Reklama

Zandberg: Ci, którzy chcą używać przemocy, to jest głośna, agresywna, ale garstka

- Nam zależy, żebyśmy wszyscy, ponad politycznymi podziałami, pokazali tym, którzy uważają, że pięść to jest narzędzia prowadzenia działalności politycznej, że nie ma na to zgody. I dlatego wystosowaliśmy nasze zaproszenie do wszystkich sił politycznych - powiedział Adrian Zandberg z partii Razem przed zapowiadanym na niedzielę w Białymstoku protestem lewicy przeciw przemocy.

Publikacja: 26.07.2019 21:01

Zandberg: Ci, którzy chcą używać przemocy, to jest głośna, agresywna, ale garstka

Foto: Fotorzepa/ Jakub Mikulski

qm

Lewica zapowiedziała zorganizowanie w Białymstoku marszu przeciw przemocy w odpowiedzi na wydarzenia z 20 lipca. Z kolei Platforma Obywatelska domagała się dymisji szefowej MSWiA Elżbiety Witek.

W Białymstoku 20 lipca odbył się pierwszy w historii miasta Marsz Równości organizowany przez przedstawicieli środowiska LGBT. Marsz był zakłócany przez kontrdemonstrantów - w tym m.in. pseudokibiców piłkarskich - którzy obrzucali jego uczestników kamieniami i petardami, palili tęczowe flagi, a także ścierali się z policją.

Kilkuset uczestników marszu niosło tęczowe flagi i parasole. Na transparentach mieli hasła: "Miłość nie jest grzechem", "Równość płci", "Miłość dla wszystkich ponad wszystko", "Miasto bez barier". Po obu stronach marszu szli kontrmanifestanci ze środowiska kibiców. Uczestników obu zgromadzeń oddzielał kordon policji.

Do pierwszych incydentów doszło jeszcze przed wyruszeniem marszu, zaatakowanego przez środowiska pseudokibicowskie. W czasie zamieszek w Białymstoku pobity został m.in. 14-letni chłopak.

- Uważam, że to jest obowiązek polityków, żeby umieć wykroczyć poza partyjniactwo i w takiej sprawie powiedzieć "nie" dla przemocy. Ja bym był najszczęśliwszy, gdybym zobaczył w niedzielę w Białymstoku panią minister Witek, pana premiera - skomentował w TVN24 Adrian Zandberg.

Reklama
Reklama

- Myślę, że miliony Polaków nie chcą oglądać na ulicy burd i przemocy. Miliony Polaków chcą, żeby państwo i politycy powiedzieli im, że ich bezpieczeństwo jest dla nas rzeczą ważną, najważniejszą, żeby umieli to powiedzieć razem. Ja mam taką nadzieję, że to się uda, ale też jestem przekonany, że to jest nasz obowiązek, bo moje państwo to jest Rzeczpospolita Polska, a nie Rzeczpospolita bandycko-naziolska i obowiązkiem polityków jest to, żeby odważnie w jej obronie stać - dodał polityk Razem.

Zandberg ocenił, że "ci, którzy chcą używać przemocy, to jest głośna, agresywna, ale garstka". - I tej garstce trzeba pokazać, że nas jest większość. Że Polska jest przeciwko przemocy - tłumaczył.

- My się możemy różnić w bardzo wielu sprawach. Możemy się różnić w podejściu do przerywania ciąży, do związków partnerskich. Ale kiedy dochodzi do scen przemocy, kiedy dochodzi do tego, że ktoś używa przemocy i bije, kopie i prześladuje, to są tylko dwie strony: albo być z tymi, którzy biją, albo stanąć w obronie tych, którzy są bici. Moim zdaniem tutaj nie ma innego wyboru - stwierdził.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Miliard dolarów za udział w Radzie Pokoju? Jarosław Kaczyński: Nie jesteśmy biedni
Polityka
Nieoficjalnie: Karol Nawrocki z ofertą dla Donalda Trumpa. Chodzi o Radę Pokoju
Polityka
Sondaż: Który polityk PiS młodszego pokolenia byłby dobrym kandydatem na premiera?
Polityka
Długa kolejka po ułaskawienie. Znamy powody braku decyzji prezydenta
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama