fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Ekstradycja nieprawdopodobna - Anna Nowacka-Isaksson o sprawie Juliana Assange

AFP
Julian Assange jako dziennikarz może mieć szansę.

Zaciska się pętla wokół najbardziej znanego hakera świata, co nie oznacza, że Julian Assange nie wyjdzie z opałów obronną ręką.

Wiele się znów wydarzyło w sprawie założyciela demaskatorskiej platformy WikiLeaks, która ujawniła m.in., jak amerykańscy żołnierze ostrzeliwali cywili i dziennikarzy w czasie wojny w Iraku. Brytyjski minister spraw wewnętrznych Sajid Javid zaakceptował formalny wniosek USA o ekstradycję Australijczyka i teraz kwestię ma rozstrzygnąć brytyjski sąd. W kwietniu rząd Stanów Zjednoczonych oskarżył Assange'a o usiłowanie włamania się do jednego z systemów resortu obrony, do którego miał on zhakować hasło. Później USA dodały kilkanaście innych zarzutów, dotyczą m.in. szpiegostwa. Przedstawienie zarzutów stało się możliwe po wyrzuceniu sygnalisty z ekwadorskiej ambasady w Londynie, w której przebywał siedem lat. Ekwador przyznał Assange'owi azyl i immunitet, gdy ten szukał ochrony przed ekstradycją do Szwecji, gdzie zarzucono mu przestępstwa seksualne. Wszystkie podejrzenia - oprócz jednego, o gwałt - już się przedawniły. Gdy prawo do ochrony Assange'owi uchylono, zatrzymała go brytyjska policja i założyciel WikiLeaks został skazany na 50 tygodni więzienia za złamanie warunków zwolnienia za kaucją. Krótko po zatrzymaniu Assange'a w Londynie wznowiono dochodzenie o gwałt w Szwecji, gdzie prokuratura chciała wydać nakaz aresztowania. Sąd w Uppsali wniosek odrzucił, choć podejrzenia o gwałt wciąż są w mocy.

Czytaj także:

Proces o ewentualną ekstradycję do USA zostanie wszczęty w lutym 2020 r. Julian Assange zaprzecza oskarżeniom amerykańskich prokuratorów. I gdyby doszło w końcu do ekstradycji, to Australijczyk może otrzymać wyrok 170 lat za kratami.

Zdaniem ekspertów cały proces może potrwć wiele lat, a nawet gdy wypowie się Sąd Najwyższy USA, nie będzie to znaczyć, że los australijskiego aktywisty i publicysty zostanie przesądzony. Sprawa może powędrować jeszcze do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Decyzję o przekazaniu Assange'a Amerykanom musi wydać brytyjski rząd.

W opinii Saida Mahmoudi, profesora prawa międzynarodowego na Uniwersytecie w Sztokholmie, ekstradycja założyciela WikiLeaks jest nieprawdopodobna, bo przypadek pod każdym względem jest niezwykły. Mahmoudi tłumaczy, że motywacja ekstradycji była dyskutowana w USA już za czasów prezydentury Obamy i wówczas rozważano kwestię również w aspekcie wolności prasy. Zdaniem szwedzkiego eksperta zarzuty zobowiązują do dokonania wyboru roli Assange'a: czy traktować go jak dziennikarza, czy jak szpiega. Aktywista nie dopuścił się kradzieży informacji, tylko ją rozpowszechnił –podkreśla Mahmoudi. Takie rzeczy pojawiają się codziennie w mediach i jeżeli ma się sądzić Assange'a, to trzeba ścigać też innych dziennikarzy – wyjaśnia. Amerykanie za Obamy nie wystąpili o ekstradycję, bo odnieśli się do sprawy założyciela demaskatorskiego portalu jako dotyczącej swobody prasy.

Inne przypadki porównywalne z casusem 47-letniego Australijczyka zakończyły się dla oskarżonych szczęśliwie. Dwóm brytyjskim sędziom udało się w ubiegłym roku po pięciu latach wstrzymać ekstradycję hakera do USA. Wydanie go bowiem uznano za „szykanujące". Inny haker, podejrzany o włamanie się do amerykańskiej, wojskowej bazy danych, uniknął również ekstradycji po dziesięciu latach prawnej batalii. Brytyjski aparat sprawiedliwości nie zdecydował się oddać go w ręce Amerykanów ze względu na ryzyko targnęcia się ofiary na swoje życie. W obydwu przypadkach hakerów potraktowano jako osoby cierpiące na autyzm.

Według ekspertów prawa międzynarodowego, przyczyny ekstradycji nie mogą mieć natury politycznej, bo wtedy nie zostaną zaakceptowane. Dlatego dla internetowego aktywisty, którego witryna ujawniła depesze z poufnymi wiadomościami, jest promyk nadziei. Obrończyni Assange'a Jennifer Robinson mówi, że założyciel demaskatorskiego portalu publikował jedynie informacje zgodne z prawdą, co dziennikarze czynią na całym świecie. I napaść na Australijczyka to bezpośredni atak na swobodę wypowiedzi.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA