fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Straszne, że Wielka Brytania zabrania ratowania życia

AFP
Brytyjskie państwo zabrania ratowania życia tym, którzy chcą je ratować.

Krążący w sieci film, pokazujący leżącego w brytyjskim szpitalu Polaka po zawale, skazanego w praktyce na śmierć głodową przez tamtejszy system, jest wstrząsający. Nie mamy do czynienia z kimś kompletnie nieprzytomnym, w stanie wegetatywnym. Mężczyzna ma otwarte oczy, żywą mimikę, na jego twarzy widać cierpienie i strach. Widać emocje.

Nie wchodząc w meandry prawne sytuacji, warto uświadomić sobie, z jak barbarzyńskim wręcz postępowaniem brytyjskiego państwa mamy tu do czynienia. Nie jest to bowiem sytuacja potwierdzonej kilkoma niezależnymi ekspertyzami śmierci mózgu, gdy można względnie przekonująco argumentować na rzecz zaprzestania podtrzymywania życia – choć i tak byłaby to zawsze argumentacja słaba, jako że i w takich wypadkach zdarzało się, że ludzie się po latach wybudzali ku zdumieniu lekarzy. Tu mamy człowieka, który reaguje, patrzy dookoła, bardzo możliwe, że jest świadomy tego, co się wokół niego dzieje.

Po drugiej stronie zaś stoją urzędnicy, którzy uznali, że lepiej wiedzą, czego chce leżący w szpitalu człowiek. Mało tego – metodą na odebranie mu życia jest odcięcie od pokarmu i wody. Naprawdę trudno uciec od bardzo już nieciekawych skojarzeń, gdy przypomnieć sobie, kto takie metody zabijania z lubością stosował. Straszne jest, że brytyjskie państwo, nie tylko zresztą w tej sprawie – by wspomnieć Alfiego Evansa – z niepojętym uporem zabrania ratowania życia człowieka tym, którzy to życie chcą ratować.

Za wszystkimi podobnymi przypadkami i regulacjami prawnymi stoi jedno założenie, którego nie da się obronić: że ci, którzy są po tej stronie, wiedzą lepiej, czego życzy sobie osoba, która znajdzie się po tamtej – po stronie pogrążenia się w świecie bezruchu i często pozornej nieświadomości. A tego nikt nigdy wiedział nie będzie. Roztropność nakazywałaby, że komuś takiemu musimy dać szansę, choćby trwało to lata, na wyrażenie swojej woli samemu.

Jest wystarczająco wiele relacji ludzi, którzy wybudzili się ze stanu uznawanego za beznadziejny, by opowiedzieć, że słyszeli, widzieli, rozumieli, co działo się wokół nich. Nie znam ani jednej takiej opowieści, której autor oznajmiłby, że wolał umrzeć.

Nie mówimy o sytuacji, gdy ktoś świadomie wyraża chęć zakończenia własnego życia i prosi, żeby mu w tym pomóc, jakkolwiek byśmy to oceniali. Decyzję podejmuje się za najbardziej zainteresowaną osobę, nie mając pojęcia, co ona myśli, czuje i czego chce.

W Klinice Budzik, ufundowanej dzięki samozaparciu Ewy Błaszczyk, wybudzono już ponad 70 dzieci. W 2019 r. po 27 latach śpiączki w niemieckiej klinice wybudziła się obywatelka Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W 2003 r. Amerykanin Terry Wallis obudził się po 19 latach w stanie minimalnej świadomości (czyli podobnym do tego, w jakim trwa Polak w brytyjskim szpitalu), w który zapadł po wypadku samochodowym. Gdyby te osoby – i wiele innych na całym świecie – potraktować tak, jak traktuje je brytyjski system, dawno leżałyby na cmentarzu.

Łukasz Warzecha jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy"

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA