Prawo karne

Tomasz Komenda jest niewinny - uznał Sąd Najwyższy

123RF
Środowa decyzja sądu otwiera Komendzie drogę do odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie.

– Sprawiedliwości stało się zadość – tak zgodnie oceniali decyzję SN i sędziowie, i prokuratorzy.

Zadowolony był również podsądny i jego pełnomocnik Zbigniew Ćwiąkalski. Decyzję ogłoszono w południe w największej sali SN. Przysłuchiwała się jej rodzina Tomasza Komendy i dziennikarze. Mężczyzna nie krył wzruszenia. – To najważniejszy dzień w moim życiu – mówił po opuszczeniu sali.

Sędzia sprawozdawca przypomniał, że już kilka dni po zamordowaniu 15-latki w dwóch następujących po sobie policyjnych notatkach pojawił się Ireneusz M., który towarzyszył nastolatce po wyjściu z dyskoteki. To on został wytypowany jako potencjalny sprawca.

– Czynności wówczas podjęte wobec tej osoby nie doprowadziły do przedstawienia jej zarzutów. Po latach okazało się, że wskazana wtedy osoba jest podejrzaną w tej sprawie – przypominał sędzia. Mówił, że wniosek prokuratorów liczył 100 stron i zawierał 18 punktów, w których wskazano dowody, że to nie Komenda dopuścił się zbrodni. Sędzia podkreślił, że najistotniejszym z dowodów była ekspertyza biegłych z Poznania. To tamtejsi naukowcy jeszcze raz porównywali ślady ugryzień pozostawionych na ciele nastolatki ze śladami zębów mężczyzny.

– Biegli w sposób zdecydowany wykluczyli możliwość pozostawienia śladów przez Tomasza Komendę – przekazał sędzia.

Prokuratorzy analizujący sprawę zbrodni zapytali biegłych z Wrocławia, którzy przed laty badali ślady ugryzień, dlaczego wówczas wydali taką opinię. Jeden miał powiedzieć, że opinia świadcząca na niekorzyść Komendy nigdy nie była kategoryczna. Drugi zasłaniał się wiekiem i stanem zdrowia. Z tego powodu SN nie zdecydował się na skonfrontowanie biegłych z Poznania i Wrocławia.

Wniosek o wznowienie postępowania złożyła do SN prokuratura, która uznała, że Komenda nie popełnił zarzucanej mu zbrodni. Skazano go prawomocnie za zabójstwo, do którego doszło 31 grudnia 1996 r. Odsiadywał wyrok 25 lat więzienia w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W marcu został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach.

W zeszłym roku w tej sprawie zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa 15-letniej Małgorzaty K.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL