fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Pytanie (bez)prawne do TK - Wojciech Hermeliński

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Postanowieniem z 1 lipca 2019 r. o sygn. IV CSK 176/19 Sąd Najwyższy w jednoosobowym składzie obsadzonym przez Kamila Zaradkiewicza zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym, w którym zakwestionował niektóre przepisy kodeksu postępowania cywilnego podlegające zastosowaniu w sprawie zawisłej przed tym sądem.

Sprawa ta dotyczy ustalenia niezgodności między stanem prawnym nieruchomości przejętej po wojnie przez Skarb Państwa na mocy dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich a rzeczywistym stanem prawnym.

Czy w ogóle się nadaje

Pytanie prawne, które zgodnie z art. 193 konstytucji każdy sąd może skierować do Trybunału Konstytucyjnego, wszczyna tzw. kontrolę konkretną, z pomocą której można kwestionować konstytucyjność aktu normatywnego, na podstawie którego ma zapaść orzeczenie w danej sprawie, pod warunkiem że „od odpowiedzi na pytanie prawne zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem".

Bogate orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego dotyczące pytań prawnych ukształtowało wiele zasad, które muszą być spełnione, aby Trybunał mógł udzielić na nie odpowiedzi. Przede wszystkim Trybunał podkreślał niedopuszczalność nadania pytaniu prawnemu charakteru abstrakcyjnego, czyli „oderwania" zarzutów sformułowanych w pytaniu od zagadnień będących przedmiotem indywidualnej sprawy rozpatrywanej przez sąd (tzw. przesłanka funkcjonalna pytania prawnego). Na gruncie Konstytucji RP pytanie prawne nie może abstrahować od sprawy, w związku z którą jest postawione, i nie może być traktowane przez sąd jako „okazja" do zainicjowania postępowania przed Trybunałem (por. postanowienie TK w sprawie P 24/13).

W sprawie, o której mowa na wstępie, postępowanie trwa już ponad 10 lat przed wszystkimi szczeblami sądów: począwszy od sądu rejonowego poprzez sąd okręgowy następnie Sąd Najwyższy (skarga kasacyjna), po czym ponownie została rozpoznana przez sąd okręgowy i ponownie trafiła do SN. Z treści przedstawionego pytania prawnego wynika, że skarga kasacyjna aktualnie znajduje się na etapie tzw. przedsądu, czyli rozstrzygania o przyjęciu jej do rozpoznania. Zgodnie z art. 398/9 kodeksu postępowania cywilnego, zanim Sąd Najwyższy dopuści skargę do merytorycznego rozpoznania, na jednoosobowym, niejawnym posiedzeniu bada, czy spełnia ona wymienione w tym przepisie przesłanki, tj. czy występuje w sprawie istotne zagadnienie prawne, lub też potrzeba wykładni przepisów budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów, ewentualnie czy zachodzi nieważność postępowania lub też skarga jest oczywiście uzasadniona. Sąd nie bada na tym etapie argumentów merytorycznych zawartych w skardze, lecz tylko i wyłącznie powyższe przesłanki, które muszą być wyraźnie wskazane i uzasadnione przez wnoszącego skargę (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 7 listopada 2001 r., III CKN 268/01; postanowienie SN z 8 lipca 2014 r., I UK 65/14). Odnosi się to także do badania przesłanki nieważności postępowania, bowiem – jak podnosi Sąd Najwyższy – „na etapie przedsądu wymaga się od skarżącego wskazania konkretnej podstawy prawnej i przyczyny nieważności. Nie ma podstaw do zastępowania strony w tym obowiązku" (postanowienie SN z 5 lutego 2019 r., III UK 131/18).

Wykazać nieważność

Z treści przedstawionego Trybunałowi pytania prawnego wynika, że jego istotą jest wskazanie nieważności postępowania, o której mowa w art. 379 pkt 4 k.p.c. („skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa albo jeżeli w rozpoznaniu sprawy brał udział sędzia wyłączony z mocy ustawy"), kiedy SN po raz pierwszy, w 2017 r., rozstrzygał o wniesionej skardze kasacyjnej od wyroku sądu okręgowego. Zarzut nieważności postępowania w tym zakresie prof. Zaradkiewicz wyprowadza z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 20 czerwca 2017 r. (sygn. K 5/17), w którym podważono konstytucyjność kadencji członków Krajowej Rady Sądownictwa z lat 2000–2017, które to kadencje obliczane były nie „zbiorowo", lecz indywidualnie dla poszczególnych sędziów-członków KRS.

Opierając się na tym orzeczeniu, w pytaniu prawnym wskazał, że poprzednio wydane prawomocne orzeczenie w sprawie aktualnie zawisłej przed SN zostało uchylone w wyniku wniesionej skargi kasacyjnej, w wydaniu której „brały udział osoby powołane przez Prezydenta RP do pełnienia urzędu na stanowisku sędziów Sądu Najwyższego, wyłonione przez Krajową Radę Sądownictwa i przedstawione na podstawie uchwał Rady w okresie jej funkcjonowania w niekonstytucyjnych składach, ustalonych jako takie w powyższym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego".

Mając na względzie ten zarzut, przypomnieć należy, że skarga kasacyjna jako nadzwyczajny środek zaskarżenia może być wniesiona do Sądu Najwyższego „[o]d wydanego przez sąd drugiej instancji prawomocnego wyroku lub postanowienia w przedmiocie odrzucenia pozwu albo umorzenia postępowania kończących postępowanie w sprawie" (art. 398/1§ 1 k.p.c.).

Orzecznictwo SN jest w tej sprawie jednoznaczne. Podkreśla, że „przesłanką „przedsądu" wskazaną w art. 398/9 § 1 pkt 3 k.p.c. jest jedynie nieważność postępowania przed sądem drugiej instancji. Badanie nieważności postępowania pierwszoinstancyjnego w postępowaniu kasacyjnym może nastąpić w sposób pośredni, gdy skarżący w ramach drugiej podstawy kasacyjnej zarzuci sądowi odwoławczemu naruszenie art. 386 § 2 k.p.c. poprzez nieuwzględnienie nieważności postępowania przed sądem pierwszej instancji". (por. postanowienia SN z 20 czerwca 2018 r., II CSK 98/18; z 26 października 2016 r., I CSK 53/16 i z 21 lutego 2019 r., II UK 16/18).

Tylko wznowienie

Z części historycznej pytania prawnego nie wynika, żeby autor skargi kasacyjnej podnosił w niej jakikolwiek zarzut co do nieważności postępowania nie tylko przed sądem drugiej instancji, czyli sądem okręgowym, ale także przed sądem pierwszej instancji, a tym bardziej w jeszcze wcześniejszej fazie – przed Sądem Najwyższym, którego orzeczenie spowodowało ponowne rozpoznanie sprawy. Jedyną dopuszczalną drogą do ewentualnego zakwestionowania niewłaściwego składu SN, która mogłaby służyć autorowi skargi kasacyjnej aktualnie zawisłej przed SN, byłoby wznowienie postępowania oparte na podstawie z art. 190 ust. 4 konstytucji w związku z treścią wskazanego wcześniej wyroku Trybunału Konstytucyjnego o sygn. K 5/17.

Bo sędziowie byli źle wskazani

Pytanie prawne zawiera także zarzut niekonstytucyjności przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym w zakresie, w jakim powierzają one kierowanie pracami tego sądu, w szczególności przydzielanie spraw oraz wyznaczanie składów orzekających sędziemu kierującemu pracami Izby Cywilnej, powołanemu – jak podnosi się w pytaniu – w trybie uznanym przez wyrok Trybunału w sprawie o sygn. K 5/17. Trudno dopatrywać się w tym wypadku związku pytania z zawisłą sprawą, skoro przedmiotem pytania prawnego może być tylko przepis, którego wyeliminowanie z porządku prawnego w wyniku wyroku Trybunału Konstytucyjnego wywrze wpływ na treść rozstrzygnięcia sprawy zawisłej przed sądem pytającym. Przydział spraw sędziom niewątpliwie należy zaliczyć nie do działalności orzeczniczej, ale stricte pozaorzeczniczej, co trafnie podkreślił Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu z 10 czerwca 2009 r., sygn. P 4/09. Pytanie prawne nie zawiera odpowiedzi, w jakim zakresie status osoby, która przydzieliła rozpatrywaną sprawę prof. Zaradkiewiczowi, wywrze wpływ na decyzję wydaną w ramach przedsądu, która dopuszcza lub odmawia dopuszczenia do merytorycznego rozpoznania skargi kasacyjnej.

Takiej odpowiedzi nie daje także zawarty w pytaniu prawnym wniosek o udzielenie przez Trybunał Konstytucyjny zabezpieczenia poprzez „wstrzymanie postępowań w sprawach podlegających rozpoznaniu przed Sądem Najwyższym, dotyczących skuteczności czynności sędziów Sądu Najwyższego oraz statusu (mandatu) sędziego Sądu Najwyższego innego niż powołany na podstawie wniosku Krajowej Rady Sądownictwa, o którym mowa w pytaniu 1, w tym w sprawach III KO 154/18, III CZP 25/19, II PO 3/19".

Z powyższego wprost wynika, że prof. Zaradkiewicz domaga się, aby Trybunał swoją decyzją nakazał wstrzymanie procedowania nie tylko w rozpatrywanej w ramach przedsądu sprawie, ale także we wszystkich innych sprawach, w których orzekają sędziowie wskazani (i powołani przez prezydenta) przez Krajową Radę Sądownictwa, której status w latach 2000–2017 uznany został przez wspomniany wyrok Trybunału K 5/17 za niekonstytucyjny. Szczególnego podtekstu temu wnioskowi o zabezpieczenie nadaje wskazanie w jego treści sygnatur spraw (III KO 154/18, III CZP 25/19, II PO 3/19), ponieważ są to sprawy dotyczące dopuszczalności orzekania przez sądy krajowe o statusie osób powołanych na stanowiska sędziów SN i prawidłowości procedury zmierzającej do tych powołań (w tym charakteru regulacji dotyczącej Izby Dyscyplinarnej). W sprawach tych SN wystąpił z pytaniami (odesłaniami) prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości UE, a w jednej do składu powiększonego SN.

Ponieważ sprawy te nie mają jakiegokolwiek związku z rozstrzyganą przez prof. Zaradkiewicza sprawą, można dojść do wniosku, iż celem całego przedsięwzięcia nie było uzyskanie od Trybunału Konstytucyjnego odpowiedzi na pytanie prawne, od którego zależy rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem (tak art. 193 Konstytucji) lecz zdyskredytowanie sędziów Sądu Najwyższego powołanych do orzekania w latach 2000-2017 i tym samym zniweczenie zadanych Trybunałowi Sprawiedliwości pytań prejudycjalnych.

Autor jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, byłym przewodniczącym Państwowej Komisji Wyborczej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA