fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: Bierzmy przykład z Państwowej Komisji Wyborczej

Adobe Stock
Nie Senat czy Sąd Najwyższy, lecz Państwowa Komisja Wyborcza dała przykład rozsądnego stosowania prawa i troski o państwo.

Kiedy stało się jasne, że wyborów nie da się przeprowadzić 10 maja, jeszcze tego samego dnia PKW w jednomyślnie podjętej uchwale stwierdziła, że brak było możliwości głosowania na kandydatów na prezydenta, w konsekwencji nie ma potrzeby sporządzana sprawozdania PKW z wyborów, nie ma mowy o składaniu protestów wyborczych do Sądu Najwyższego i nie jest potrzebna uchwała SN stwierdzająca brak wyboru prezydenta.

A wszystkie te czynności mogły zająć ze dwa miesiące.

„Rzeczpospolita" jako pierwsza zgłosiła podobne rozwiązanie, ale z udziałem SN, licząc, że zajmie mu to niewiele czasu. Decyzja PKW uprościła ten awaryjny tryb wyborczy, mający konstytucyjne umocowania (choć naturalnie są prawnicy, którzy to kwestionują). Dzięki temu mniej więcej już w ciągu tych dwóch miesięcy można przeprowadzić nowe wybory.

Czytaj także:

Bardzo cenne jest uzasadnienie decyzji PKW, podjętej przez prawników powołanych przez różne organy i o różnych poglądach. Dopytywany, dlaczego tak szybko PKW podjęła uchwałę, sędzia Sylwester Marciniak, jej przewodniczący, powiedział, że ważne jest, aby rozwiać niepokoje związane z brakiem wyborów. A ponieważ proces wyborczy trwa długo, PKW uznała, że trzeba jak najszybciej rozwiązać problem.

Rozwiązywanie problemu to właściwa postawa organu władzy. Szkoda, że nie widać jej w zachowaniu marszałka Senatu, który mimo nowej ustaw wyborczej, tym razem z mieszanym głosowaniem i znacznie odleglejszym terminem jej wdrożenia, nadal roztacza opowieści o dogłębnym zbadaniu ustawy. Nie trzeba tłumaczyć, że każdy dzień senackiego procedowania to dzień niepewności prawnej, co utrudnia przeprowadzenie wyborów. Tym jednak razem ich nie zablokuje – gdyby były takie intencje.

Tymczasem w Sądzie Najwyższym w ciągu pierwszych trzech dni zdołano zaledwie wskazać kandydatów na kandydatów ubiegających się o stanowisko pierwszego prezesa, a finalnej piątki nie udało się wyłonić. Stara i nowa część SN oskarża się o nielojalne prowadzenie obrad. Miejmy nadzieję, że zarządzona przerwa i zwrócenie się do prezydenta o mediację wyciszy część emocji i zasypie rów niechęci między sędziami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA