fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Donald Trump do islamskich sojuszników: Wygnajcie ekstremistów!

AFP
Pół setki przywódców krajów arabskich i muzułmańskich przysłuchiwało się niedzielnemu wystąpieniu prezydenta USA w Rijadzie.

Pierwsza zagraniczna podróż prezydenta Donalda Trumpa rozpoczęła się nieprzypadkowo w Arabii Saudyjskiej. Tam podpisał bajeczne wielomiliardowe kontrakty, które mają ograniczyć bezrobocie w USA. I tam przekazał światu islamu, jakie są warunki bliskiej współpracy z Ameryką. Sojusznicy to ci, co przyłączą się do walki z terroryzmem islamskim i do wykorzeniania ideologii, która za nim stoi.

– Wygnajcie ekstremistów z tej ziemi – powiedział. Mają się też zobowiązać do odcięcia źródeł finansowania dla ekstremistów islamskich.

– Jestem tu nie po to, by udzielać wam wykładów czy narzucać amerykański styl życia, ale by zaproponować partnerstwo – mówił Donald Trump do przywódców, którzy zjechali do Rijadu. A byli to przedstawiciele nie tylko tradycyjnych sojuszników Ameryki z Półwyspu Arabskiego.

Na spotkanie przyjechali monarchowie i prezydenci z prawie wszystkich państw arabskich (z najważniejszych oczywiście nie było Syrii). A także z wielu niearabskich krajów, w którym islam jest religią oficjalną lub wyznawaną przez większość mieszkańców. Od najludniejszej Indonezji począwszy, a na państwach Afryki Subsaharyjskiej skończywszy (nawet z Mozambiku, gdzie muzułmanie to poniżej 20 proc. ludności). Byli też przywódcy postradzieckich państw Azji Środkowej, Kaukazu, a nawet aspirującej do UE Albanii (jedyny kraj Starego Kontynentu, w którym muzułmanie stanowią większość).

Nie było natomiast przywódców z Iranu, który był negatywnym bohaterem przemówienia jako „trenujący terrorystów i siejący destrukcję w regionie", za co „powinien być izolowany". Trump w konflikcie między potęgą szyicką – Iranem – a sunnicką Arabią Saudyjską jednoznacznie stanął po stronie tej drugiej. Pochwalił nawet króla Salmana za to, że dokonuje reform, w tym na korzyść kobiet (a jest to nadal kraj, w którym nie mogą one nawet prowadzić samochodu).

W przeciwieństwie do Baracka Obamy, który podczas przemówienia do świata islamu w 2009 roku w Kairze obiecał wspierać „wybrane i pokojowe" rządy i namawiał do przestrzegania praw człowieka, obecny prezydent nie wspominał o demokracji. Nawoływał natomiast do tolerancji religijnej wobec Żydów i chrześcijan na Bliskim Wschodzie. I podkreślił, że jego pierwsza podróż zagraniczna odbywa się szlakiem trzech wielkich religii monoteistycznych – po Arabii Saudyjskiej odwiedzi Jerozolimę i Betlejem, a potem Watykan.

– Pokój jest możliwy także między Palestyńczykami i Izraelem – uważa Trump, który wypowiadając te słowa, szukał wzrokiem na sali prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa. W świecie arabskim daje się wyczuć nadzieje, że to niekonwencjonalny Trump może wymusić pokój. Zaniepokojony umacnianiem sojuszu z Arabami wydaje się premier Izraela Beniamin Netanjahu, który dziś spotka się z Trumpem.

W sobotę doszło do podpisania kontraktów amerykańsko-saudyjskich na setki miliardów dolarów, w tym zbrojeniowego na 110 mld.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA