fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Sejm odrzucił wnioski o odwołanie Mariusza Kamińskiego, Jacka Sasina i Michała Dworczyka

PAP/Wojciech Olkuśnik
W środę w nocy w Sejmie odbyły się głosowania o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego, wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina oraz szefa KPRM Michała Dworczyka. Ministrowie nie zostali odwołani

Za odwołaniem Mariusza Kamińskiego było 212 posłów. 235 głosowało przeciw, a jeden się wstrzymał. W głosowaniu o wyrażenie wotum nieufności wobec Jacka Sasina 213 głosów było "za", a 235 przeciw. Za odwołaniem Michała Dworczyka głosowało 210 posłów, a 237 było przeciw.

Wnioski o wotum nieufności wobec trzech ministrów złożył klub Koalicji Obywatelskiej. Była to reakcja na raport Najwyższej Izby kontroli w sprawie organizacji wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, które nie doszły do skutku.

Wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego przedstawił poseł Koalicji Obywatelskiej Marcin Kierwiński.

- W każdym normalnym, demokratycznym państwie pan Kamiński nigdy nie byłby ministrem - powiedział. - Pan minister Kamiński dołączył do niechlubnego panteonu PiS-owskich urzędników, którzy już nie raz złamali i prawo, i konstytucję - mówił.

- Pan Kamiński przez trzy lata swojego urzędowania postanowił przypomnieć Polakom, jak wygląda i jak działa Milicja Obywatelska, rządzona przez totalitarny reżim - dodał.

W imieniu Prawa i Sprawiedliwości ministra bronił poseł Zdzisław Sipiera. - Wniosek części posłów klubu KO to czysta socjotechnika oparta na insynuacjach, sugestiach, albo przeinaczeniach - tłumaczył.

Wybory to święto demokracji i robienie zarzutów premierowi i ministrom, w tym ministrowi Kamińskiemu, że podjęli obowiązkowe działania związane z przeprowadzeniem wyborów jest niedorzeczne i pozbawione logiki - dodał.

- Żądacie państwo mojej dymisji, bo wedle was nie wykonałem nielegalnej waszym zdaniem decyzji premiera. Sami przyznajcie, że jest to kompletny nonsens - odpowiedział Kamiński.

- Jeszcze raz chcę podkreślić, że w tamtym czasie groził nam dramatyczny kryzys konstytucyjny związany z niemożnością przeprowadzenia wyborów prezydenckich. Skala pandemii w tamtym czasie była duża, a nikt na świcie nie był w stanie przewidzieć jak rozwinie się epidemia. W czarnym scenariuszy groziło nam że nasze państwo pozostanie bez prezydenta - mówił.

Głos zabrał także premier Mateusz Morawiecki. - Wybory i wybory prezydenckie, to obowiązek konstytucyjny. A jeżeli ktoś wtedy nie dopełnił jakichś obowiązków, to są to przede wszystkim samorządy, na których ciążyły bardzo specyficznie określone obowiązki i braki ich wypełnienia groził anarchią, chaosem, niewykonaniem konstytucji - powiedział. 

- Trzeba mieć odwagę, trzeba mieć determinację, aby realizować konstytucję. Niech żyje konstytucja - dodał.

Opozycja: Sasin działał bezprawnie

Wniosek o wotum nieufności wobec wicepremiera Jacka Sasina prezentował szef klubu KO Cezary Tomczyk. 

- Ten rząd jest symbolem marnotrawstwa, jest symbolem partactwa, ale jest też symbolem korupcji. Dlaczego korupcji? Dlatego, że pan Jacek Sasin, minister aktywów państwowych odpowiada za każdego nominata partyjnego, który zasiada w spółkach Skarbu Państwa - powiedział.

- W normalnym państwie Sasin zasiadłby na ławie oskarżonych dlatego, że wydał 70 milionów na wybory, które się nie odbyły. Panie ministrze, mówią o panu odwrócony Midas. Wszystko, czego pan dotknie na pewno nie zamienia się w złoto - kontynuował.

– Akt oskarżenia powinien być odczytany przed niezawisłym sądem, przez niezależnego prokuratora. Tak byłoby w każdym demokratycznym państwie. W każdy demokratycznym państwie, po tym co się stało w Polsce, po wyborach, które się nie odbyły, ta sprawa stanęłaby przed sądem. Mamy szereg zarzutów, wybory to tylko jeden z nich - dodał.

Szefa MAP bronił Marek Suski. - Mamy do czynienia z wnioskiem politycznym, a gdy słuchaliśmy uzasadnienia to odnosiłem wrażenie, że nie jest to wniosek poważny. Wystąpienie było raczej w charakterze kabaretu a nie poważnej debaty - mówił.

- Ten wniosek jest absurdalny a minister Jacek Sasin bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich zadań i należy go pozostawić na tym stanowisku. Prawo i Sprawiedliwość będzie przeciwko temu idiotycznemu wnioskowi - dodał.

Za zarządzanie aktywami państwowymi Sasinowi podziekował premier. - Bardzo ciekawe, w oparciu o co ten wniosek sformułowała PO. Dużo się mówi ostatnio, że jest u was kryzys przywództwa. Ale nie sądziłem, że przywołacie tutaj na pomoc Mariana Banasia - powiedział.

- Rozumiem, że jest to efekt tej samej waszej polityki, aby robić to, co jest przeciw PiS. Jakby sam Belzebub wystąpił przeciwko nam, to byście go przywitali jak brata zapewne - dodał.

Sasin z mównicy sejmowej powiedział, ze uzasadnienie wniosku opozycji rozmija się z jego treścią. - Stawiacie zarzut mnie, że nie odbyły się wybory, a to wy odpowiadacie za to, że zostały wydane pieniądze, bo zablokowaliście te wybory - powiedział.

Nitras: Wszyscy u Sowy zostali ukarani. Z wyjątkiem premiera

- Wiecie kiedy ostatni raz graliście taśmami u Sowy? 20 lipca 2020 roku. Sześć lat. Jak mieliście jakikolwiek problem, to zawsze w TVP Info pojawiały się taśmy u Sowy. I wiecie co, popatrzcie na te ławy. Wszyscy u Sowy zostali ukarani. Wszyscy z wyjątkiem jednego, który został premierem - mówił do premiera Sławomir Nitras.

- Bez względu na to, co krzyczą panie posłanki i panowie posłowie, przyjdzie dzień, że pan będzie musiał ponieść odpowiedzialność - zwrócił się o Michała Dworczyka.

- Dziś to początek. Na pytania trzeba będzie odpowiedzieć przed niezależnym prokuratorem, niewykluczone, że przed Trybunałem Stanu, bo to jest zamach na wolne wybory, zamach na konstytucję, zamach stanu - dodał.

- Nie istnieją żadne tajne dokumenty dot. wyborów, które miały miejsce w 2020 r. Wszystkie materiały były udostępnione - zgodnie z obowiązującym prawem - zarówno parlamentarzystom kontrolującym oraz NIK - mówił szef KPRM.

- Wówczas Polska potrzebowała prezydenta. Działaliśmy i podejmowaliśmy decyzje w warunkach absolutnie wyjątkowych. To były decyzje bardzo poważne i skomplikowane - tłumaczył.

- Możemy różnić się poglądami, ale w kwestiach fundamentalnych powinniśmy wznieść się ponad interesy partyjne. Przygotowanie wyborów w tamtym roku było takim przedsięwzięciem - dodał.

- Prowadzicie dość konsekwentną politykę uderzania tam, gdzie nasze państwo się naprawia i gdzie jesteśmy mocni. Minister Michał Dworczyk w ostatnich kilku miesiącach odpowiadał za skonstruowanie i wdrożenie skomplikowanego - mówił premier Morawiecki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA