fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Egzaminy na prawo jazdy mogą zostać sparaliżowane

Fotorzepa, Robert Gardziński
Coraz lepiej wyposażone samochody nie mogą pomagać w przejściu testu z jeżdżenia. A pomagają.

Instruktorzy i egzaminatorzy przestrzegają: możliwy paraliż egzaminów na prawo jazdy. Problem widzą też posłowie i proszą ministra infrastruktury o interwencję. Sprawa jest pilna, bo co miesiąc średnio ok. 35 tys. kierowców odbiera prawo jazdy. Chodzi o samochody, którymi kursanci uczą się jeździć i zdają egzamin.

Kamera nie parkuje

W tych samochodach, jak w większości nowych aut, są instalacje, które stanowią istotną pomoc w wykonywaniu zadań egzaminacyjnych. To powoduje, że zadanie egzaminacyjne może być uznane za wykonane niesamodzielnie – a to oznacza przerwanie egzaminu. Urządzenia te – kamery cofania czy czujniki parkowania – nie dają się trwale wyłączyć lub dezaktywować. Wniosek: nowe rozwiązania w pojazdach są dopuszczone, ale wytyczne dotyczące egzaminowania nie przewidują ich używania i mamy problem prawny.

To niepierwszy sygnał w tej sprawie. Jesienią 2017 r. Rada Główna Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów zwróciła się do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o interpretację prawną dwóch przepisów rozporządzenia (§ 16 ust. 1 pkt 2 lit. c w związku z § 32 pkt 2) w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania. Te przepisy określają sytuację, gdy egzaminowany korzysta z materiałów lub urządzeń stanowiących pomoc w zdaniu egzaminu – lub czynności w jego trakcie wykonuje niesamodzielnie. Wynik takiego egzaminu jest negatywny, a stwierdziwszy coś takiego, egzaminator ma prawo przerwać egzamin.

W rozporządzeniu ws. warunków technicznych pojazdów określa warunki dodatkowe dla pojazdu przeznaczonego do nauki jazdy i egzaminowania na prawo jazdy. Problem powstaje, gdy pojazd przeznaczony do nauki jazdy lub egzaminowania jest wyposażony w urządzenia stanowiące istotną pomoc w wykonywaniu zadań lub powodują, że zadanie wykonane jest niesamodzielnie. W produkowanych obecnie autach czujnik parkowania, kamera cofania, urządzenia wspomagające ruszanie pod górę, systemy ostrzegające o pojeździe w polu martwym, aktywne urządzenia wspomagające hamowanie, systemy autoparkowania, systemy ostrzegające o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, systemy rozpoznające znaki drogowe – to coraz częściej standard, a nie ekstrawyposażenie.

Urzędnicy swoje

W odpowiedzi na pismo KSE Departament Transportu Drogowego w MI odpowiedział, że pojazdy wykorzystywane do egzaminów nie mogą być wyposażone w tego typu urządzenia. Jeśli pojazd egzaminacyjny lub podstawiony pojazd OSK ma takie systemy, to przed rozpoczęciem egzaminu powinny zostać wyłączone. Departament twierdzi też, że kiedy jeden z tych systemów stanie się podstawowym i obowiązkowym wyposażeniem nowo kupowanych samochodów, to będzie mógł być stosowany podczas części praktycznej egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Powrót do poloneza

– Spełnienie tych wymagań jest praktycznie niemożliwe – podsumowuje poseł Mirosław Suchoń, autor interpelacji. Jego zdaniem dostępne dziś na rynku pojazdy wyposażane są w różnorodne systemy wspomagające jazdę. I co istotne dla celów egzaminacyjnych, nie dają się trwale wyłączyć lub całkowicie dezaktywować. Taki stan rzeczy praktycznie nie tylko paraliżuje pracę ośrodków egzaminacyjnych, lecz cały proces szkolenia kierowców. Zmusza je do podejmowania działań nie do końca zgodnych z prawem. Przykład? WORD w Tarnobrzegu nie dopuścił do egzaminu kursanta, który chciał zdać test jazdy autem z kamerą. Decyzje potwierdził tamtejszy urząd marszałkowski.

– To absurd – mówi „Rz" dyrektor innego, dużo większego WORD. Jemu też odrzucono kilka samochodów. – Przecież kamera nie parkuje – denerwuje się i twierdzi, że jeśli nic się nie zmieni, wrócimy do egzaminów zdawanych na polonezach.

To jeszcze nie koniec problemów. Problematyczny bowiem staje się zakup pojazdów egzaminacyjnych, wyposażonych zgodnie z wymienionymi przepisami i wytycznymi. W dostępnej ofercie rynkowej takich nie ma, natomiast dokonywanie zamówień w trybie specjalnym powoduje komplikacje: konkurencyjność, cena itd.

Apel do ministra brzmi: niezbędne jest szybkie rozwiązanie problemu i dostosowanie przepisów do wykorzystywanych rozwiązań technologicznych.

– Zwlekanie z tym skutkować może całkowitym sparaliżowaniem procesu szkolenia kierowców – zwraca uwagę poseł i nie jest w tym odosobniony. Mariusz Sztal, wieloletni egzaminator w stolicy, potwierdza. – Rozwój techniczny to trend nieodwracalny, a my nadal nie możemy uporać się z tymi sprawami – mówi „Rz".

Najprostszym rozwiązaniem, jak podają eksperci, jest nowela rozporządzeń dla przyszłych kierowców. Trzeba po pierwsze dopuścić do szkolenia i egzaminowania pojazdy wyposażone w systemy wspomagające kierowanie pojazdem, po drugie natomiast – pozostawić ocenie egzaminatora kwestie korzystania z pomocy systemów wspomagających kierowanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA