznaczam, że nie jest to moja interpretacja nowych przepisów, ale stanowisko wyrażone otwarcie w uzasadnieniu nowelizacji:

„Przedziały wartości przedmiotu sporu i przyporządkowane im wysokości opłat (...) zostały ukształtowane w taki sposób, by najwyższe opłaty należały się od spraw o najmniejszej wartości przedmiotu sporu; jest to element systemu demotywującego do wnoszenia do sądów spraw bagatelnych" (druk sejmowy 3137, uzasadnienie, str. 193).

Z treści przepisów wynika, że dla autorów projektu sprawami bagatelnymi są wszystkie spory dotyczące kwot poniżej 20 tys. zł.

Takie podejście może dziwić, bo obecna ekipa rządząca uzasadniała potrzebę zmian w sądownictwie troską o „zwykłego człowieka". Teraz ten zwykły człowiek, dla którego wymiar sprawiedliwości miał się stać bardziej przyjazny, słyszy, że ma nie zawracać mu głowy swoimi bagatelnymi sprawami i zrobić miejsce dla osób spierających się o sensowne pieniądze.

Opłaty idą ostro w górę

Do 21 sierpnia 2019 r. opłata od pozwu wynosiła 5 proc. wartości przedmiotu sporu, a w sprawach rozpoznawanych w postępowaniu uproszczonym, tj. dotyczącym spraw uznanych za najbardziej standardowe (roszczenia: z umów do kwoty 20 000 zł, z rękojmi i gwarancji dot. przedmiotów, których cena nie przekraczała tej kwoty i opłaty związane z używaniem lokalu mieszkalnego, bez względu na ich wysokość), zastosowanie miały stawki ryczałtowe. Opłata stosunkowa nie mogła być przy tym niższa niż 30 zł ani wyższa niż 100 tys. zł.

W nowych przepisach nie ma już różnicy w wysokości opłat między postępowaniem uproszczonym i zwykłym. Opłata stosunkowa obowiązuje dla wartości przedmiotu sporu powyżej 20 tys. zł i nie może przewyższać 200 tys. zł.

Najbardziej czytelnym zobrazowaniem skali podwyżki będzie porównanie aktualnych opłat stałych dla poszczególnych przedziałów wartości przedmiotu sporu (WPS) ze stawkami obowiązującymi przed 21.08.2019 r.

1) WPS do 500 zł – opłata 30 zł – wcześniej również 30 zł;

2) WPS 501 zł do 1500 zł – opłata 100 zł – wcześniej 30 zł;

3) WPS 1501 zł do 4000 zł – opłata 200 zł; wcześniej 30 zł do WPS 2000 zł oraz 100 zł w przedziale od 2001 zł do 5000 zł;

4) WPS 4001 zł do 7500 zł – opłata 400 zł – wcześniej 100 zł do WPS 5000 zł i 250 zł dla przedziału od 5001 zł do 7500 zł;

5) WPS 7501 zł do 10 000 zł – opłata 500 zł – wcześniej 300 zł;

6) WPS 10 001 zł do 15 000 zł – opłata 750 zł – wcześniej 300 zł;

7) WPS 15 001 zł do 20 000 zł – opłata 1000 zł – wcześniej 300 zł.

Biorąc pod uwagę stawki w postępowaniu uproszczonym, widać, że cel przyjęty w uzasadnieniu ustawy został zrealizowany. Największe podwyżki dotyczą najszerszej kategorii spraw, o najniższej wartości przedmiotu sporu. W sprawie o 2000 zł opłata wzrasta o 100 proc., natomiast w sprawie o 15 000 zł – tylko o 33 proc.

Bez all-inclusive w sądzie

Sama stawka opłaty od pozwu nie daje pełnego obrazu skali podwyżki kosztów procesu. Nowelizacja wprowadza bowiem kilka nieznanych wcześniej opłat. I tak 100 zł zapłacimy za wezwanie świadka, jeżeli taki dowód zostanie zgłoszony po zatwierdzeniu planu rozprawy. Jeżeli świadek będzie unikał stawiennictwa i zajdzie konieczność jego doprowadzenia, to dopłacimy kolejne 200 zł. Bez zapłacenia 100 zł nie poznamy również uzasadnienia wyroku.

Dodatkowe koszty będą wiązały się również z nowym obowiązkiem ustalania adresu pozwanego i doręczenia mu pozwu przez komornika, w wypadku gdy pomimo dwukrotnego awizowania nie odbierze przesyłki z sądu.

Stanowczo nie zgadzam się z poglądem, że stosunkowo niewielka wartość przedmiotu sporu sama w sobie może świadczyć o bagatelnym charakterze sprawy.

Punkt widzenia Ministerstwa Sprawiedliwości, z którego wyszedł projekt, opiera się na założeniu, że spory o większe kwoty są ważniejsze. Moje doświadczenie zawodowe wskazuje jednak, że jest to pogląd błędny, a wręcz społecznie szkodliwy.

Ogromna liczba Polaków pracuje za niewielkie wynagrodzenia, przy czym tylko część osób jest objęta wzmocnioną ochroną wynikającą ze stosunku pracy.

Osoby pracujące na podstawie umów cywilnoprawnych oraz drobni przedsiębiorcy działają często w branżach, w których głównym kryterium konkurencji jest wysokość ceny, co sprawia, że ich dochody są obiektywnie niewielkie. Z punktu widzenia jednostki ich utrata może mieć jednak kolosalne znaczenie i decydować o przetrwaniu firmy czy możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb rodziny.

Zniechęcić wierzyciela, zmotywować dłużnika

Na powyższe zjawisko nakłada się problem powszechnego w naszym społeczeństwie przyzwolenia na nieprzestrzeganie wszelkich reguł, o ile nie grozi za to natychmiastowa sankcja.

Najlepiej widać to w ruchu drogowym, ale ta postawa przekłada się również na wykonywanie zobowiązań finansowych.

Dotyczy to zwłaszcza relacji, w których jedna strona ma przewagę nad drugą, np. główny odbiorca towarów wobec mikroprzedsiębiorcy czy „pracodawca" w stosunku do samozatrudnionego usługodawcy.

Z uwagi na brak edukacji prawnej społeczeństwa, skomplikowanie procedur oraz koszty dochodzenia roszczeń, pozwanie swojego dłużnika dla wielu osób wciąż jest ostatecznością.

Wniesienie pozwu najczęściej jest poprzedzone próbami polubownego odzyskania należności – najpierw uprzejmymi mailami z „przypomnieniem o fakturce", a następnie kolejnymi wezwaniami do zapłaty. Wbrew sugestiom autorów nowelizacji nie jest tak, że spory o kwoty do 20 tys. zł są kierowane do sądów lekkomyślnie, bo równie dobrze mogłyby być rozwiązywane poza nimi.

Mediacja nie ma racji bytu, jeżeli dłużnik się na nią nie zgadza.

Ustawodawca zniechęcając nas do pozwania dłużnika, jednocześnie utwierdza go w jego nagannej postawie.

Ktoś, kto uczynił sobie sposób zarobku z niespłacania zobowiązań, ma teraz jeszcze mniejsze podstawy, żeby obawiać się, że jego dług zostanie skutecznie wyegzekwowany.

Prawdopodobieństwo wniesienia pozwu właśnie spadło, bo poszkodowany wierzyciel usłyszał od władzy, żeby dał sobie spokój ze swoją sprawą o byle co i nie blokował sądu.

Autor jest adwokatem z Krakowa

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA