fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Były szef KNF: Ani aresztu, ani 250 tys. zł poręczenia

Marek Ch., były szef Komisji Nadzoru Finansowego
materiały prasowe
Marek Ch., były prezes Komisji Nadzoru Finansowego, nie wpłacił kaucji, wciąż jednak przebywa na wolności.

Ponad miesiąc prokuratura się zastanawia, co zrobić z zażaleniem pełnomocnika Marka Ch. na zastosowanie środków zapobiegawczych, w tym kaucji. Korzysta na tym były szef KNF.

Sekwencja zdarzeń wyglądała następująco: 30 stycznia Marek Ch. po dwóch miesiącach spędzonych w areszcie wyszedł na wolność – kilka dni wcześniej prokuratura przegrała bój o przedłużenie mu tego środka zapobiegawczego – na to nie zgodził się sąd.

Wobec Ch. prokurator zastosował więc 250 tys. zł poręczenia majątkowego, dozór policji i zakaz kontaktowania się ze świadkami. Od tego czasu minęło półtora miesiąca. Ale choć były szef KNF kaucji nie wpłacił, to wciąż pozostaje na wolności. Jak to możliwe?

– 9 lutego złożyliśmy zażalenie na postanowienie w kwestii zastosowania poręczenia. Nie chodzi o jego wysokość. Naszym zdaniem nie ma potrzeby stosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych – mówi „Rzeczpospolitej" mec. Radosław Baszuk, jeden z obrońców Marka Ch.

Dlaczego prokuratura nie wystąpiła o ponowne aresztowanie podejrzanego, mimo że nie zapłacił on poręczenia?

– Przed przesłaniem zażalenia do sądu jeszcze analizujemy, czy jest ono zasadne. Jednak do końca tego tygodnia prześlemy je do sądu – mówi nam prok. Paweł Leks ze śląskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Dlaczego śledczy namyślają się tak długo? – Przepisy nie określają terminu, w jakim takie zażalenie trzeba przesłać do sądu. Mówią jedynie, że należy do zrobić „niezwłocznie" – twierdzi prok. Leks.

Mec. Baszuk jest zaskoczony tym, że do dziś nie rozpatrzono zażalenia na kaucję. – Nie wpłynęło do żadnego sądu, nie mamy więc informacji o wyznaczeniu terminu posiedzenia w tej sprawie – przyznaje mec. Baszuk.

Marek Ch. z drugiego, nałożonego na niego obowiązku dozoru się wywiązuje – stawia się na policji w wyznaczonych terminach.

Były szef Komisji Nadzoru Finansowego został zatrzymany w listopadzie ubiegłego roku. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (dla znajomego radcy prawnego z Częstochowy) w związku z rozmową z bankierem Leszkiem Czarneckim – na spotkaniu omawiano przebieg postępowania KNF w sprawie programu naprawczego jego banku. Rozmowę nagrał Czarnecki 23 marca 2018 r. (jej treść ujawniła „Gazeta Wyborcza" w listopadzie).

W minionym tygodniu Marek Ch. oraz Leszek Czarnecki byli przebadani na wariografie. Chodziło o zweryfikowanie słów bankiera, który twierdzi, że były szef KNF zapisał na kartce wysokość żądanej łapówki – miało to być 1 proc. wartości banku.

Choć wyniki badania na tzw. wykrywaczu kłamstw nie mogą być dowodem w sprawie, to śledczy liczą, że wariograf pomoże usunąć sprzeczności w zeznaniach dotyczące przebiegu spotkań Czarneckiego z byłym szefem KNF pod koniec marca 2018 r. Wcześniej obu poddano konfrontacji, ale nie przyniosła przełomu. – Optymistycznie i ze spokojem oczekujemy na wyniki tego badania, choć nie wiem, czemu miałoby ono służyć – mówi mec. Baszuk. Tym bardziej że Marek Ch. nie ma postawionego zarzutu w związku z rzekomym żądaniem 1 proc.

Nieoficjalnie wiadomo, że prokuratura chce zakończyć wątek Marka Ch. dotyczący nadużycia przez niego uprawnień aktem oskarżenia, a kontynuować śledztwo m.in. w wątku tzw. planu Sokala. O tym także mówił Marek Ch. w nagranej rozmowie. Zdzisław Sokal (do niedawna członek KNF z ramienia prezydenta) chciał doprowadzić do przejęcia banku w złej kondycji za złotówkę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA