fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Joanna Parafianowicz: ustawodawca nie przewidział pandemii koronawirusa

AFP
Pandemia minie, ale czy przeprowadzimy przez nią klientów?

Powiedzieć, że sytuacja za sprawą ogólnoświatowej epidemii jest trudna i zaskakująca, to jak nie powiedzieć nic. Z pewnością nikt nie był przygotowany na taki bieg zdarzeń – ani pracownicy, którzy zmuszenie są w przeważającej mierze zostać w domach, ani pracodawcy niemogący wykonywać swoich codziennych obowiązków. Ponad wszelką wątpliwość także ustawodawca, który w bezmiarze swych możliwości nie przewidział zorganizowania państwa w taki sposób, aby prawidłowo funkcjonowało w warunkach, które mamy dziś. Nie tylko bowiem sądy technicznie – ale i przepisy teoretycznie nie uwzględniają tego, z czym przyszło nam się zmierzyć.

Z jednej strony rozprawy pozdejmowane z wokand i odwołane telefonicznie, a biura podawcze sądów pozamykane na głucho, z drugiej zaś – terminy sądowe i ustawowe biegnące jak oszalałe pomimo braku warunków, aby im nie uchybić. Zakaz zgromadzeń i długie kolejki osób zmuszonych nadać listy.

Podchodząc do dotychczas obowiązujących relacji cywilnoprawnych czy pracowniczych bezrefleksyjnie, można z powodzeniem dojść do przekonania, że większość umów nie może być realizowana, a oczekiwane przez niektóre podmioty świadczenia pieniężne są nienależne. Równocześnie, jednakże te same podmioty, które nie mają prawa żądać (np. zapłaty abonamentu lub czesnego), zobowiązane są do dalszego świadczenia (np. na rzecz swoich pracowników).

Wydaje się, że niemożliwe jest tego rodzaju interpretowanie prawa, zwłaszcza w wykonaniu osób, które zajmują się tym zawodowo, zaś my – prawnicy, udzielając naszym klientom rad w tej nowej dla wszystkich sytuacji, powinniśmy okazywać maksimum umiejętności realnego rozwiązywania problemów, a nie opisywania prawa w oderwaniu od stojących za nim ludzi i ich spraw. Wprawdzie skali problemów prawnych powstających w związku z zamknięciem w domach nie jesteśmy w tej chwili przewidzieć, ale pewne jest to, że pandemia minie. Możliwe jednakże, że prowadząc naszych klientów bez zrozumienia skomplikowania obecnej sytuacji, pomożemy im jedynie krótkofalowo. Wyegzekwowane świadczenia za jeden, a nawet kilka miesięcy nie zapewnią wieloletniej możliwości funkcjonowania placówek przedszkolnych, zaś zaniechanie ich wpłacania wprawdzie podreperuje niejeden domowy budżet ale możliwe, że udaremni w przyszłości możliwość ponownego posłania dziecka do tej samej placówki.

Czas, w którym się znaleźliśmy, wymaga współpracy, a nie szermierki na paragrafy, rozwiązywania, a nie kreowania problemów i dialogu, a nie krzyku. Nade wszystko zaś zbędna jest nam kampania wyborcza. Skoro w ledwie kilka dni możliwe było opracowanie aplikacji monitorującej osoby pozostające w kwarantannie, nie wydaje się, aby specjaliści Ministerstwa Sprawiedliwości nie byli w stanie przygotować systemu pozwalającego na wnoszenie pism procesowych we wszystkich sprawach drogą elektroniczną. Mamy XXI wiek i komputery z wszelkimi możliwymi funkcjami dostępne w formacie telefonu komórkowego, a stoimy w wielogodzinnych kolejkach na pocztę. To nie brak możliwości, lecz po prostu chęci. Wierzę, że wobec totalnego paraliżu wymiaru sprawiedliwości jakiego doświadczamy, pora najwyższa na to, aby i one się znalazły.

Autorka jest adwokatem, założycielką prawniczego bloga www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA