fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polski miód na rogaliku we Francji

Fotorzepa/ Jakub Ostałowski
Dzięki dwucyfrowemu wzrostowi eksportu, miód na francuskich croissantach coraz częściej jest z Polski, a na polskich stołach – z Ukrainy i Chin.

Coraz więcej polskiego miodu wyjeżdża z Polski, eksport w 2017 r. wyniósł 15,8 tys. ton i był o 11 proc. większy niż rok wcześniej. Jeszcze w ubiegłym roku najwięcej miodu z Polski kupili Francuzi (4 tys. ton) i Niemcy (ok. 3 tys. ton), na te dwa kraje przypada polowa polskiego eksportu miodu.

Do Polski spływa z kolei tani miód z Europy Wschodniej. Rozpędza się import dobrego i taniego miodu z Ukrainy, który bywa nawet tańszy niż chiński. W ciągu dekady wartość sprowadzanego miodu do Polski wzrosła dziesięć razy, z 20,4 mln zł do 221 mln zł. Dynamika eksportu jest jeszcze bardziej imponująca, z 6,5 mln zł do 161,3 mln zł.

Czy można wyżyć z pszczelarstwa? Profesjonalna pasieka zaczyna się od 80 uli, ale żeby się utrzymać, pszczelarze szacują, że trzeba ich nawet 180. Największe pasieki, z którymi rozmawiała „Rz”, miały nawet dwa tysiące uli. Coraz mniej miodów trafia do skupów, tylko sprzedaż detaliczna pozwala nam zarobić – mówią pszczelarze. Wszystko oczywiście przez ceny – w skupie miód kosztuje średnio 10 zł za kg, a w sprzedaży detalicznej – ceny zaczynają się od 30 zł.

Więcej na temat eksportu polskiego miodu i importu miodu do Polski czytaj w jutrzejszym wydaniu „Rzeczpospolitej”

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA