fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Sprawa Getbacku: Areszty za nabieranie klientów

Poszkodowani wielokrotnie domagali się zwrotu pieniędzy
Robert Gardziński
Na prowizjach od sprzedaży obligacji oferujący zarabiali krocie: jednorazowo od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych.

To było przedsięwzięcie przeprowadzone z premedytacją, bo „wspólnie i w porozumieniu” – twierdzi prokuratura, która w sprawie afery GetBacku zarzuciła oszustwo 18 menedżerom, a dla dziewięciu z nich wystąpiła o areszt.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, na prowizjach od sprzedaży obligacji, które reklamowano klientom jako „lokaty bankowe”, oferujący zarabiali krocie: jednorazowo od kilku do kilkunastu tysięcy złotych – wynika z dowodów zebranych przez śledczych.

Polecenia z góry

Dwaj byli prezesi Idea Banku – Jarosław A. i Tomasz B., trzej byli członkowie zarządu – Dariusz M., Małgorzata Sz. i Aneta S.-K., a także szefowie lub wiceszefowie departamentów oraz pracownicy Idea Banku i Lion’s Banku od wtorku są podejrzani o oszustwa na szkodę klientów. Mieli się go dopuścić, sprzedając obligacje GetBacku, mimo że Idea Bank nie miał do tego prawa, bo nie posiadał zgody KNF. Przez to 400 klientów banku (tylu poszkodowanych wskazano w zarzutach) kupiło obligacje za blisko 90 mln zł. „Rzeczpospolita” poznała szczegóły zarzutów.

Co z nich wynika? Zdaniem Prokuratury Regionalnej w Warszawie wiedza o tym, że bank nie posiada zezwolenia KNF na sprzedaż obligacji, była w nim wręcz powszechna. „Niemal wszyscy o tym wiedzieli” – przyznali śledczym podejrzani. „Trzeba sprzedać obligacje za 40 mln zł ” – to jedno z zaleceń z góry, od zarządu banku (byłego), miało trafić do pracowników – przyznają niektórzy podejrzani.

Oferowanie obligacji wyglądało jak żywcem wzięte z filmu „Wilk z Wall Street”.

Klientów utwierdzano w przekonaniu, że kupują, z natury nieobarczone ryzykiem, lokaty bankowe. Jak twierdzą śledczy, wprowadzano ich w błąd m.in. co do „gwarancji zysku oraz bezpieczeństwa inwestowania” w obligacje. Przekonywano, że są one „ekskluzywne”, a oferta jest dostępna tylko krótki czas.

Ujawniali dane klientów

Magia działała. Klienci kupili obligacje za kwoty od kilkudziesięciu do ponad 700 tys. zł. Zdarzali się rekordziści; jeden z klientów nabył obligacje GetBacku za ponad 1,3 mln zł – o takiej kwocie mowa np. w zarzutach dla Jarosława A., byłego prezesa Idea Banku. Anecie S.-K. (z byłego zarządu Idea Banku) prokuratura zarzuca doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem blisko 400 klientów na 89 mln zł. W przypadku Jarosława A. mowa o 225 klientach, którzy kupili obligacje za 47 mln zł. W banku miały być stworzone mechanizmy motywacyjne dla pracowników, co sprawiało, że im więcej obligacji GetBack sprzedali, tym wyższe uzyskiwali prowizje. – Sięgały jednorazowo od kilku do kilkunastu tysięcy złotych – mówi nam jeden ze śledczych. Według prokuratury oszustwo było zaplanowane, a podejrzani uczynili sobie z niego „stałe źródło dochodu”.

To zyski, czyli właśnie prowizje od sprzedaży obligacji, miały być głównym motywem działania menedżerów – twierdzi prokuratura. Obligacje oferowano w sieci sprzedaży Idea Banku, jego oddziału Lion’s Banku i poprzez współpracujący z bankiem Polski Dom Maklerski. Zatrzymani menedżerowie różnych szczebli mieli działać – jak twierdzi prokuratura – w zmowie z Konradem K. i pozostałymi osobami (w tym tymi, którym już wcześniej postawiono zarzuty). Teraz niektórym są one uzupełniane.

Przy okazji na jaw wyszło coś jeszcze: choć menedżerowie byli zobowiązani do zachowania tajemnicy bankowej, to dane klientów banku przekazano m.in. do domu maklerskiego (co ma także odbicie w zarzutach).

Do środy do godz. 18 wobec czterech podejrzanych, Jarosława A. i innych osób z byłego zarządu banku, sąd zastosował tymczasowe areszty. W przypadku jednej osoby – warunkowy, z zamianą na poręczenie majątkowe. Na aresztowanie trzech osób się nie zgodził. Jeden wniosek wciąż był rozpatrywany.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA