fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Szwecja: zbiór praw i rozporządzeń nie będzie istniał w papierowej postaci

123RF
Zbiór praw i rozporządzeń nie będzie istniał w papierowej postaci – postuluje szwedzki rząd. Ma być publikowany tylko elektronicznie i podlegać ochronie przed atakami i naturalnymi katastrofami.

Zamieszczanie nowych zapisów legislacji na specjalnym portalu w internecie ma zwiększyć dostępność do nich i wzmocnić bezpieczeństwo prawne. Dziś kodeks publikowany jest w papierowej edycji i znajduje się w bibliotekach oraz urzędach.

Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy, że zamysł obwieszczania paragrafów w sieci podyktowany jest dostosowaniem się do postępu technicznego. Rezygnacja z papierowych edycji ma przynieść pożądane efekty: zmniejszyć koszty związane z drukowaniem i dystrybucją kodeksu. Przekłada się także na dbałość o środowisko.

Zgodnie z konstytucją (niebędącej jednolitym aktem prawnym), w której skład wchodzi „Akt o formie rządu" z 1974 r., prawa i rozporządzenia powinno się publikować jak najszybciej, by wszyscy mogli się zapoznać z oficjalną treścią legislacji.

Rząd zakłada, że większość, która korzysta ze zbioru praw, to najczęściej osoby sięgające po nie z racji wykonywanej pracy. Najprawdopodobniej chcą przyswajać sobie przepisy ustawowe w internecie, zamiast czytać je w papierowej formie. Jest to łatwiejszy – zdaniem rządu – i tańszy sposób zdobywania wiedzy. „Akt o formie rządu" nie formułuje, w jaki sposób ma przebiegać publikowanie nowych paragrafów, ale już dziś istnieje obowiązek udostępniania ich treści w sieci. Należą do nich przepisy drogowe umieszczane na portalu Szwedzkiej Agencji Transportu.

Projekt rządu umożliwi np. teraz, by przepisy zarządów wojewódzkich dotyczące zakazu palenia ognia w terenie i innych prewencyjnych działań przeciwpożarowych, które zostaną opublikowane elektronicznie, będą mogły wejść w życie wcześniej niż w obecnych warunkach wymagających druku rozporządzeń. W ten sposób stworzy się przesłanki dla lepszej ochrony przed pożarami. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Tymczasem, jeżeli ktoś zdążył pomyśleć, jak ogromnym ryzykiem byłoby wyzbycie się papierowej wersji aktów jurysdykcji i zdanie się jedynie na ustawy w sieci, może się jednak uspokoić. Rząd w swoim projekcie bowiem dostrzega potrzebę tradycyjnej edycji. Oznajmia bowiem, że „papierowy egzemplarz zbioru praw powinien być przygotowany przed posiedzeniem rządu, tak by został sygnowany i zachowany w ten sam sposób, jak to ma miejsce dzisiaj". Zachowanie kodeksu także w papierowej postaci przyczynia się do zwiększonego bezpieczeństwa prawnego. I stwierdza, że prawie wszystkie europejskie kraje, które przeszły na elektroniczne rozpowszechnianie zapisów legislacyjnych, stosują taką procedurę. Kwestia tego, ile egzemplarzy papierowej edycji zbioru praw zostanie zachowanych, jest jednak różna w różnych krajach i przekłada się na to, jakie się temu przypisuje znaczenie. Z tego względu rząd uważa, że papierowy egzemplarz zbioru praw powinien być dostępny również w przyszłości. Miałby on specjalny status i stanowiłby podstawę porównywania z opublikowaną wersją w sieci, by np. dostrzec luki.

Rząd wyraził także opinię o cyberbezpieczeństwie. Skonstatował, że „zbiór praw musi być chroniony przed manipulacjami treści i przed atakami, ale także przed zagrożeniami poza obszarem działań człowieka, takimi jak naturalne katastrofy".

Troska o bezpieczeństwo stron internetowych, które publikują nowe uchwały, jest zupełnie zrozumiała. Różne portale władz były bowiem i są narażane na skuteczne ataki. Trzy lata temu grupa Anonymous dokonała wirtualnego napadu na portal Szwedzkiego Banku Narodowego, Policji Bezpieczeństwa. A także na strony władz prokuratury, sądownictwa, parlamentu, Opieki Penitencjarnej oraz Głównego Zarządu Zdrowia i Opieki Społecznej. Ataków hakerów na witryny internetowe nie uniknęły też siły zbrojne. Sześć lat temu zaś portal rządu. Zupełnie niedawno ofiarą zmasowanych ataków padły media, w efekcie na kilka godzin przestały działać witryny największych szwedzkich gazet. Akcja doprowadziła do dalszych dyskusji o potrzebie konsolidacji działań nad zwiększeniem bezpieczeństwa w sieci. Minister spraw wewnętrznych stwierdził wówczas, że Szwecja nie jest dostatecznie przygotowana na odpieranie ceberataków. Teraz jednak już odrabia luki w systemie.

Problem w tym, że zabezpieczenie sieci i systemów do maksimum przed intruzami niekoniecznie pozwoli uniknąć przyszłych inwazji coraz sprytniejszych hakerów. A nawet gdyby zbudowano zapory sieciowe nie do pokonania, to i tak może nadejść burza słoneczna, która zniszczy całą cywilizację. Wtedy rozporządzenia w fizycznej i cyberpostaci i tak znikną.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA