fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Gibki język nie nadążył za światłą myślą - Joanna Parafianowicz o wypowiedzi prof. Rzeplińskiego

prof. Andrzej Rzepliński
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prof. Andrzej Rzepliński powinien przeprosić adwokatów za swe słowa.

Odkąd PiS, bez poszanowania dla prawa i ze szkodą dla sprawiedliwości rozpoczęło swój zwycięski marsz przez struktury Temidy, Polacy wielokrotnie pokazali, że nie po drodze im z taką formą sprawowania rządów.

Czytaj też:

Społeczne protesty wobec zmian w prawie, marsze poparcia sędziów i liczne wyrazy dezaprobaty dla wprowadzanych reguł – stały się codziennością od ostatnich wyborów parlamentarnych. Grupą, która niemal jednogłośnie stawała w obronie niezależności sądów i niezawisłości sędziów, byli (i są nadal) adwokaci. Przed rozpoczęciem wykonywania czynności zawodowych adwokat wobec dziekana mówi: „Ślubuję uroczyście w swej pracy adwokata przyczyniać się ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich oraz umacniania porządku prawnego RP, obowiązki swe wypełniać gorliwie, sumiennie i zgodnie z przepisami prawa, zachować tajemnicę zawodową, a w postępowaniu swoim kierować się zasadami godności, uczciwości, słuszności i sprawiedliwości społecznej."

Tymczasem... „Jest prawnikiem, znajdzie sobie robotę. Może zostać adwokatem, radcą prawnym, otworzyć biuro pomocy prawnej ale nie ma miejsca dla człowieka, który się sam zaangażował i robi tak niewyobrażalne w Europie rzeczy na Sali sądowej. On nie ma moralnej i prawnej zdolności do tego, by być sędzią" powiedział o byłym już wiceministrze sprawiedliwości Łukaszu Piebiaku, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński.

Ta wypowiedź oburza. Nie językiem, choć daleko mu do polszczyzny trybunalskich orzeczeń. Także nie formą, bo wystąpienia telewizyjne emitowane na żywo niekiedy boleśnie obnażają wyższość gibkiego języka nad światłą myślą. Słowa prof. Rzeplińskiego są przykre – w szczególności dla adwokatów i radców prawnych. Ich autor nie dostrzega, że adwokat i radca prawny to przedstawiciele wąskiej grupy zawodów zaufania publicznego, do których wykonywania niezbędne są wysokie kwalifikacje moralno-etyczne. I obnażają zakotwiczone głęboko przekonanie (wierzę, że jedynie części) środowiska sędziowskiego, iż tzw. korona zawodów, jak się nazywa urząd sędziowski, to nie tylko sposób nazwania ścieżki prawniczej drogi zawodowej, ale także – funkcja, która namacalnie wynosi jednych ponad drugich.

Wszyscy przedstawiciele prawniczych zawodów zaufania publicznego przyczyniają się do tego, jak społeczeństwo postrzega wymiar sprawiedliwości. Dlatego etyki zawodowe zwracają uwagę na istotę koleżeństwa - a nie kolesiostwa - zaś dyskurs publiczny dopuszcza krytykę, a nie krytykanctwo. Wybitny przedstawiciel stanu sędziowskiego, który waży lekce środowiska adwokacko-radcowskie dopuszcza się niezręczności, którą naprawić mogłyby przeprosiny. Swymi słowami zaszczepia w społeczeństwie przekonanie, że obok rzeczywistości są i inne wymiary. Niestety obok snu, czy życia pośmiertnego, także wymiar sprawiedliwości jawi się niezrozumiałym.

Autorka jest adwokatem, założycielką prawniczego bloga www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA