fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Wojciech Mierowski: Siedem lekcji płynących z covidu

AdobeStock
Na biologicznym poziomie przetrwania naszego gatunku pandemia Covid-19 daje szansę na refleksję i diametralną zmianę złych nawyków cywilizacyjnych. Niestety ta szansa – poprzez działania liderów, korporacji i mediów – jest zaprzepaszczana – pisze nagradzany projektant graficzny Wojciech Mierowski.

Gdy opadnie krzywa zachorowań, pozostaną miliony ludzkich dramatów i fundamentalne pytania o lekcje, jakie cywilizacyjnie wyciągniemy z pandemii COVID-19. Spróbujmy je zadać już teraz – i wypada nam zacząć od pytania niepopularnego…

Czy COVID jest faktycznie tak zasadniczym zagrożeniem dla ludzi jako gatunku?

Na poziomie biologicznym – gdy zestawimy dane o przyczynach ludzkiej śmiertelności, a wcześniej utraty komfortu życia potrzebnego do właściwego funkcjonowania i rozwoju – nie jest.

Przed pandemią dziesięć razy więcej ludzi umierało rok w rok na zupełnie inne choroby, które wygodnie wrzuca się do statystycznego worka „cywilizacyjnych”, a które wywoływane są m.in. przez niezdrowy tryb życia, stres, zanieczyszczenie środowiska (tu: polski smog), brak aktywności fizycznej, nadmierną konsumpcję (w dodatku konsumpcję szkodliwych rzeczy – na przykład cukru, z czym wiąże się epidemia otyłości). Absolutnie nie neguję tu ludzkich tragedii związanych z pandemią Covid-19, ale analizując rzecz na chłodno, można przewidywać – stan na kwiecień 2021 – że w ciągu 24 miesięcy sytuację da się opanować. W przeciwieństwie na przykład do ocieplenia klimatu, którego dalej idące skutki będą moim zdaniem głównym wyzwaniem naszej cywilizacji w XXI wieku.

Czemu zatem zagraża dziś Covid?

Koronawirus jest przede wszystkim zagrożeniem dla istniejącego systemu zarządzania ludźmi. Systemu rozumianego szeroko – jako model porządkowania społeczeństwa i hierarchii z wykorzystaniem relacji gospodarczych i polityki, dwóch kluczowych narzędzi walki o władzę (polityczną lub biznesową) i władzy tej utrzymanie. Filozoficznie oparł się on ostatecznie na tezie Hobbesa, że „ludzie są z natury źli”, dlatego potrzebna jest władza, aby ich w ryzach utrzymać.

System, aby działać, wytworzył cały łańcuszek beneficjentów, wśród których są liderzy (polityczni, biznesowi) i ich bezpośredni współpracownicy (partie, podmioty gospodarcze), a także ci, którzy „dają” zatrudnienie, spekulują finansami (korporacje, giełda, finansiści) oraz media, które utrwalają system w świadomości ludzi.

Przez wieki zaufaliśmy, że to jedyny sposób na zarządzanie nami. Teraz pandemia to zaufanie podmywa. A w tym układzie pojawia się też boleśniejszy dysonans – rozdźwięk pomiędzy władzą a odpowiedzialnością. Jak zauważa Yuval Noah Harari, po rewolucji agrarnej utraciliśmy kontrolę nad liderami i wybranymi beneficjentami systemu.

Dziś, wraz z rozwojem turbokapitalizmu (lub późnego kapitalizmu) ten brak odpowiedzialności jest kompletny i – co jest pewnym osiągnięciem ostatnich lat – zauważany już przez ludzi. Wydarzenia takie jak pandemia tę nieodpowiedzialność podkreślają.

A co robi zagrożony system po to by utrzymać status quo?

1. Wywołuje, podtrzymuje i podbija strach.

2. Przerzuca odpowiedzialność na ludzi (izoluj się, noś maseczkę, utrzymuj dystans, dezynfekuj, zamknij działalność, staraj się nie zarazić).

3. Oferuje „magiczne” lekarstwo, panaceum, które rozwiąże problem pod warunkiem posłuszeństwa. To lekarstwo czyli szczepionka, odwraca niejako „przy okazji” uwagę od prawdziwych przyczyn chorób i śmiertelności ludzi, jednocześnie sankcjonując system, który z tymi prawdziwymi przyczynami nic nie zrobi.
Wszystkie te zachowania systemu są w swojej istocie manipulacją, która nie dopuszcza dyskursu.

Dlaczego system tak robi?

To stosunkowo proste: silna presja strachu powoduje, u nas ludzi, zanik racjonalnego myślenia. Czyli zamiast rozważnego „Zastanówmy się, co robić?” pojawia się paniczne „Co robić?! Co robić?!”. Ten mechanizm – reakcji pod wpływem strachu – jest idealny do manipulacji, ponieważ działa na wszystkich bez względu na poziom inteligencji, wykształcenia czy pozycji społecznej.

Najgorsze jest jednak to, że gdyby Covid był traktowany adekwatnie do tego, czym jest – bez zrzucania walki i odpowiedzialności na nas, obywateli – to przy prawidłowym zaangażowaniu systemu mielibyśmy już sytuację lepiej opanowaną. Czego niezłym przykładem jest Korea Południowa, gdzie liderzy i media zadziałały prawidłowo – nie było tam lockdownu i restrykcji, ani (jeszcze wtedy przy drugiej fali) szczepionki. Przypominam: w Korei Południowej zmarło 1675 osób! Przy populacji 51,71 mln. , czyli 38 razy mniej niż w Polsce! (w Polsce zmarło, niestety, 60 tys. osób przy populacji 38 mln osób, nie licząc tzw. nadmiarowych śmierci czyli niezgłaszanych jako „przyczyna Covid”, ale statystycznie znacząco wyższych niż w poprzednich latach). Czy to naprawdę nie wystarcza, żeby w naszych realiach powiedzieć politykom i liderom „już dziękujemy”?

COVID, System i Kultura – jakie są tu zależności?

Jedyną wspólną dla nas wszystkich przestrzenią – bez względu na rasę, kolor skóry, wykształcenie, inteligencję, mądrość czy głupotę, poglądy, pozycję społeczną – jest kultura. Kultura to najwyższy twór ludzkiej cywilizacji. Mówię tu o kulturze prawidłowo i współcześnie zdefiniowanej tak, jak to określił duński teoretyk Hartvig Frisch „Kultur er en vane” – kultura to nawyk. Mamy więc z nią do czynienia nie tylko, gdy idziemy do opery, teatru czy kina, ale jest nią także to, jak jemy, z kim, kiedy i gdzie, jak się ubieramy, jak rozmawiamy, jak i dlaczego się spotykamy. Elementem naszej kultury jest i krawat, i smartfon i język, dzięki któremu opowiemy żart sąsiadowi.
Kultura uległa w ostatnim czasie niebywałemu przyśpieszeniu, bo też wpływa na nią technologia informacyjna, która jest częścią kultury. Masowy rozwój kultury powoduje większą samoświadomość, a rozwój samoświadomości prowadzi nieuchronnie do zadawania pytań i do kwestionowania istniejących, wadliwych konstrukcji społecznych. Czyli prowadzi do zakwestionowania istniejącego systemu.

Niezbędnym budulcem naszej kultury są: nasze (samodzielne) myślenie, nasze (swobodne) zachowanie, nasze (dobrowolne) relacje. Do czego więc system wykorzystuje Covid? Do mówienia i nakazywania: Nie myśl (samodzielnie, a najlepiej w ogóle), Zachowuj się posłusznie, Ogranicz relacje.

System podkreśla zagrożenie, przynosi nam wybawienie, ale też próbuje umocnić status quo. Paradoks polega na tym, że choć system radzi sobie z problemem pandemii tak nieudolnie, jednocześnie może być też jej głównym wygranym. Społeczeństwo, które nie myśli, nie kwestionuje, nie pyta, jest posłuszne i rozbite, jest idealne do rządzenia! To dlatego Kaczyński, Orbán, Trump, Erdogan czy Putin tak nienawidzą kultury i tak gloryfikują „prostego” człowieka (czytaj pozbawionego kultury, ogłupionego i zastraszonego). System próbuje walczyć z Kulturą wykorzystując do tego koronawirusa!

Jakie są więc lekcje z pandemii?

System robi wszystko żebyśmy z Covidu „wyciągnęli” następujące „lekcje”:
Musimy być posłuszni obecnemu systemowi.
Nie wolno nam kwestionować systemu.
W imię „integralności” ludzkości mamy myśleć wszyscy tak samo, czyli tak jak chce system (de facto – nie myśleć).

A jakie faktyczne lekcje płyną dla nas, ludzi z tej sytuacji?

1. System należy diametralnie zmienić. A właściwie usunąć ten, który okazał się porażką, co pandemia po raz kolejny obnażyła.

2. Poszukajmy zupełnie nowego sposobu zarządzania społecznościami ludzkimi, w których liderzy (o ile tacy jeszcze będą), będą podlegać naszej pełnej kontroli i będą ponosić pełną odpowiedzialność za to, co robią. Dotyczy to także korporacji (o ile dalej takie będą) i mediów.

3. Przyjmijmy wreszcie, że kultura i jej rozwój jest naszą przyszłością (dlatego edukacja jest tak ważna i dlatego w niej tak usilnie grzebią wszystkie PISy tego świata). To oznacza np. że pieniądz powinien przestać być miernikiem „sukcesu”, a powinien być sprowadzony wyłącznie do funkcji jednego z narzędzi obsługujących wymianę (a może nawet zastąpiony czymś lepszym).

4. Zrezygnujmy wreszcie i ostatecznie z tezy Hobbesa, która jest fundamentem obecnego systemu polityczno-ekonomiczno-medialnego. Zamiast na strachu i chciwości, oprzyjmy nasze społeczeństwa na zaufaniu.

5. Być może czas zamienić globalne twory (rządy, korporacje) określane, i słusznie, przez Nassima Nicholasa Taleba jako ekstremalnie kruche, na globalną wspólną świadomość plus stricte lokalne struktury i działania. Niezłą wskazówką, jeśli chodzi o decentralizację struktur i przejrzystość, jest trend zarządzania określany jako „turkusowe organizacje”.

6. Być może powinniśmy wreszcie zastanowić się i porządnie zbadać, co to znaczy dla nas, ludzi, być szczęśliwym i przełożyć wnioski na konkretne działania poprawiające kondycję naszego gatunku i na nowe kryteria ich oceny.

7. Myślmy! Samodzielnie i niezależnie. Czytajmy mądrych ludzi czyli np. Harariego, Taleba albo Rutgera Bregmana czy Daniela Kahnemanna.

Na koniec chcę wyjaśnić tytuł tego tekstu, który jest też kluczem do jego interpretacji. Odruch Semmelweisa – przypominająca odruch tendencja do odrzucania nowych dowodów, ponieważ są sprzeczne z obecnymi przekonaniami, poglądami lub systemami wartości. Do czasu zmiany paradygmatu. Semmelweis był XIX-wiecznym lekarzem, który odkrył, że można dziesięciokrotnie zmniejszyć śmiertelność dzieci, jeśli każe się lekarzom pomiędzy pacjentami myć ręce roztworem chloru. Spotkało się to z potępieniem współczesnych mu lekarzy, protestujących np., że dłonie dżentelmena, jakim przecież jest lekarz, nie mogą przenosić chorób.
Czas na zmianę paradygmatu. To czego nam z pewnością potrzeba to odwagi. Odwaga oznacza działanie. Nikt tego za nas nie zrobi.

Autor jest designerem. Od 25 lat zajmuje się projektowaniem wizerunku marek i produktów. Wielokrotnie nagradzany w Polsce (Złote Orły, KTR, Effie) i na świecie (Epica, Rebrand100, Transform Awards).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA