fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Rusza proces o zabójstwo Ewy Tylman

Fragment nagrania z monitoringu
Akt oskarżenia liczy 200 stron, a Adam Z. będzie siedział za pancerną szybą.

W największej sali Sądu Okręgowego w Poznaniu 3 stycznia rozpocznie się proces, w którym 25-letniemu Adamowi Z. prokurator zarzuca zabójstwo (art. 148 par.1 kk) Ewy Tylman w nocy z 22-ego na 23 listopada 2015 r. Będzie mieć on charakter poszlakowy, bo nie ma żadnych bezpośrednich dowodów, ani świadków zarzucanego czynu. Oskarżony zostanie doprowadzony z aresztu na salę rozpraw specjalnym korytarzem i zasiądzie za pancerną szybą. W całym budynku wprowadzone zostaną nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.

Osoby, które zajmą ponad 100 miejsc dla publiczności będą posiadać specjalne karty wstępu oraz przejdą dwukrotną kontrolę na bramkach wykrywających metale.

Wtorkowa rozprawa będzie pierwszą z 11-tu zaplanowanych w tej sprawie. Towarzyszy jej olbrzymie zainteresowanie medialne. O karty wstępu dla dziennikarzy wystąpiły 33 redakcje prasy, radia i telewizji. Kilka stacji już ogłosiło bezpośrednie transmisje z sali sądowej. Nie wiadomo jednak, czy w ogóle do nich dojdzie. 5-osobowy skład sędziowski – w tym 2 sędziów zawodowych – dopiero na początku rozprawy zadecyduje o sposobie pracy dziennikarzy. Nie wiadomo więc, czy wyrazi zgodę na bezpośredni przekaz. Sprawy proceduralne, ewentualne wnioski prokuratury i obrony będą pierwszym punktem procesu. Następnie głos zabierze prokurator, który odczyta liczący ponad 200 stron akt oskarżenia. Adam Z. nie przyznał się do popełnienia zabójstwa.

Oskarżony zapowiedział, że odpowiadać będzie tylko na pytania swojego obrońcy i sądu. Odmówił odpowiedzi na pytania prokuratorów i pełnomocników osób pokrzywdzonych.

Na zakończenie wtorkowej rozprawy zaplanowano też odtworzenie filmowego zapisu eksperymentu pokazującego w jaki sposób oskarżony zepchnął ofiarę ze skarpy, dociągnął do brzegu rzeki i wrzucił do wody. Wcześniej według prokuratora 26-letnia Ewa Tylman miała uciekać (nie ma bezpośredniego dowodu), a wykazujący nadmierne podniecenie erotyczne Adam Z. ją gonić. Trudno jednak przewidzieć, czy będzie to jedyny motyw zbrodni przedstawiony przez oskarżyciela,

Kolejna rozprawa zaplanowana na 17 stycznia br. będzie w całości poświęcona postępowaniu dowodowemu.

 

Proces będzie się toczył sali rozpraw przystosowanej do prowadzenia największych i najgłośniejszych procesów. Czy takie zabezpieczenia są potrzebne? Różnie z tym bywało - odpowiada warszawska sędzia Barbara Piwnik, która w swojej karierze sądziła niejedną emocjonalna sprawę. - W procesie o rozbój na starszym małżeństwie oskarżony pobił się z konwojentami. Trzeba było szybko reagować, wyprosić publiczność i zadbać o bezpieczeństwo – wspomina sędzia Piwnik. Miała do czynienia z wszelkimi emocjami i tymi naturalnymi i tymi podgrzewanymi przez media. To je częściowo obwinia za emocje na sali rozpraw. - Ja dawałam sobie z nimi radę - twierdzi sędzia Piwnik. O tym, że bywa z tym różnie świadczyć mogą spostrzeżenia z głośnych przed laty procesów: o zabójstwo maturzysty Tomka Jaworskiego, dealerów Ery, małego Michałka utopionego w Wiśle czy ostatnio Katarzyny W. oskarżonej o zabójstwo małej Madzi lub pary morderców z Rakowisk, którzy w okrutny sposób pozbawili życia rodziców chłopaka. Publiczność wnosi na salę zdjęcia zamordowanych, rodzina jest w nieustannej żałobie, pod adresem oskarżonych padają wyzwiska, pojawia się też agresywne zachowanie. – Za porządek na sali rozpraw odpowiada sędzia przewodniczący - podkreśla Barbara Piwnik.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA