fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Piotr Kardas, Maciej Gutowski: Z kim nam jest po drodze

Prawo UE
Adobe Stock
Rozstrzygnięcie relacji prawa wewnętrznego z unijnym nie należy do trybunałów, ale samych krajów, które muszą sobie odpowiedzieć, czy chcą być w UE, czy nie.

Co by się stało, gdyby ktoś, zapisawszy się do stowarzyszenia sommelierów uznał, że picie wina jest niezgodne z uznawanymi przez niego zasadami? Pewnie skwitowalibyśmy to wzruszeniem ramion i poradzili mu, by zechciał nieco głębiej przemyśleć swe wybory. Nie przyszłoby nam jednak do głowy, by zachowując przychody z winnego handlu, członków stowarzyszenia sommelierów przekonywać o niemożności zakupu przez siebie wina z uwagi na kolizję zasad.

W tym kontekście zaskakujący wydaje się wniosek skierowany przez Izbę Dyscyplinarną do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy nakładanie przez Trybunał Sprawiedliwości UE zabezpieczeń w postaci środków tymczasowych jest zgodne z polską konstytucją. Chodzi oczywiście o „zamrożenie" Izby Dyscyplinarnej, czyli zabezpieczenie z 8 kwietnia 2020 r., w którym TSUE zobowiązał Rzeczpospolitą Polską, natychmiast i do czasu wydania wyroku kończącego postępowanie w sprawie C-791/19, do: a) zawieszenia stosowania przepisów stanowiących podstawę właściwości ID SN; b) powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przez ID SN do rozpoznania przez skład, który nie spełnia wymogów niezależności wskazanych w szczególności w wyroku TSUE z 19.11.2019 r. (C-585/18, C-624/18 i C-625/18).

Wniosek służyć ma przeniesieniu sporu dotyczącego statusu Izby Dyscyplinarnej na płaszczyznę hierarchicznego obowiązywania norm w polskim systemie prawnym, w dalszej zaś perspektywie wykazaniu supremacji konstytucji nad innymi aktami normatywnymi i „legalizacji" aktualnego stanu rzeczy. Celu tego nie sposób jednak zrealizować, kierując się zasadami przyjmowanymi w cywilizowanym świecie rządów prawa.

Nie ma wątpliwości, że konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Zarazem to właśnie art. 91 ust. 3 konstytucji gwarantuje prawu unijnemu pierwszeństwo stosowania przed ustawami. Tymczasem wszystkie „rewolucyjne" zmiany w polskim sądownictwie dokonane zostały przy pomocy zwykłych ustaw. Rozpoczynające ten proces rozwiązania wypaczające istotę kontroli konstytucyjności ustaw (w zakresie powołań tzw. sędziów dublerów na zajęte miejsca w TK) zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny w przedrewolucyjnym składzie (wyr. TK z 3.12.2015, K 34/15). Zmiany w SN zostały ocenione przez TSUE już w wyroku z 19 listopada 2019 r. ID doczekała się też oceny doktrynalnej jako konstytucyjnie niedopuszczalny sąd specjalny oraz w uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r., BSA I-4110-1/20, i w innych judykatach jako niespełniająca kryteriów sądu. Uchwałę trzech izb zakwestionował TK procedujący w tym czasie już w składzie „konstytucyjnie wypaczonym" (orz. TK z 20.4.2020 r., U 2/20). Kwietniowe zawieszenie ID przez TSUE jest więc w całości oparte na zakwestionowaniu zgodności polskich ustaw z regułami prawa unijnego, co oznacza, że rozstrzygnięcie to jest chronione przez art. 91 ust. 3 konstytucji.

Osadzona w art. 91 ust. 3 konstytucji zasada pierwszeństwa, nakładająca na sąd obowiązek zastosowania normy unijnej i niestosowania prawa wewnętrznego (por. też Van Gend en Loos 26/62, Costa 6/64, wyr. SN z 10.12.2015r., V CSK 186/15), nie odnosi się w ogóle do mieszczącej się w kognicji TK problematyki hierarchicznego obowiązywania norm. Zasada ta dotyczy wyłącznie stosowania prawa i żaden sąd, stosując ją, nie ma prawa wypowiedzieć się o mocy obowiązującej normy, a jedynie najpierw zastosować prawo unijne, prawo krajowe stosować, o ile jest z unijnym niesprzeczne; w razie sprzeczności zaś pominąć krajową normę i oprzeć rozstrzygnięcie na unijnej (por. np. uchw. (7) SN z 19.01.2017 r., I KZP 17/16, oraz bogate orzecznictwo SN i TSUE). Na ten mechanizm Polska się zgodziła, a traktat akcesyjny został oceniony przez TK w „nieskażonym" składzie za zgodny z polską konstytucją (wyr. TK z 11.05.2005 r., K 18/14). Czyli problem mechanizmów stosowania prawa w ogóle nie należy do kompetencji TK, który w tej sprawie nie powinien orzekać.

Zasada wzajemnej współpracy sądowej jest jednym z fundamentów funkcjonowania UE. Na mechanizmach wymiarów sprawiedliwości państw członkowskich opartych na wspólnych gwarancjach prawa do sądu zasadza się zasada swobodnego przepływu osób wewnątrz UE i niekrępowane niczym poruszanie się w strefie Schengen, a także podlegająca kontroli sądowej dystrybucja unijnych funduszy strukturalnych oraz innych form finansowego wsparcia państw członkowskich. Tym samym organy Unii obciąża obowiązek kontroli sposobu wydatkowania środków. Mechanizmy nacisku na sądy i sędziów stanowią oczywistą przeszkodę w toku wzajemnej współpracy sądowej i mogą być kwestionowane przy pomocy zabezpieczeń i innych orzeczeń TSUE. Konstytucje państw członkowskich nie mają nic do tego.

Rozstrzygnięcie najtrudniejszych dylematów dotyczących relacji prawo unijne – konstytucje wewnętrzne nie należy do trybunałów konstytucyjnych, lecz do samych państw członkowskich, które muszą sobie odpowiedzieć na wstępie na pytanie, czy ich wewnętrzne wartości dają się pogodzić z wartościami unijnymi. Dobrym przykładem jest niemiecka sprawa Kreil, w której TSUE uznał art. 12a Konstytucji RFN wykluczający zatrudnianie kobiet w armii na stanowiskach związanych z posługiwaniem się bronią za sprzeczny z dyrektywą 207/76/EWG dotyczącą równości kobiet i mężczyzn (wyr. z 11.01.2000, C-285/98 T. Kreil v Bundesrepublik Deutschland), co oznacza, że przesądzenie o zgodności z wewnętrznym porządkiem prawnym państwa członkowskiego nie może stanowić tarczy przed przestrzeganiem zobowiązań wynikających z prawa unijnego. W tym zakresie po prostu państwo członkowskie musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest mu z Unią „po drodze". Nie da się, powołując się na własne konstytucje, dyskryminować kobiet wbrew prawu unijnemu. Nie da się też jednocześnie czerpać finansowych, biznesowych, pracowniczych i strukturalnych korzyści ze współpracy z Unią Europejską i kwestionować jej fundamentów w drodze sądowego kuglarstwa. Przed uruchomieniem arcyryzykownej kontroli sądowej warto się zastanowić, czy w danym sądzie zasiadają jeszcze sędziowie o wystarczających horyzontach, wiedzy i wyobraźni. Bo za chwilę może powtórzyć się „aborcyjna katastrofa", lecz o niewyobrażalnie większej skali.

Autorzy są profesorami prawa i adwokatami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA