fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Mowa nienawiści: kogo kochać, a kogo nie

Adobe Stock
Walka z mową nienawiści (2) | Najlepiej nauczać obiektywnej moralności.

Dyskusja o karaniu „mowy nienawiści" trwa od dawna i wiele ustawodawstw je przewiduje. Artykuł 257 polskiego kodeksu karnego też zalicza pewne kategorie mowy nienawiści do przestępstw przeciwko porządkowi publicznemu: kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Są protesty

Po mordzie w Gdańsku podniosły się głosy, iż to zbyt słaby i ogólny zapis. Rzecznik praw obywatelskich próbuje uściślić coś, czego nie da się precyzyjnie zdefiniować. Można umówić się na karanie jakichś najostrzejszych przejawów tego zjawiska i art. 257 k.k. daje taką możliwość, lecz jest to trudne. To pojęcie uznaniowe, dające też możliwość ograniczania wolności słowa i uzależnione od możliwego ideologicznego jego definiowania.

Włodarze wielu polskich miast podjęli inicjatywy, by rozpocząć warsztaty dotyczące mowy nienawiści i dyskryminacji. To szlachetne, tyle tylko, że wynika z bezradności edukacyjnej i całkowitej niespójności przekazu, co jest wartością wyjściową takiego nauczania, w tym niezrozumienia, iż najlepszą walką z mową nienawiści jest nauczanie obiektywnej, uniwersalnej moralności. Świat liberalny to unieważnił, bo w nim uniwersalna może być jedynie moralność indywidualnego „wyboru" .

Część władz miast od razu upolityczniła te zajęcia, wyraźnie wskazując, kogo należy nienawidzić, a kogo miłować. W Poznaniu poradnik dla nauczycieli wskazuje za kompetentne do prowadzenia takich działań organizacje takie jak Kampania przeciw Homofobii, Feminoteka, Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej, z konsultantami promującymi ideologię gender. W Warszawie prezydent miasta rekomendował podręcznik Rady Europy „Zakładki.Przeciwdzialanie mowie nienawiści w sieci poprzez edukację o prawach człowieka", i „Kompasik Edukacja na rzecz praw człowieka w pracy z dziećmi". Wywołało to protesty organizacji prawicowych i dużej części rodziców. Prezes Centrum Życia Rodziny ostrzegł, że materiały definiują mowę nienawiści w sposób ideologiczny. Skupiają się na mniejszościach LGTB, feministkach, imigrantach, osobach o innym kolorze skóry jako grupach prześladowanych. Kryteria owego prześladowania określają często ich aktywiści w sposób naruszający ewidentnie prawa innych, np., rodziców do wychowywania dziecka czy prawa do wolności religijnej, lekceważąc też rzeczywistą dyskryminację dzieci z rodzin wielodzietnych, biednych czy obrońców życia. Podręcznik RE twierdzi również, że nacjonalizm i patriotyzm łatwo mogą zamienić się w rasizm. Dlaczego, podręcznik nie mówi, jednocześnie manipuluje, łącząc nacjonalizm z patriotyzmem.

Walka poprzez lobbowanie

W „Kompasiku" ważnym kryterium rozróżniania mowy nienawiści jest ideologia gender i walka ze „stereotypami płciowymi, np. że chłopcy nie noszą spódnic. Bajki zmieniają płeć bohaterów, a rodzina to katalog wszelkich możliwych kombinacji płciowych, inaczej jest patologią. Podręcznik RE skupia się na walce z hejtem w sieci, z polecaniem stron internetowych tworzących solidarność z gejami. Ten przekaz nic niemówiący o istocie szacunku, tolerancji i kryteriach ich stosowania do wszystkich, lecz utożsamiający walkę z mową nienawiści z akceptacja programu ideologicznego, staje się przestrzenią agresywnego lobbingu. Przekaz ten budowany jest też mniej lub bardziej świadomie przeciw tradycyjnym formom przekazu moralnego, rodzicom czy kościołom, traktując je jako potencjalne zagrożenie, a także nauczycielom, którzy bez odgórnych nakazów nie potrafią wychowywać dzieci i nie osiągnęli właściwego poziomu „niedyskryminującej świadomości" , jak np. w Szwecji.

Instytut Ordo Iuris na stronie internetowej zamieścił oświadczenie, które każdy rodzic może złożyć w szkole, jeśli nie chce, by dziecko brało udział w zajęciach przeciw mowie nienawiści. Zwraca uwagę, że proponowana walka opiera się na niejasnych pojęciach, lekceważy kategorie obowiązujące w polskim prawie i ideologicznie definiuje grupy dotykane nienawiścią, niekoniecznie nią dotknięte.

Zdecyduje superrząd

Wstępny plan budżetu Unii zaaprobowany przez PE przeznacza ok. 2 mld euro na walkę z „brakiem praworządności" i „zagrożeniami dla demokracji" w tym „walkę z nienawiścią". Kryteria tej walki są czysto uznaniowe. Komisja Europejska mogłaby też szybko wykorzystać te pieniądze w razie „poważnego i szybkiego pogorszenia się sytuacji w państwie członkowskim", co jest pozatraktatowym mieszaniem się w prerogatywy państw i tworzeniem ponadnarodowej władzy kontrolnej wobec działań demokratycznych państw członkowskich. KE jako superrząd ma decydować, które organizacje pozarządowe dostaną wsparcie.

Uznawanie „przestępstwa z nienawiści", a także „ nienawiści" za przesłankę zaostrzenia kary za dane przestępstwo, tj. uznanie niektórych ofiar przestępstw za szczególnie ważne, jest objawem dominowania w dyskusji publicznej tzw. polityki tożsamości, zastępującej tradycyjny liberalizm indywidualnej kary i zasługi. Polityka taka polega na wzajemnych relacjach rywalizujących z sobą grup walczących o niedyskryminację i równość. Skuteczniejsze politycznie jest zatem przypisanie się do jakiejś grupy i zdefiniowanie jej jako dyskryminowanej.

Autor jest profesorem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA