fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Aleksander Hall: Demokracja nie ma już czasu

Szef PSL jako pierwszy z kandydatów na prezydenta rozpoczął kampanię wyborczą
Reporter, Grzegorz Bukala
Wśród kandydatów opozycji najwięcej atutów ma Władysław Kosiniak-Kamysz.

Grupa wyborców, do której należę, jest bardzo szeroka. Jak można ją scharakteryzować? Tworzą ją ludzie bardzo krytycznie oceniający rządy PiS i prezydenturę Andrzeja Dudy. Te oceny nie powodują, że zapomnieli, czym był komunizm. Sprzeciwiają się rehabilitacji okresu, który w preambule naszej konstytucji został określony jako czasy, „gdy podstawowe wolności i prawa człowieka, były w naszej Ojczyźnie łamane". Odrzucają utopię i rewolucję. Są świadomi obecnego głębokiego podziału narodu, ale nie chcą jego eskalacji. Uważają, że losów narodu nie można wystawiać na hazard. Ludzie o takich poglądach w pierwszej turze prezydenckiej elekcji będą mieli wybór pomiędzy Kidawą-Błońską, Kosiniakiem-Kamyszem i Hołownią. Biedroń i Bosak odpadają.

Dlaczego? Biedroń z dwóch powodów. Po pierwsze, wbrew deklarowanej woli odrzucenia w życiu publicznym nienawiści i pogardy, jego program rewolucji obyczajowej i usunięcia Kościoła ze sfery publicznej – w przypadku próby realizacji – spowoduje eskalację konfliktów dzielących polską wspólnotę, a w nadchodzących wyborach sprzyja konsolidacji zwolenników obecnej władzy. Po drugie, tego, co wygadywali podczas Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych Biedroń, Czarzasty i Zandberg podczas konwencji kandydata lewicy, nie sposób zinterpretować inaczej niż jako powrót do ocen powojennego podziemia niepodległościowego formułowanych w czasach „utrwalania władzy ludowej" i – pośrednio – rehabilitację tych, którzy w Polsce realizowali plany Stalina.

Duda umocni PiS

Bosak reprezentuje koalicję zróżnicowaną wewnętrznie, ale zgodną co do tego, że Unia Europejska jest tworem szkodliwym i Polska nie powinna w niej uczestniczyć. Ten pogląd jest radykalnie sprzeczny z polską racją stanu i traktowany serio jest politycznym awanturnictwem. To wystarczy, aby skreślić tę kandydaturę, ale trzeba pamiętać także, że część politycznego zaplecza Bosaka ma poglądy skrajne i potrafi je wyrażać w sposób nieakceptowalny.

Pozostają więc wymienione na wstępie trzy kandydatury. Gdy tylko prezes PSL zadeklarował, że wystartuje w wyborach prezydenckich, wyraziłem poparcie dla jego kandydatury. Także na łamach „Rzeczpospolitej". Przebieg jego kampanii tylko umacnia mnie w przekonaniu, że miałem rację. Jeśli wygra wybory, będzie bardzo dobrym prezydentem, przywróci podmiotowość sprawowanemu urzędowi i zmieni polską scenę polityczną na lepsze.

Nie mam jednak żadnych podstaw, aby sądzić, że Małgorzata Kidawa-Błońska i Szymon Hołownia nie byliby dobrymi prezydentami. Na pewno szanowaliby konstytucję. To kandydatury poważne i zasługujące na szacunek. Zachęcam jednak do głosowania na Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Dwa powody, które są dla mnie ważne, niekoniecznie muszą być istotne dla ogółu mojej grupy docelowej. Tymi powodami są: bliskość ideowa kandydata i jego zamysł polityczny, polegający na zbudowaniu w naszym kraju formacji politycznej o chrześcijańsko-demokratycznym profilu. Jednak dla wszystkich, którzy nie chcą drugiej kadencji Andrzeja Dudy, a więc dalszego umocnienia w Polsce rządów obozu Jarosława Kaczyńskiego, powinien przemawiać kolejny i decydujący argument: największe szanse Kosiniaka-Kamysza na pokonanie Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów prezydenckich.

W kręgu mojego oddziaływania coraz więcej osób deklaruje oddanie głosu na Kosiniaka-Kamysza, wciąż jednak spotykam się jeszcze i z taką opinią: to prawda, że wypada najlepiej w stawce kandydatów do prezydentury, ale i tak wiadomo, że w drugiej turze będzie Kidawa-Błońska.

Podobne oceny znajduję w analizach niektórych komentatorów politycznych. Czasami ci sami komentatorzy zapowiadają, że druga tura wyborów zamieni się w plebiscyt, w którym ocenie zostaną poddane rządy PiS i prezydentura Andrzeja Dudy.

Połączyć siły

Nie zgadzam się z tą oceną. Owszem, dla części wyborców będzie to plebiscyt. Także dla mnie. Jest jednak znacząca grupa Polaków uprawnionych do udziału w wyborach, dla której druga tura wyborów nie będzie wcale plebiscytem za czy przeciw PiS. Ich zachowania wyborcze będą zależeć od tego, kto będzie rywalem Dudy w decydującej rozgrywce. Co będzie dla nich szczególnie ważne? Osobowość kandydata, jego wizerunek i ocena jego wystąpień w kluczowych debatach. Jest dla mnie oczywiste, że w tej konkurencji Kosiniak-Kamysz wyraźnie góruje nad swoimi konkurentami z opozycji. Jego najważniejszą przewagą nad nimi jest to, że jest autentycznym liderem politycznym, a takim zostaje się dzięki doświadczeniu i talentowi.

Szanuję panią Małgorzatę Kidawę-Błońską, która jest doświadczonym politykiem, ale nigdy nie była liderem. Jej kandydatura na urząd premiera pojawiła się w parlamentarnej kampanii Koalicji Obywatelskiej, gdy dla wszystkich stało się oczywiste, że Grzegorz Schetyna ciągnie swoje ugrupowanie w dół. Dotychczasowy przebieg kampanii kandydatki Koalicji Obywatelskiej potwierdza moją ocenę, że – przy wszystkich swych zaletach – liderem nie jest.

Czy liderem politycznym jest Szymon Hołownia? W tym wypadku odpowiedź także jest negatywna. Hołownia jest utalentowanym publicystą i społecznikiem, ale widać, że polityki dopiero się uczy. Wszedł w jej świat tuż przed wyborami, do tej pory był jej zaangażowanym obserwatorem. Tej roli nie sposób zamienić na rolę politycznego przywódcy w ciągu kilku miesięcy.

Z kandydaturą Szymona Hołowni jest jeszcze jeden problemem. Michał Kobosko, szef jego sztabu wyborczego, zapowiedział budowanie formacji politycznej z grubsza o chadeckim profilu. Czy dwie chadecje na naszej scenie politycznej to nie za dużo? Czy nie warto połączyć siły?

Są jeszcze dwa mocne argumenty przemawiające za oddaniem głosu w pierwszej turze głosów na lidera PSL. Pierwszy: w naszym kraju nie można wygrać wyborów ogólnopolskich bez znaczącego poparcia wyborców wiejskich. Wiadomo, że od dłuższego czasu na wsi zdecydowanie dominuje PiS. Z pewnością Andrzej Duda uzyska na obszarach wiejskich dobry wynik. Jeśli jednak ktoś może tam z nim poważnie rywalizować, jest tym kimś tylko Władysław Kosiniak-Kamysz.

Drugi argument to możliwości odbicia przez tego kandydata jakiejś części wyborców PiS. Kosniak-Kamysz ma tutaj znacznie większe możliwości niż kandydatka Koalicji Obywatelskiej.

Podsumowuję: wynik wyborczy drugiej tury wyborów prezydenckich będzie zależał w wielkiej mierze od tego, kto z kandydatów opozycji będzie w nich rywalem Andrzeja Dudy. Każdy z potencjalnych kontrkandydatów ma inne szanse w konkurowaniu z Andrzejem Dudą i dotarciu do wahających się wyborców. Władysław Kosiniak-Kamysz ma najwięcej atutów w tej rozgrywce.

Czasami słyszę opinię: lider PSL jest ciekawym i utalentowanym politykiem. Niesie nadzieję, ale jest młody i ma jeszcze czas. To prawda. Kosiniak-Kamysz ma jeszcze czas. Ale czy ma go obecnie zagrożona polska demokracja?

Autor jest historykiem i politykiem, b. działaczem opozycji antykomunistycznej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA