fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Jedna z zagadek ASF rozwikłana

Pixabay
Komary i muchy faktycznie mogą przenosić wirusa. Owady ze śladami DNA wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń odkryto na farmie w Estonii.

To pierwsze realne potwierdzone zjawisko wyjaśnia niewytłumaczalne wcześniej epidemie Afrykańskiego Wirusa Świń na farmach z rygorystycznie przestrzeganymi zasadami bioasekuracji. O takiej możliwości sygnalizowały od dawna badania naukowe, jednak nie było na nie dowodów w praktyce. Na taką możliwość wskazywał wcześniej zarówno wzrost zachorowań na ASF u świń i dzików w miesiącach letnich, w okresie dużej aktywności owadów. Kilka lat temu odkryto także, że wirusa może przenosić kwiopijna mucha bolimuszka kleparka Stomoxys calcitrans. Eksperymenty przeprowadzono jednak tylko w warunkach laboratoryjnych, a eksperci uważali to ryzyko na prawdziwych farmach za mało realne.

Choć dla właścicieli farmy wykrycie ASF oznacza kłopoty, odkrycie może być jednak przełomem dla dalszej walki z ASF, który rozszerza swój zasięg w Azji i podbija kolejne kraje, windując przy tym ceny wieprzowiny.   Jak informuje dziś portal cenyrolnicze.pl, materiał genetyczny wirusa ASF znaleziono w komarach i dwóch gatunkach much na terenie tuczarni w Estonii, gdzie wybuchła epidemia.

Badania naukowców udowodniają, że wektorem wirusa ASF w warunkach terenowych faktycznie mogą być owady latające. Co ciekawe, sama epidemia, która przyniosła przełomowe informacje, miała miejsce już trzy lata temu, w sierpniu 2016 r. Choroba pojawiła się w jednym z izolowanych pomieszczeń w budynku gospodarskim, gdzie przebywało ok 500 świń. Początkowo podejrzewano chorobę bakteryjną, dopiero sekcje zwierząt wskazały na ASF. Zbadaniem ogniska na tej farmie zajął się zespół epidemiologów z Estońskiego Uniwersytetu Przyrodniczego, którzy podejrzewali owady. Wyłapali więc losowe owady latające na fermie, komary i muchy domowe oraz muszki z rodzaju Drosophila. Ślady kodu DNA wykryto w trzech próbkach, u każdego z gatunku owadów. - Oznacza to, że owady naturalnie pobrały wirusa ASF przebywając w otoczeniu zwierząt chorych na zarazę – pisze portal rolniczy.

Naukowcy mieli jednak podkreślać, by nie wyolbrzymiać wyników ich badań, a muchy i komary mogły mieć rolę w transmisji wirusa ASF, ale na niewielką odległość. Wskazują też, że liczba pobranych do badań owadów była niewielka i dopiero bardziej szczegółowe badania pokażą, jaką faktycznie rolę w epidemii wirusa odegrały komary i muszki.

Portal przypomina, że pewne badania wskazują, że przenosić wirusa mogą także niektóre kleszcze miękkie z Afryki i południa Europy, a patogen może się w nich długo utrzymać. W Azji z kolei odkryto ślady wirusa ASF w kleszczach twardych oraz w krwi owiec. Wreszcie, zaskakujące były też ostatnie doniesienia, że rezerwuarem ASF mogą być żywiące się krwią pijawki lekarskie.

Amerykanie udowodnili ostatnio, że ASF może przetrwać 30-dniową podróż przez ocean w zanieczyszczonej paszy i składnikach roślinnych. Amerykanie, którzy obawiają się wtargnięcia ASF na ich kontynent,przeanalizowali degradację wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) w składnikach paszowych zwierząt, by zbadać ryzyko importowania wirusa ASF wraz z paszą. Badania potwierdziły taką możliwość. Tymczasem oprócz Europy - ASF dostarł już do 11 krajów w Azji, ostatnio do Timoru Wschodniego. W tym czasie ceny wieprzowiny w Chinach kontynentalnych gwałtownie rosną, a kolejne ogniska odnotowano na Filipinach i w Korei Południowej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA