fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

RZECZoPOLITYCE

#RZECZoPolityce: 10 kwietnia i zamieszanie w Ekstraklasie

Maciej Zienkiewicz
Gośćmi poniedziałkowego programu #RZECZoPolityce, prowadzonego przez Bogusława Chrabotę byli Jacek Sasin z PiS, prof. Jan Zielonka z Uniwersytetu w Oxfordzie i dziennikarz "Rzeczpospolitej" Mirosław Żukowski.

Z Jackiem Sasinem rozmawialiśmy o wczorajszych obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej i o przemówieniach prezydenta Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego. Prezydent wezwał do wybaczenia sobie wszystkich złych słów, które padły w kontekście katastrofy. Z kolei prezes PiS powiedział, że wybaczenie będzie możliwe dopiero po ukaraniu osób odpowiedzialnych za Smoleńsk.

Miałem wrażenie przez ostatnie lata, że obchody katastrofy smoleńskiej odbywały się jakoś chyłkiem, wstydliwie. Dobrze, że to się skończyło - mówił Sasin.

- Nie jestem pewien, czy w ogóle kogoś zapraszano na obchody - powiedział poseł PiS na zarzut, że na wczorajsze obchody nie zaproszono nikogo z opozycji. - Dużo się działo, wątpię, czy były przygotowywane jakieś zaproszenia. 

Na pytanie dotyczące wczorajszych przemówień prezesa PiS i prezydenta Dudy, Jacek Sasin odpowiedział, że nie widzi między nimi rozdźwięku. - Nie ma między nimi sprzeczności, wybaczenie nie oznacza spuszczenia zasłony milczenia i udawania, że wszyscy zachowali się jak nalezy. To powinno zostać nazwane - uważa poseł PiS.

Sasin zgodził się z twierdzeniem Jarosława Kaczyńskiego, że próbowano "zabić pamięć o katastrofie i jej przyczynach". - Oficjalne obchody były organizowane, ale jakoś tak na poboczu, wstydliwie, a oprócz tego próbowano forsować wizerunek tych, którzy z całej Polski przyjeżdżali na te nieoficjalne obchody, jako osób ogarniętych nienawiścią - mówił Sasin.

- Ile było dezinformacji w sprawie Smoleńska, nawet na czołówkach gazet, a potem okazywało się, że w ogóle nie miały one miejsca - mówił poseł, podając jako przykład "rzekomą" rozmowę gen. Błasika w kokpicie prezydenckiego Tupolewa. - Dezinformacja nie była przypadkiem, to się działo, musimy to wyjaśnić.

Tłumacząc słowa prezesa PiS o winie i karze za katastrofę, Sasin mówił, że trzeba w ich interpretacji odejść od sensu kryminalnego, a ważne jest wskazanie winy moralnej.

- Bez wskazania winnych moralnie nie będzie pojednanie - mówił Sasin. Uznał, że winę tę ponosi, najszerzej rzecz ujmując, obóz rządowy, m.in. poprzez rozdzielenie wizyt prezydenta i premiera Tuska. Podkreślił, że rozdział ten nastąpił z inicjatywy Donalda Tuska, któremu nie na rękę była wspólna podróż z Lechem Kaczyńskim. Sasin przypomniał, że ekipa rządowa wskazywała "alternatywne" sposoby uczestnictwa prezydenta w obchodach smoleńskich.

- Miejsce prezydenta było w Katyniu, to była doniosła wizyta, miały tam paść ważne słowa, które powinna wypowiedzieć głowa państwa - twierdzi Sasin. 

Poseł PiS nie skomentował słów, które padły wczoraj w TVP Info o tym, że powinna wrócić w Polsce kara śmierci, by móc na nią skazać Donalda Tuska. - Nie chcę podgrzewać atmosfery - stwierdził Sasin.

Gość programu krytycznie ocenił Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej, ale stwierdził, że w kwestii jego drugiej kadencji na tym stanowisku, wzniósłby się ponad podziały i rekomendował jego wybór.

#RZECZoPolityce: Jacek Sasin: Wstydliwe obchody rocznicy katastrofy.

 

Prof. Jan Zielonka mówił o tym, jak spór o Smoleńsk w Polsce wygląda z perspektywy Oxfordu, a także o tym co łączy europejskie partie antyestablishmentowe i czy Wielka Brytania naprawdę może opuścić UE.

- Oxford się dziwi, że katastrofa smoleńska dzieli Polaków, a nie łączy - mówił prof. Zielonka, politolog i medioznawca z Uniwersytetu w Oxfordzie.

- Oxford jest średniowiecznym miastem, my patrzymy na politykę z innej perspektywy. Ale to, co dzieje się w Polsce, jest oceniane jako zamieszanie - powiedział prof. Jan Zielonka.

- Trudno zrozumieć polską politykę, jest obrazem tego, co się dzieje w polskim społeczeństwie. Dziwi fakt, że katastrofa smoleńska, która była narodową tragedią, dzieli Polaków, a nie łączy, a wielu polityków stara się jątrzyć te rany, a nie goić. To zupełnie niepotrzebne - mówił gość Bogusława Chraboty.

Według prof. Zielonki, rozumienie polityki w Polsce jest bardzo szczególne. - W Polsce polityka to nie jest sztuka dialogu i kompromisu, tylko walka każdego z każdym - mówił gość programu #RZECZoPolityce. Podkreślił, że Polska polityka podzielona jest nie tylko w kwestii katastrofy, ale i pojmowaniu np. idei państwa prawa, rozdziału Kościoła od państwa i w ogóle pojęcia narodu w szerszym, europejskim kontekście. - Wiele innych kwestii stanowi podstawę tych podziałów - mówił prof. Zielonka.  

Profesor przyznał, Polacy nie są pod tym względem typowi oraz że podobne podziały funkcjonują w wielu krajach, m.in. we Włoszech. Według niego jednak, wszędzie tam, gdzie podziały oparte są na kwestiach symbolicznych, a nie realnych, nie doprowadziło to do niczego dobrego. W Wielkiej Brytanii na przykład, nawet w kwestii tak ważnej jak Brexit, nie są one aż tak dobitne, a emocje nie tak silne. Uznał też, że po referendum strona przegrana bez większych problemów zaakceptuje zdanie większości.

Według prof. Zielonki, Brytyjczycy uważają Unię Europejską za tonący okręt. - Jeśli my tu, w Polsce, tego nie widzimy, to jesteśmy chyba zbyt zajęci własnymi sprawami. 

Profesor ocenił, że obecnie wśród Brytyjczyków podział na zwolenników i przeciwników Brexitu jest względnie równy. - Nie jestem wróżką, nie jestem w stanie ocenić, jak wypadnie referendum - stwierdził Zielonka. 

Zdaniem gościa programu, afera "Panama Papers" tylko potwierdziła Brytyjczykom to, co od dawna myśleli o politykach - jedno mówią, robią coś innego. 

 

Z kolei Mirosław Żukowski opowiadał m.in. o zamieszaniu w Ekstraklasie związanym z decyzją Trybunału Arbitrażowego ds Sportu, który najpierw zwrócił Lechii Gdańsk jeden punkt, a teraz może go znów odebrać. Od decyzji Trybunału zależy, czy w grupie mistrzowskiej zagra Ruch Chorzów czy Podbeskidzie Bielsko-Biała. Szef działu sportowego "Rzeczpospolitej" skomentował też awans szczypiornistów na igrzyska w Rio de Janeiro i wyniki turnieju WTA w Katowicach.

- Magda Linette to dobra tenisistka, ale szczytem jej marzeń jest miejsce w czołowej "100" rankingu WTA - mówił red. Żukowski.

Kierownik działu sportowego "Rzeczpospolitej" skomentował m.in. awans polskich szczypiornistów na igrzyska w Rio de Janeiro. - Spodziewałem się, że polscy piłkarze ręczni będą na igrzyskach, po tym jak dowiedziałem się, gdzie i z kim będziemy grali - podkreślił. Dodał, że polscy piłkarze ręczni należą do najlepszych drużyn na świecie i - tak jak polscy siatkarze - mogą wygrać z każdym.

Red. Żukowski ubolewał, że Agnieszka Radwańska nie wystąpiła w turnieju WTA w Katowicach. - To podważa sens organizowania tego turnieju - przyznał. O Magdzie Linette, która awansowała do półfinału powiedział, że choć to dobra tenisistka to jednak szczytem jej marzeń - podobnie jak Pauli Kani czy Katarzyny Piter - jest miejsce w czołowej "100" rankingu.

Mówiąc o przeżywającym kryzys formy Jerzym Janowiczu, red. Żukowski ocenił, że Janowicz miał zadatki na bycie lepszym tenisistą niż Wojciech Fibak. Dodał, że wiele wskazuje jednak na to, iż Janowicz "mentalnie nie dorósł do wielkiego sportu". - Dziś są sygnały, że źle leczy kontuzję - dodał. Przyznał jednak, iż liczy, że Janowicz "odrodzi się na trawie" w czasie turnieju w Wimbledonie i jeszcze będzie w stanie przebić się do czołowej "50" rankingu ATP.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA