fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

ASF już 100 km od Niemiec. „Czarny scenariusz realizuje się na naszych oczach"

Stock Adobe
Wirusa ASF wykryto u dzika potrąconego przez samochód na terenie powiatu Wschowskiego w Lubuskiem. To fatalna informacja dla polskiej branży produkcji wieprzowiny – oraz dla Niemców. Wojewoda lubuski zwołał na dziś sztab kryzysowy.

Badania laboratorium w Puławach potwierdziły obecność wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń u dzika, którego potrącił samochód na drodze w powiecie Wschowskim.

Czytaj także: ASF wybił właśnie w Polsce 12 tys. zwierząt. To nie koniec

To hiobowa informacja zarówno dla Polaków, jak i dla naszych sąsiadów. Jak wielokrotnie pisaliśmy w „Rzeczpospolitej", polskie zagłębie produkcji wieprzowiny znajduje się właśnie w trzech województwach – w Wielkopolsce, województwie Łódzkim i Kujawsko-Pomorskim.

Tymczasem dzik został znaleziony wprawdzie w Lubuskiem, ale zaledwie 20 km od Wielkopolski. Granica niemiecka leży niespełna 100 km od powiatu, gdzie znaleziono dzika, a pojawienie się ASF oznacza ogromne komplikacje oraz zagrożenie dla produkcji świń w tym rejonie.

Czytaj także: Jedna z zagadek ASF rozwikłana

Jedno padłe zwierzę postawiło w stan alarmowy trzy województwa. U wojewody lubuskiego za godzinę (o 11) zacznie się posiedzenie sztabu kryzysowego, a ewentualna strefa zapowietrzona będzie dotyczyć aż trzech województw: lubuskiego, dolnośląskiego i wielkopolskiego. – Czarny scenariusz realizuje się na naszych oczach– pisze Aleksander Dargiewicz, dyrektor biura Krajowego Związku Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej. - Wirus został skokowo przeniesiony do rejonu, który bezpośrednio sąsiaduje z Wielkopolską – największego ośrodka koncentracji produkcji trzody chlewnej w Polsce. z . Od miejsca potwierdzenia przypadku ASF u dzika do granicy z Niemczami pozostało niecałe 100 km. Możemy się domyślać, że do zakażenia doszło w okresie ostatnich 3-4 tygodni, kiedy liczba osób zbierających grzyby na tym terenie była duża. Wirus mógł zostać zawleczony również do innych rejonów przez nieświadomych grzybiarzy – dodaje.

To ogromna niespodzianka, bo ostatnie informacje o dzikach z ASF pochodziły znad granicy z Białorusią i Kaliningradem, w zdecydowanej większości z województwa warmińsko-mazurskiego, a także z nadgranicznych terenów Lubelszczyzny i Podlasia. Kilka przypadków znaleziono także pod Garwolinem na Mazowszu. Tymczasem, jak wynika z mapy Głównego Instytutu Weterynarii, od najbliższego ogniska ASF w Czerwińsku nad Wisłą (gdzie ASF wykryto w sierpniu 2019 r.) do powiatu Wschowskiego jest w linii prostej ponad 200 km.

Dargiewicz wylicza kroki, które jego zdaniem należy jak najszybciej podjąć – to zabezpieczenie terenu, tak by nikt poza służbami weterynaryjnymi, leśnymi oraz innymi uprawnionymi osobami nie miał wstępu na ten teren. Konieczne jest przeczesanie całej okolicy, by upewnić się, że nie ma w okolicy innych padłych dzików zarażonych ASF. Teren powinien zostać ogrodzony, a na jego granicach powinny pojawić się tablice ostrzegawcze zabraniające wstępu osobom postronnym. Jego zdaniem, teren powinien zostać ogrodzony, a wokół ogrodzonego terenu należy przeprowadzić intensywny odstrzał dzików, niestety eliminacja jego zdaniem powinna też dotyczyć świń utrzymywanych bez wprowadzonych zasad bioasekuracja w wyznaczonej strefie czerwonej i żółtej. - Ważnym elementem, który powinien być wzięty pod uwagę jest zabezpieczenie naszej granicy zachodniej przed przedostaniem się wirusa na teren Niemiec, gdyż może to grozić załamaniem rynku wieprzowiny w całej Unii Europejskiej – pisze Dargiewicz.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA