fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Po wyborach w Rosji: Putin po raz czwarty

AFP
Ostatnia kadencja urzędującego prezydenta upłynie najprawdopodobniej pod znakiem wojny psychologicznej z Zachodem i „przykręcania śruby" w polityce wewnętrznej – pisze analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Bieżący etap rozwoju rosyjskiego systemu władzy cechuje jałowość programowa w sferze ekonomicznej, politycznej i ideowej. Pomimo wyczerpania się modelu rozwoju opartego na dochodach z handlu surowcami energetycznymi władze nie są gotowe na żadne kompleksowe reformy, zastępując je frazesami o innowacjach i modernizacji technologicznej. Jest ona nierealna, gdyż wymagałaby jednoczesnych przemian politycznych.

Słabnący arbiter

Tymczasem priorytetem dla Kremla pozostaje konserwacja reżimu autorytarnego kosztem rozwoju, oznaczająca dalsze dławienie swobód obywatelskich oraz zacieśnianie kontroli nad elitą rządzącą. Władze poszukują legitymizacji dzięki negatywnym hasłom propagandowym, odwołującym się do globalnej konfrontacji wielkomocarstwowej, wizerunku Rosji jako oblężonej twierdzy oraz polityki historycznej opartej na wzorcach sowieckich.

Pomimo pozorów pełnej centralizacji władzy i kontroli nad systemem generuje on wyzwania, z jakimi Kreml będzie musiał się zmierzyć w trakcie kolejnej kadencji Putina. W sferze polityki wewnętrznej wyzwania te będą związane z nastrojami w elicie rządzącej oraz z możliwym dalszym wzrostem niezadowolenia społecznego wynikającego z pogarszania się poziomu życia ludności. W sferze polityki zagranicznej wyzwanie stanowi przede wszystkim eskalacja napięć z w relacjach z USA oraz długofalowe koszty sankcji gospodarczych, z jakimi zmaga się Rosja.

W rosyjskiej elicie rządzącej zaostrza się walka o wpływy i aktywa. Narastają też napięcia, wywołane zarówno kurczeniem się zasobów do podziału, jak i niepewnością co do obowiązujących nieformalnych reguł gry, określających granice dopuszczalnych zachowań przedstawicieli władzy. Coraz częściej padają oni ofiarą „walki z korupcją", w której struktury siłowe stanowią zarówno narzędzie Kremla służące do dyscyplinowania elity, jak i narzędzie porachunków polityczno-biznesowych. Efektem jest spadek poczucia bezpieczeństwa członków elity i zaburzenie kruchej równowagi w układzie sił między okołokremlowskimi grupami interesu.

Ślepnące państwo

Putin w coraz mniejszym stopniu zdaje się angażować w utrzymywanie równowagi między frakcjami. W dłuższej perspektywie stawia to pod znakiem zapytania jego efektywność jako arbitra stabilizującego system.

Spadek realnych dochodów Rosjan, bardzo niska jakość usług publicznych, a także powszechna wśród elity politycznej i biznesowej korupcja oraz nadużycia ze strony aparatu państwowego stanowią sprzyjający grunt dla protestów społecznych – zarówno na tle czysto materialnym, jak i politycznym. Władze nie dysponują przy tym wiarygodnymi narzędziami badania rzeczywistych nastrojów społecznych. Choć Kreml wielokrotnie udowodnił swoją skuteczność w neutralizowaniu protestów, realnym wyzwaniem jest ustrzeżenie się w przyszłości przed błędami w diagnozie sytuacji i „zarządzaniu kryzysowym".

Kreml ma świadomość, że zawęziło się jego pole manewru na arenie międzynarodowej. Poziom konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi zbliżył się niebezpiecznie do granicy, za którą istnieje ryzyko otwartej i bezpośredniej konfrontacji. Rosja – ze względu na dysproporcję potencjałów – nie może takiej konfrontacji wygrać.

Skutkiem ubocznym napięć politycznych są zachodnie, zwłaszcza amerykańskie sankcje (szczególnie ekonomiczne), stanowiące koszt rosyjskiej agresji na Ukrainę. Chociaż znośne w krótkoterminowej perspektywie, to na dłuższą metę stawiają one pod znakiem zapytania istniejący wcześniej, korzystny dla Rosji model relacji ekonomicznych z Zachodem.

Rosyjska elita rządząca zdaje sobie sprawę, że utrzymanie reżimu sankcyjnego będzie utrudniało czerpanie osobistych korzyści, w tym dochodów korupcyjnych, z transakcji międzynarodowych.

Zarysowane wyżej wyzwania nie wydają się jak na razie stwarzać poważniejszego ryzyka dla stabilności systemu putinowskiego, jednak z pewnością będą one wpływały na politykę Rosji w latach 2018–2024.

Zmienić system, zostać u władzy

Za najbardziej prawdopodobny scenariusz należy uznać przeprowadzenie zmian ustrojowych pozwalających pozostać Putinowi na najwyższym urzędzie w państwie po roku 2024. Załamanie się obecnego systemu władzy w Rosji wydaje się mało prawdopodobne, choć punktowo mogą się pojawiać przejawy jego destabilizacji. Ich skala będzie powiązana z kondycją gospodarczą państwa, ze zdolnością Kremla do zaspokajania apetytów finansowych establishmentu oraz do neutralizowania problemów socjalnych ludności.

Rosyjskie władze nie zdecydują się na reformy systemowe: będą starały się blokować wszelkie zmiany, które mogłyby podważyć dotychczasowy autokratyczny styl zarządzania państwem i gospodarką. Będzie to wymagało utrwalania represyjnego kursu w polityce wewnętrznej, zastraszania członków elity w celu wymuszania lojalności oraz dalszego dławienia praw człowieka i swobód obywatelskich.

W rosyjskiej polityce zagranicznej najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrzymywanie się konfrontacyjnej postawy Rosji wobec Zachodu. Może się ona ograniczyć do dalszego zaostrzania antyzachodniej retoryki, nasilania się działań wywiadowczych, dywersji propagandowej, ataków cybernetycznych itp., a także prób pogłębiania podziałów między USA i ich sojusznikami. Nie można też jednak wykluczyć demonstracji militarnych na ograniczoną skalę, np. na Ukrainie, czy operacji „hybrydowych" przeciwko państwom bałtyckim.

Przykręcanie śruby

Czwarta kadencja Putina upłynie zatem najpewniej pod znakiem wojny psychologicznej z Zachodem i „przykręcania śruby" w polityce wewnętrznej.

W obliczu braku perspektyw rozwojowych legitymizacja władzy prezydenta Rosji i jego otoczenia musi się bowiem opierać na militaryzacji mentalności społecznej, podsycaniu poczucia zagrożenia, a jednocześnie wpajaniu obywatelom wielkomocarstwowego przekonania, że dzięki Putinowi świat „boi się Rosji".

Autorka jest analitykiem ds. rosyjskiej polityki wewnętrznej w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA