fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Polska wieprzowina ustępuje konkurencji

Bloomberg
Nasz kraj dopłaca do likwidacji hodowli tuczników, Europa zarabia na eksporcie wieprzowiny. Niemcy negocjują umowę z Chinami, by w razie epidemii ASF u siebie dalej wysyłać im mięso.

Za tydzień ruszy nabór wniosków o pomoc finansową związaną z likwidacją stad trzody chlewnej w regionach objętych afrykańskim pomorem świń (ASF). Na restrukturyzację gospodarstwa rolnik może dostać w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nawet 60 tys. zł.

Rolnicy dostają więc dopłaty za likwidację stad, ale branża nie może doprosić się rządu o skuteczne zwalczanie ASF. W grudniu największe organizacje producentów zawiązały Branżowe Porozumienie ds. Zwalczania ASF i od tego czasu proszą premiera o powołanie koordynatora ds. walki z ASF czy choćby o powołanie centralnego zespołu zarządzania kryzysowego. Trzy tygodnie temu wysłali w tej sprawie list otwarty.

Tymczasem produkcja ciągle jest na granicy załamania. Mimo że w grudniu ceny były najwyższe od 2013 r., a w wakacje analitycy spodziewają się, iż w skupach pobiją historyczny poziom 7 zł, to pogłowie świń w ciągu roku wzrosło zaledwie o 1,7 proc. i liczy obecnie ok. 11,2 mln sztuk (z czego 35 proc. żyje w Wielkopolsce). Tak bardzo brakuje świń, że skupy podniosły ceny średnio o 30 groszy za kg tuszy – informuje Krajowy Związek Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej (KZP-PTCH).

– Ceny winduje rynek niemiecki. Ten kraj wysyła do Chin ogromne ilości wieprzowiny, w to miejsce importuje mięso z Polski, co podwyższa ceny u nas – mówi Aleksander Dargiewicz, prezes związku.

Dziś wszystko wskazuje na to, że na giełdzie niemieckiej cena pobije 2 euro za kg. W Polsce cena wieprzowiny jest powiązana z tym rynkiem, ale marże polskich producentów zależą od cen prosiąt importowanych z Danii.

Epidemia nie chce wygasnąć: od początku roku wykryto już w Polsce co najmniej 145 przypadków u dzików, a w lutym 2020 r. obchodzimy szóstą rocznicę walki z ASF. Od tylu lat nie możemy też eksportować mięsa poza Europę. – Kraj, który jest wolny przez 12 miesięcy od ASF w populacji świń, mimo że wciąż ma tego wirusa u dzików, można uznać za kraj wolny od ASF u świń – mówił przed rokiem „Rzeczpospolitej" prof. Zygmunt Pejsak. Ostatnie ognisko u świń zostało wykryte w październiku 2019 r., więc teoretycznie pozostaje jeszcze osiem miesięcy. Jednak w listopadzie chore dziki zostały znalezione na zachodzie kraju, w Lubuskiem, na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce.

Odtąd boją się go też niemieccy producenci, wzdłuż Odry stanął mobilny płot pod napięciem, odstraszający dziki od zielonej granicy. Niemieckie Ministerstwo Żywności i Rolnictwa negocjuje z Chinami umowę, która utrzyma eksport wieprzowiny do Chin, jeśli ASF będzie tylko u dzików.

Dużo jednak zmieniają dwie epidemie w Chinach. Wirus ASF dziesiątkuje stada świń i podwyższa popyt na importowaną wieprzowinę, a w tym czasie epidemia koronawirusa zaraziła już 75 tys. osób, utrudnia transport i podróże. M.in. marcową wizytę chińskiej delegacji, która miała sprawdzić w Niemczech bezpieczeństwo biologiczne w gospodarstwach. Obecnie podróże z Chin są ograniczone do minimum, a gdy na początku lutego Niemcy ewakuowali stamtąd swoich 115 obywateli, wszyscy musieli poddać się dwutygodniowej kwarantannie.

Koronawirus utrudnia też zwalczanie wirusa ASF, więc maleją szanse na to, by Pekinowi udało się zrealizować odbudowę produkcji trzody w Chinach w 2021 r. W takim wypadku, ze względu na ogromny deficyt wieprzowiny za Wielkim Murem, światowe ceny pozostaną wysokie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA