fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Unia w szoku, kolejny dziennikarz zamordowany

Wiktoria Marinowa (1988–2018), dziennikarka z bułgarskiego Ruse
AFP
Jeden z ostatnich programów, który prowadziła zabita w sobotę Wiktoria Marinowa, dotyczył korupcji. Czy zginęła dlatego, że była dociekliwą reporterką?

W poniedziałek nie było to jasne, ale w wielu zagranicznych mediach pojawiły się takie przypuszczenia. Rozważany był też motyw niemający nic wspólnego z wykonywanym przez Marinową zawodem – morderstwa z namiętności.

– To się w tej chwili wydaje najbardziej prawdopodobną wersją, bo tak sugerują lokalni śledczy – mówi „Rzeczpospolitej" Wesela Czernewa, szefowa sofijskiego biura czołowego europejskiego think tanku ECFR.

– Nie wiem, dlaczego międzynarodowe media od razu zakładają, że zginęła dlatego, iż była dziennikarką. Rozumiem wrażliwość na sprawy związane z własnym zawodem, zwłaszcza w kontekście zabójstw dziennikarzy na Malcie i na Słowacji. Ale w Bułgarii pojawia się to przede wszystkim w kontekście odmowy przez nasz rząd i parlament ratyfikowania Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet – dodaje Czernewa.

30-letnia Wiktoria Marinowa straciła życie w sobotę w Ruse, 150-tysięcznym mieście nad Dunajem, w północnej Bułgarii przy granicy z Rumunią. Została zaatakowana w parku, gdzie biegała, uderzona w głowę, a później uduszona. Szef MSW Mładen Marinow dodał, że morderstwo było wyjątkowo brutalne, a ofiara została przed śmiercią zgwałcona.

Zabójstwo wywołało wstrząs w całej Europie. O szoku pisali w mediach społecznościowych czołowi politycy unijni. I nawoływali władze Bułgarii, nie najlepiej ocenianej w zakresie praworządności, do rzetelnego śledztwa. Sprawą zainteresowały się zagraniczne media przede wszystkim dlatego – na co wcześniej wskazywała Wesela Czernewa z ECFR – że w ostatnich kilkunastu miesiącach zginęło dwoje dziennikarzy śledczych w krajach leżących na rubieżach Unii Europejskiej.

W październiku 2017 r. zamordowana została na Malcie reporterka tropiąca afery korupcyjne i ukrywanie pieniędzy w rajach podatkowych Daphne Caruana Galizia, a w lutym tego roku od strzału w głowę zginął na Słowacji Ján Kuciak, śledzący powiązania mafii z politykami oraz nadużycia w wykorzystaniu funduszy unijnych.

Wiktoria Marinowa niedługo przed śmiercią zajmowała się podobną sprawą. Nie prowadziła sama śledztwa, była raczej prezenterką telewizyjną, zajmowała też kierownicze stanowisko w regionalnej prywatnej telewizji TWN w Ruse. Zaprosiła natomiast do studia Bułgara Dimitara Stojanowa i Rumuna Attilę Biro, którzy prowadzą dziennikarskie śledztwo dotyczące domniemanych nadużyć przy wykorzystywaniu środków unijnych. To tak zwana afera GPGate (od nazwy przedsiębiorstwa budującego drogi), w którą mają być zamieszani biznesmeni i politycy.

– Na razie niczego nie komentujemy. Milczymy, bo nas też dotyczy dochodzenie. Wydamy oświadczenie za dwa czy trzy dni. Tyle dajemy instytucjom państwa, policji na wykonywanie tego, co do nich należy. Albo niewykonywanie, wtedy to ocenimy – mówi „Rzeczpospolitej" kolega zabitej dziennikarki z telewizji TWN, który chce zachować anonimowość.

Dał z siebie wycisnąć kilka słów o Wiktorii Marinowej: – Była bardzo oddana pracy, bardzo zasadnicza, występowała w imieniu biednych ludzi. Była bardzo dobrą osobą, wiecznie uśmiechnięta.

Dodał, że pracowała w tej regionalnej stacji zaledwie od sześciu miesięcy. Od innego bułgarskiego rozmówcy dowiedziałem się, że kilka miesięcy temu rozwiodła się z właścicielem sieci kablowej, która rozpowszechniała programy telewizji TWN. Były mąż lub według innych źródeł po prostu mąż jest podejrzewany o popełnienie morderstwa.

Dimitar Beczew, czołowy bułgarski analityk od lat pracujący na Zachodzie, teraz w think tanku Atlantic Council w USA, napisał w niedzielę wieczorem na Twitterze, że wielu Bułgarów się obawia, że śledczy mogą zatuszować „prawdziwe motywy morderstwa", bo już sugerują, że powodem nie była praca dziennikarska.

– Są takie obawy, bo zazwyczaj bierze się pod uwagę wiele możliwości, a nie już na początku odrzuca tę, która wydaje się najbardziej prawdopodobna. Przecież ona nagłośniła śledztwo dziennikarskie prowadzone przez innych reporterów – mówi Beczew „Rzeczpospolitej" kilkanaście godzin po opublikowaniu wpisu, dodając, że nowszych doniesień o działalności organów ścigania jeszcze nie zna.

Prokurator z Ruse zapewniał potem, że nadal rozważane są różne wersje morderstwa.

Czy społeczeństwo bułgarskie może zareagować podobnie jak Słowacy po zabójstwie Kuciaka? Na Słowacji w marcu zaczęły się gigantyczne protesty, które doprowadziły do dymisji premiera, szefów MSW i policji. – Ludzie pewno wyjdą na ulicę, ale nie tak masowo. Nie wiadomo, w którym kierunku to pójdzie – uważa Beczew.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA