fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

EBI dołoży 700 mln euro

Adobe Stock
Europejski Bank Inwestycyjny reaguje na kryzys i dorzuca pieniędzy na rynek. Budżet na rolnictwo jest prawie dwukrotnie większy niż wcześniej, branża powątpiewa, czy to dobry moment na kredyty.

Europejski Bank Inwestycyjny w ramach walki z kryzysem wywołanym przez pandemię koronawirusa przekazał właśnie 700 mln euro na inwestycje firm rolniczych, producentów żywności i tych z sektora biogospodarki. Dzięki łatwym kredytom EBI chce osiągnąć inwestycje sięgające nawet 1,6 mld euro. Walka z kryzysem wymusiła oczekiwaną od dawna zmianę – bank mocno uelastycznił swoje procedury. Polscy bankowcy nieoficjalnie szacują, że wcześniej nadmierna biurokracja zamykała dostęp do środków tego unijnego banku sporej części rynku. Tym razem fundusze mają być dostępne w ciągu kilku tygodni.

Covid-19 zwiększa pulę

To już druga linia kredytowa uruchomiona w EBI na ten cel, ale znacząco wyższa. Pierwsza transza w 2018 r. miała 400 mln euro budżetu, a dzisiejsza przeznacza na pożyczki 700 mln euro. Inicjatywa ma za zadanie zwiększyć odporność rolnictwa na kryzys wywołany koronawirusem. Program ma umożliwić inwestycje prywatnych spółek o wartości od 15 mln do 200 mln euro, na co z banku UE dostaną pożyczki od 7,5 mln do 50 mln euro. Pieniądze mają finansować projekty związane z ochroną środowiska, efektywnością energetyczną. Jego adresatami są firmy z łańcucha przetwarzania żywności czy producenci materiałów pochodzenia biologicznego.

Czytaj także: Komisja Europejska przeznaczy 100 mld euro na walkę z bezrobociem

Według dość optymistycznych założeń banku program przyczyni się do tworzenia miejsc pracy na wsiach. Poprzednia transza jeszcze w lutym 2020 r. przyniosła w Polsce inwestycję Mlekpolu, który na rozbudowę i modernizację zaplecza produkcyjnego zakładu w Grajewie, budowę magazynu i elektrociepłowni dostał 50 mln euro. Tyle że, jak nieoficjalnie dowiedziała się redakcja, nowo zaciągane kredyty Mlekpolu budzą kontrowersje wśród rolników. Obecnie zanikła w branży dyskusja o inwestycjach, firmy starają się przetrwać. – Nie słyszałam w czasie pandemii, by ktokolwiek myślał o zaciąganiu zobowiązań. Wszyscy koncentrują się na tym, żeby odebrać mleko i je przerobić – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka. Co na temat brania kredytów sądzą bankowcy? To zależy, czy wypowiadają się oficjalnie, czy nie. – Uważam, że poziom niezdefiniowanych ryzyk jest zbyt wysoki, by dziś zaciągać zobowiązania – mówi redakcji ekspert, który zastrzega sobie anonimowość. Jego zdaniem niektóre branże spożywcze wydają się bezpieczne, np. produkcja produktów długotrwałych i tych, które mogą być sprzedawane bezdotykowo, jak dania gotowe. Jednak koronawirus może fundamentalnie zmienić zapotrzebowanie na rynku. – Mimo wszystko radziłbym poczekać kilka miesięcy, bo może być tak, że obecna rewolucja wyznaczy zupełnie nowe kierunki inwestycyjne, dużo ciekawsze niż dziś – mówi ekspert.

Mniej formalnie

Kredyty EBI tradycyjnie są udzielane przez banki krajowe. Tym razem możliwe będzie nawet finansowanie bezpośrednie. Środki nie są jeszcze u nas dostępne, ale bankowcy już pracują, a EBI szuka krajowych partnerów. – Planowane jest zarówno bezpośrednie finansowanie, jak i we współpracy z bankami, w tym krajowymi. Odnotowujemy duże zainteresowanie banków komercyjnych i spółdzielczych tą ofertą – mówi „Rzeczpospolitej" Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrumentów Finansowych UE przy Związku Banków Polskich. W tym tygodniu planowane jest spotkanie sektora w tej sprawie. Lewicki przypomina, że na rolników czeka więcej unijnych środków, np. program COSME, który oferuje im nisko oprocentowane kredyty z gwarancjami Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, czy uproszczone leasingi i pożyczki.

Koronawirus zaatakował też procedury. Dziś sam EBI przyznaje, że pracuje nad tym, by fundusze stały się dostępne tak szybko jak to możliwe, i przyspiesza proces decyzyjny z udziałem państw członkowskich. – Teraz w praktyce więcej uczestników rynku będzie mieć dostęp do unijnych pieniędzy. Przypomnę, że zarówno EBOR, jak i EBI zadeklarowały, że są w stanie udostępnić środki w ciągu kilku tygodni – chwali ten pomysł Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro BNP Paribas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA