fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Dania kończy budowę płotu, który ma powstrzymać epidemię ASF

AFP
Dania kończy budowę płotu na granicy z Niemcami. Duńscy hodowcy bardzo boją się epidemia ASF, która idzie według z nich przez Niemcy z Polski.

Duńczycy budują płot biegnący w poprzek kraju od Morza Bałtyckiego do Morza Północnego. Po ukończeniu ma mieć długość 70 kilometrów długości i wysokość 1,5 metra i skutecznie powstrzymać dziki przenoszące wirus Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF), który zagraża licznym hodowlom świń w Danii.

Czytaj także: Jedna z zagadek ASF rozwikłana

Budowa kontrowersyjnego płotu trwała 10 miesięcy. Niechętni mu są nie tylko mieszkańcy regionu - zarówno po duńskiej jak i niemieckiej stronie, ale także lokalni politycy, którzy uważają, że jego budowa nie powstrzyma ASF, bo nie zarażone dziki są największym problemem i roznosicielami wirusa.

Przeciwnicy płota podkreślają, że w Niemczech nie zanotowano jeszcze żadnego przypadku ASF. Jednak duńskich hodowców zaniepokoiło to, że wirus pojawił się w Polsce w regionach graniczących z Niemcami. Niemcy zapewniają, ze wszystko jest w porzadku i od miesięcy monitorują sytuację w regionach na granicy z Polską, sprawdzając czy nie ma zarażonych dzików, które mogłyby przenieść wirus dalej do Europy.

Czytaj także: Jurgiel chce koordynatora ds. ASF

Przedstawiciele Niemieckiego Związku Łowieckiego są pewni, że w końcu ASP pojawi się i u nich. Na razie patrolują okolicę i sprawdzają czy nie ma gdzieś w okolicy zarażonych lub padłych dzików. - Pytanie jest nie czy wirus się pojawi, ale kiedy - mówi rzecznik prasowy związku - Torsten Reinwald.

Agencja dpa pisze, że Duńczycy nie są konsekwentni w tropieniu i odgradzaniu się od potencjalnie niebezpiecznych dzików. Kilka miesięcy temu na jednej z duńskich wysp - Aro znaleziono ciała siedmiu padłych dzików. Wyspa znajduje się zaledwie 50 km od Flensburga, w okolicach którego przebiega płot i granica z Danią. Dziki prawdopodobnie zostały wyrzucone na brzeg wyspy i pochodzą albo z Polski, albo z Niemiec. Lokalne władze nie przetestowały ich na obecność ASF. Niemiecka agencja pisze, ze stwierdzenie przypadku wirusa na terenie Danii oznacza całkowite wstrzymanie eksportu duńskiej wieprzowiny do krajów poza UE. To oznaczałoby ogromne straty dla tamtejszej gospodarki. Roczny eksport wieprzowiny wart jest 11 mld koron duńskich czyli 1,5 mld euro.

Czytaj także: ASF już 100 km od Niemiec. „Czarny scenariusz realizuje się na naszych oczach"

Szefowa organizacji Danmarks Naturfredningsforening Maria Reumert Gjerding jest zdziwiona brakiem testów na obecność ASF u dzików z wyspy Aro. Jej zdaniem płot jest szkodliwy dla środowiska naturalnego bardziej niż iluzoryczna ochrona przed ASF, a brak testów na wyspie, to „absurd”.

Na razie duńscy hodowcy świn korzystają na epidemii ASF, która dziesiątkuje stada w Azji, a zwłaszcza w Chinach. Eksport wieprzowiny oraz jej ceny wciąż rosną. Może się to zmienić, kiedy ASF w końcu dotrze do Danii.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA