fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Zatrzymanie Frasyniuka: co prawnicy sądzą o powoływaniu się na formułę Radbrucha

Fotolia.com
Prawnicy są podzieleni co do tego, czy w 2018 r. nad Wisłą ma sens powoływanie się na formułę Radbrucha, np. przy okazji zatrzymania Władysława Frasyniuka.

Temat odwoływania się do reguł tego niemieckiego prawnika, sformułowanych po upadku Trzeciej Rzeszy, odżył zresztą już wcześniej, np. przy sporze o zmiany dotyczące Sądu Najwyższego.

– Formuła Radbrucha była aktem rozpaczy wybitnego prawnika, który w obowiązującym prawie niemieckim nie widział możliwości zastosowania sankcji za zbrodnie władzy przeciwko człowiekowi. Pozwala uznać za bezprawne legalnie ustanowione prawo w sytuacji, gdy niezwykle drastycznie narusza normy moralne. Radbruch dostrzegł pułapkę założenia skrajnego pozytywizmu prawniczego, kiedy litera prawa wyznacza jego treść – ocenia Michał Romanowski, adwokat i profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

Ale czy ma sens sięganie po nią obecnie?

– Po pierwsze, nie ma pewności, czy formuła Radbrucha jest współcześnie niezbędna wobec mechanizmów zabezpieczających: konstytucji, norm prawa międzynarodowego i sądów międzynarodowych chroniących prawa człowieka. Po drugie, wydaje mi się, że spór, który toczy się w Polsce, nie dotyczy drastycznego naruszenia norm moralnych przez legalnie ustanowione prawo, ale tego, czy uchwalane ustawy są legalne w świetle konstytucji – dodaje prof. Romanowski. – Dlatego zalecałbym najdalej idącą ostrożność w powoływaniu formuły Radbrucha, biorąc pod uwagę kontekst historyczny jej sformułowania. Łatwo bowiem o jej nadużycie oraz niezachowanie proporcji.

Czy trafnie zatem np. obrońca Frasyniuka powołuje się na obywatelskie nieposłuszeństwo, wymieniając przy tym Radbrucha?

– Nietrafnie, gdyż w polskim systemie prawa obywatel nie może sam rozstrzygać o zwolnieniu się z obowiązku ustawowego – wskazuje prof. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu. – Bezpośrednie stosowanie konstytucji (art. 8 ust. 2), polegające na odczytaniu z przepisu normy zgodnej z konstytucją i odmowie zastosowania niezgodnej z konstytucją normy, jest wyłącznym uprawnieniem sądu.

– U Radbrucha krytyka zwyrodniałego pozytywizmu prawniczego była wysublimowanym kluczem do przyzwoitości, a używanie jej jako wytrycha przeciwko każdemu naruszeniu, raczej w sprawach takich jak chamstwo Edka z „Tanga", dalekich jednak od zbrodni, skończy się fatalnie dla prawa i prawników – przestrzega Andrzej Michałowski, adwokat, były wiceprezes NRA. – Wprawdzie dobre argumenty prawników powinny być osadzone w dorobku poprzedników, kiedy jednak są wyolbrzymiane i wykrzykiwane ponad miarę, przestają być skuteczne i w bieżącym sporze, i w jakimś innym przyszłym.

Specjalnie dla "Rzeczpospolitej"

Prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, były rzecznik praw obywatelskich

"Rz": Czy powoływanie się, pani profesor, na formułą Radbrucha AD 2018 nad Wisłą np. przy okazji zatrzymania Frasyniuka, jest uzasadnione, zwłaszcza w ustach prawników? Czy to coś sensownego wnosi do kultury prawnej, czy raczej jej szkodzi?

- To w istocie dwa pytania: czy formuła obecnie zachowuje aktualność i drugie, - czy uzasadnione w konkretnym wypadku.

W kwestii pierwszej - formuła ma znaczenie uniwersalne wszędzie tam, gdzie następuje nadużywanie przez władze literalnego brzmienia prawa przy ignorowaniu jego znaczenia głębszego. Oczywiście u Radbrucha to dotyczyło bardzo jaskrawego wypadku, co pewno ułatwiło mu sformułowanie jego trzech słynnych reguł . Pierwsza to przecież tylko rozwinięcie myśli „summum ius summa iniuria" . I nic dziwnego, że się do tego sięga w czasach, gdy władza arbitralnie naciąga zakres prawa (niekorzystnego dla jednostki) lub je zwęża - gdy równie arbitralnie ogranicza gwarancje dawane przez prawo. A ponieważ obecnie obserwujemy takie tendencje - to dlatego się do Radbrucha sięga: gdzie nakazuje kierować sie znaczeniem, głębszym sensem prawa. Ten sens można odnaleźć np. w Konstytucji, w prawach człowieka. To nakaz wykładania prawa w sposób systemowy.

W kwestii drugiej, dotyczącej p. Frasyniuka. Ekscesem w sprawie jest sposób dokonania zatrzymania, zwłaszcza (choć chyba nie tylko, o tym orzeknie sąd) skuwanie (z tyłu, co dotkliwsze!). Bo wbrew twierdzeniu policji - nie jest to obligatoryjne przy przymusowym doprowadzeniu, choć jest legalne. Jeżeli zatem ktoś twierdzi, że p. Frasyniuk z uwagi na swoje nieposłuszeństwo obywatelskie "powinien był się liczyć z ekscesem" - to tu powiadam: błąd. Nieposłuszeństwo zakłada poddanie się sankcji, ale nie ekscesowi stosowania. Zatem nie dziwi mnie odwoływanie się np. do konstytucji jako wyznacznika sposobu rozumienia ustawy, dosłownie na coś zezwalającej, ale sytuacyjnie źle zastosowanej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA