fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Co dobrego zrobił Zbigniew Ziobro przez 6 lat sprawowania funkcji ministra sprawiedliwości

Zbigniew Ziobro
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Zbigniew Ziobro nie tylko po raz drugi pełni funkcję ministra, ale piastuje ją szósty rok. Nie było takiego ministra w najnowszej historii Polski.

Wkrótce wybory parlamentarne. Wkrótce ostatnie posiedzenia Sejmu. Koniec kadencji, koniec funkcjonowania rady ministrów w obecnym kształcie personalnym. Czas na próbę podsumowania, oceny czy wyciągnięcia wniosków i rekomendacji na przyszłość, nie tylko na kolejną kadencję.

Czytaj też:

Kluczowy błąd Zbigniewa Ziobry

Nie ma reformy sądownictwa. Jest za to zamęt

Chciałem spojrzeć na Ministerstwo Sprawiedliwości, na którego czele stoi absolutny rekordzista III RP. Zbigniew Ziobro nie tylko po raz drugi pełni funkcję ministra, ale piastuje ją szósty rok. Nie było takiego ministra w najnowszej historii Polski.

Zmarnowana szansa

Czas sprawowania funkcji ministra sprawiedliwości i od 4 marca 2016 r. również Prokuratora Generalnego mógł być, przy stabilnej parlamentarnej większości, czasem wartościowej pracy nad poprawą funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Tak jednak nie było.

Oceniając funkcjonowanie sądownictwa powszechnego w okresie drugiego już czasu urzędowania ministra od 16 listopada 2015r., nie mam dobrych wiadomości dla obywateli.

Sam nie dostrzegłem obszaru funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, który realnie poprawiłby się w ciągu ostatnich czterech lat. Nie odebrałem też takiego sygnału w czasie często i triumfalnie organizowanych przez ministerstwo konferencji prasowych.

Oddam jednak głos Panu Ministrowi: „Ta bitwa jeszcze się nie skończyła. O całości reformy sądownictwa będziemy mogli mówić wtedy, gdy do końca ją zrealizujemy. Materia jest bardzo oporna, napotykamy na ogromny sprzeciw części środowiska sędziów, która poprzednio miała ogromną sferę przywilejów, a także totalnej opozycji. Ale już dziś widać nasze rozwiązania, które były strzałem w dziesiątkę, na przykład losowy przydział spraw sędziom – podkreślił Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro na dzisiejszej (5 grudnia 2018 r.) konferencji prasowej, podsumowującej trzy lata pracy Ministerstwa Sprawiedliwości." (za zamieszczonym na stronach internetowych podsumowaniem pracy resortu pt. "Trzy lata dobrych zmian").

Narracji batalistycznej nie chcę komentować, wskażę tylko, że do reformy czy poprawy pasuje moim zdaniem znacznie bardziej słownictwo z zakresu pracy, trudu czy zmagań, niż wojny.

Losowy przydział spraw: algorytm wciąż nieznany

Sztandarowy element reformy sądownictwa powszechnego, wdrożony przez ministerstwo system losowania spraw, nie może być uznany za sukces. Wciąż bowiem nie ujawniono algorytmu sterującego procedurą, mimo wniosków i postulatów sędziów i organizacji pozarządowych. Kto zatem zyskał, kto wygrał na „tajno-jawnym" losowaniu – nadal tego nie wiemy.

Dodając do tego głosy samych sędziów, pominiętych lub nadmiernie dociążonych w systemie losowania, można przypuszczać, że główna nagroda w sądowym „totolotku" wciąż jeszcze nie padła i długo nie padnie. Uważam, że nie stałoby się nic złego, gdyby w imię totalnej (modne słowo) jawności – algorytm ujawniono. Wtedy ten losowy przydział spraw byłby jasny dla obywateli i sędziów, bo chyba o to chodziło?! Głosy sędziów, wskazujących na błędy systemu również powinny zostać wzięte pod uwagę przy stworzeniu nowego lub naprawieniu dotychczasowego systemu losowania.

Skoro ten strzał w dziesiątkę mija "sedno tarczy", pozostałe pociski również chybiają celu. Na tej samej konferencji poinformowano o skróceniu czasu rozpoznawania spraw... „wnoszonych przez inspektorów pracy o ustalenie stosunku pracy w porównaniu do okresu sprzed reformy, a więc 2016 roku". To mniej więcej tak, jakby sukcesem przegrywającej mecz za meczem drużyny piłkarskiej ogłosić wzrastającą liczbę rzutów rożnych w porównaniu z poprzednim sezonem. Można i tak.

Sukcesy (i ich braki) można w ten sposób wymieniać. Wciąż brak jest szans i przestrzeni na poważną dyskusję o reformie wymiaru sprawiedliwości, jego podstawowych wadach i kierunkach poprawy.

Mąż jest z zawodu kandydatem

Zupełnie na marginesie chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z kierownictwem ministerstwa. Aspekt kierowniczo – personalny. Dziwnie się bowiem składa, że dwóch najbliższych współpracowników ministra startowało w czasie piastowania swej funkcji we wszystkich możliwych wyborach powszechnych. „Mój mąż jest z zawodu... kandydatem", chciałoby się rzec, parafrazując cytat z filmu „Poszukiwana, poszukiwany".

Dla mnie pokazuje to coś groźniejszego. Jest przykładem luźnego związku z objętym i piastowanym stanowiskiem, niejako przejściowym i istotnym dla budowania głównie własnej kariery.

A o sędziach, pracujących „ramię w ramię" z ministrem sprawiedliwości, napiszę w innym terminie.

Rozsądnym.

Autor jest byłym sędzią, członkiem zarządu Fundacji Inpris, Obywatelskim Sędzią Roku 2015

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA