fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawnicy

Koronawirus: pandemia uderza w prawniczy rynek

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Prawie 40 proc. francuskich adwokatów planuje odejść z zawodu. Nie lepiej jest w Polsce: połowa kancelarii mówi o zwolnieniach i cięciach pensji.

Francuski odpowiednik polskiej Naczelnej Rady Adwokackie informuje, że 27 300 francuskich adwokatów zamierza się pożegnać z palestrą. Pokazało to badanie na temat tego, jakie spustoszenie na rynku prawniczym spowoduje Covid-19.

– Francuska palestra liczy 70 tys. osób. Odsetek tych, które deklarują, że nie chcą dalej być adwokatami, jest zatem porażający – komentuje prof. Piotr Kardas, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej odpowiadający za kontakty międzynarodowe.

Miało być lepiej

Sytuacja francuskich adwokatów jest zła, bo epidemia zbiegła się w czasie ze strajkami palestry przeciw reformie emerytalnej.

– Adwokaci przez lata płacili składki na zabezpieczenie społeczne. Były one wyższe od standardowych, co gwarantowało adwokatom wyższe uposażenie emerytalne. W listopadzie 2019 r. padł pomysł likwidacji ich kont i wchłonięcia zgromadzonych na nich środków przez państwo. To spowodowało masowy sprzeciw palestry. Adwokaci zostali postawieni w stan strajku: nie chodzili do sądu, obniżyli ilość świadczonych usług. Mocno więc zmarginalizowali przychody przez cztery miesiące prowadzonej akcji protestacyjnej, mając pewność, że finanse uda się odbudować w kolejnych okresach. Pandemia to uniemożliwiła – wyjaśnia prof. Kardas. I dodaje: – Dla mniejszych kancelarii adwokackich sześć miesięcy bez przychodu to poważny problem.

Krajowe problemy

W Polsce nie jest lepiej.

– To, że sądy działają w ograniczonym zakresie, odbija się na kancelariach. Wiele z nich zwalnia lub zwolniło pracowników – mówi Bartosz Pawłowski, Business & Public Affairs Director w kancelarii Kochański & Partners. Zastrzega przy tym, że w jego kancelarii do redukcji zatrudnienia z powodu Covid-19 nie doszło.

– Klienci wstrzymali wiele projektów oraz ostrożniej podchodzą do inwestycji. Wszelkie prognozy ekonomiczne dla rynku i poszczególnych kancelarii trzeba będzie skorygować. Tym bardziej że możemy się spodziewać, iż druga fala epidemii nadejdzie i jej skutki odczujemy na przełomie jesieni i zimy – twierdzi Pawłowski.

Rynkowe nastroje sprawdził prof. Ryszard Sowiński. W jego badaniu wzięło udział 600 profesjonalnych pełnomocników.

– Badanie wykazało, że trudności, których doświadczają kancelarie, są powszechne i poważne – obejmują prawie całą branżę prawniczą. Kryzys dotyka zarówno kancelarii indywidualnych, jak i wieloosobowych, w tym ? zatrudniających kilkudziesięciu prawników – wskazuje prof. Sowiński.

W najgorszej sytuacji są firmy prawnicze specjalizujące się w sporach sądowych.

– Wielu respondentów (ok. 60 proc.) spodziewa się w najbliższych dwóch miesiącach spadku przychodów o 40–80 proc. W wielu wypowiedziach pojawia się wątek bankructwa czy zmiany zawodu – mówi profesor.

W czasie pandemii zmalało też zainteresowanie usługami prawnymi. U klientów indywidualnych to 69-proc. spadek, a u instytucjonalnych 51-proc. Prawie połowa kancelarii zmniejszyła albo planuje zmniejszenie zatrudnienia. Połowa będzie też redukować wynagrodzenia.

Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Izby Radców Prawnych, jest jednak pełen optymizmu.

– Radcy radzą sobie w sytuacji kryzysowej na rynku prawnym, bo są lepiej niż inni prawnicy przygotowani do nowych wyzwań, choćby umiejętnością zarządzania kancelarią i marketingu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA