fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: Za sukcesem szczytu UE ciągnie się cień praworządności

Adobe Stock
Za sukcesem szczytu Unii Europejskiej ciągnie się cień praworządności. Spróbujmy odczarować to pojęcie, bo jak mówi przysłowie, strach ma wielkie oczy.

Celnie opisał cały ten problem premier Węgier Viktor Orban (zresztą prawnik z wykształcenia). Na brukselskim szczycie powiedział on, że „jeśli ktoś nie jest gotowy zaakceptować praworządności, powinien natychmiast opuścić Unię Europejską, a nie być karany finansowo". I dodał: „ci faceci [liderzy starej Unii], którzy odziedziczyli wolność, praworządność i demokrację, nie mają doświadczenia, które mają państwa z Europy wschodniej walczące z komunizmem". Słowa te podkreślają uwarunkowania historyczne: w Polsce będą to np. skutki przejętego po PRL sądownictwa. Ale także to, że jeśli praworządność traktować poważnie, a nie jako narzędzie do grillowania politycznych przeciwników czy to w kraju czy w Unii, to jej brak w danym kraju po prostu dyskwalifikuje go jako członka Unii. Jak długo dane państwo w niej jest, nawet z różnymi niedociągnięciami w życiu publicznym, jak długo jest choćby tolerowane, tak długo nie ma tam mowy o braku praworządności.

Czytaj także:

To trafne podejście. Nie wystarcza bowiem sektorowa niesprawność państwa, np. nieskuteczna walka z korupcją czy mafią, lub nie dość wydajne organy ścigania czy sądy (ta systemowa dolegliwość trapi nie tylko III RP). By mówić o braku praworządności danego państwa, prawo tam musiałoby być systemowo łamane przez jego władze, albo państwo być w stanie rozkładu z powodu choćby nieudolności władzy.

Zatem spór o skład Trybunału Konstytucyjnego (zresztą PiS przez dwie kadencje i bez niego już wymieniłby sędziów, bo tak TK ukształtowano w konstytucji), czy spór o KRS, który dotyczy fundamentalnej kwestii, czy sędziowie mają być samorozmnażającą się i samoawansującą korporacją bez realnej demokratycznej kontroli – to małoby zarzucić Polsce brak praworządności.

Patrząc z tej perspektywy, jesteśmy normalnym krajem Europy, i dużo wskazuje, że zdrowszym od wielu członków Unii. A przecież Polska jest potrzebna Unii i jej sąsiadom, a jak to bywa w stosunkach sąsiedzkich, trzeba nieraz znosić odmienności sąsiada za cenę poprawnych relacji. Zresztą kompromis, co pokazał ostatni szczyt, jest kluczem funkcjonowania Unii. Róbmy zatem wszystko dla praworządności w naszym kraju, ale nie dajmy się sparaliżować używaniem tego określenia jak zaklęcia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA