fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sędziowe: szczodrość dla oskarżonych się nie popłaca

123RF
Sędziowska szczodrość dla oskarżonych nie popłaca.

Ile kosztuje podatników kilkunastogodzinne spóźnienie w usunięciu danych osobowych osoby poszukiwanej, za którą wydano europejski nakaz aresztowania (ENA)? Według Sądu Apelacyjnego w Lublinie 5 tys. zł. Do takiego wniosku doszedł, ponownie rozpoznając sprawę, gdy kasację rzecznika praw obywatelskich uwzględnił Sąd Najwyższy.

Pierwszymi dwoma wyrokami lubelskich sądów oddalono powództwo kobiety oskarżonej o wyłudzenie kredytu bankowego, domagającej się 150 tys. zł zadośćuczynienia za to, że komendant wojewódzki policji w Lublinie usunął jej dane ze strony internetowej policji dzień po uchyleniu ENA. Taki werdykt powinien się ostać, biorąc pod uwagę okres spóźnienia policji oraz zasadność roszczenia osoby oskarżonej o wyłudzenie kredytu, która wyjechała do Włoch i nie odbierała wezwań, uniemożliwiając wyjaśnienie sprawy i być może oczyszczenie z zarzutu albo wymierzenie kary za wyłudzenie. Bez względu na wynik postępowania w sprawie o oszustwo bankowe, trudno odmówić racji organom ścigania wydającym ENA za osobą, która będąc oskarżoną opuszcza kraj i blokuje proces karny. Trudno także się zgodzić, że usunięcie ze strony internetowej danych osobowych osoby ściganej ENA dzień po odwołaniu ENA wyrządziło jej szkodę wycenioną na 5 tys. zł.

Porównajmy ten wyrok z inną sprawą o zadośćuczynienie, którą rozstrzygały sądy z przeciwnej do Lubelszczyzny strony Polski. Otóż, za śmierć brata w wypadku samochodowym spowodowanym przez nietrzeźwego kierowcę sąd pierwszej instancji w ogóle nie przyznał zadośćuczynienia, uzasadniając swoją decyzję młodym wiekiem powoda w chwili wypadku. Dopiero sąd odwoławczy zasądził zadośćuczynienie w kwocie 10 tys. zł. Czyli jeden sąd kilkanaście godzin spóźnienia w usunięciu danych o ENA wycenia na 5 tys. zł, drugi stratę brata szacuje na 10 tys. zł.

Frustrację społeczeństwa oczekującego sprawiedliwości od wymiaru sprawiedliwości potęgują kolejne przykłady. 120 tys. zł za poturbowanie człowieka przez dzika w Krakowie i 264 tys. zł za dziewięć lat niesłusznego tymczasowego aresztowania stosowanego w trakcie odbywania kary 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo. Doprawdy, można sparafrazować znane powiedzenie i skomentować te porównania słowami: sprawiedliwość na pstrym koniu (dziku) jeździ.

Oczywiście nie da się stworzyć jednego cennika każdej szkody i straty, w którym śmierć osoby bliskiej oszacowano by np. na 100 tys. zł, a złamanie ręki na 15 tys. zł. Drastyczne różnice w wysokości przyznawanych kwot odszkodowania oraz zadośćuczynienia nie sprzyjają jednak pewności prawa i zaufaniu do sądów. Władza sądownicza nie może liczyć na pozytywne oceny społeczne, jeżeli będzie bardziej szczodra dla osób oskarżonych i skazanych za przestępstwa niż dla zwykłych obywateli, jakkolwiek młodzi byliby oni w dniu poniesienia szkody.

Sprawiedliwości nie można zadekretować żadnym aktem normatywnym, dlatego nie ma potrzeby interwencji ustawodawcy i kolejnej nowelizacji przepisów. Wystarczy odwołanie się do zdrowego rozsądku i odrobina empatii przy rozpoznawaniu trudnych spraw, w których często przelicza się na pieniądze ludzką krzywdę. Tych umiejętności nie zdobędzie się na żadnym szkoleniu, aplikacji, studiach, jednak bez nich wymiar sprawiedliwości nie spełni swoich funkcji. Społeczeństwo XXI w., budujące cywilizację i kulturę przez długie lata, powinno posługiwać się narzędziami prawnymi, które zapewnią ochronę wszelkich dóbr i wartości, a w razie ich naruszenia pozwolą przywrócić poczucie godności każdemu pokrzywdzonemu i poszkodowanemu.

Autor jest doktorem praw, starszym wykładowcą w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Sulechowie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA